My Kutzowi łaski nie robimy, czyli co dalej z pamięcią o reżyserze na Śląsku. Dziś dyskusja na ten temat w Katowicach

Marcin Zasada
Marcin Zasada

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Pytając o dziedzictwo Kazimierza Kutza, przede wszystkim mam nadzieję, że nie podzieli on losu Wojciecha Korfantego. Być może z tych samych powodów. Dziś między innymi o tym porozmawiamy w katowickim Rialcie.

Jak to Kutz „nie podzieli losu Korfantego”? Tak to, że Wojciech Korfanty, z punktu widzenia polskiej racji stanu jeden z najważniejszych polityków XX wieku, na jakiekolwiek upamiętnienie w stolicy czekał ponad 80 lat. Zanim zaczniemy narzekać na Warszawę, przypomnijmy sobie, że dwa najważniejsze pomniki Korfantego na Śląsku postawiono u schyłku XX wieku, ten w Katowicach dopiero w roku 1997.

W PRL jego chadeckość w najlepszym przypadku prowadziła do wybiórczej polityki upamiętniania. Na tyle wybiórczej, że długo oczekiwany pomnik w Korfantego w jego rodzinnych Siemianowicach odsłonięto w 1986 roku bez specjalnej pompy i choćby wojewódzkiej celebry.

Czytaj także

Czy działalność polityczna i poglądy Kutza też zrobiły z niego bohatera niewygodnego dla obecnej władzy? Nie wiem, przekonamy się. Na razie słyszeliśmy np. o pominięciu reżysera w pierwszym drafcie regionalnych osobistości godnych uczczenia w Panteonie Górnośląskim.

Mamy za sobą medialny spór pomiędzy Muzeum Śląskim, a spadkobiercami artysty – o wykorzystanie pamiątek po nim. Nawet jeśli problem nie istnieje, po blisko 2 latach od śmierci Kutza trudno pochwalić się na Śląsku jakąś pomysłową inicjatywą, dzięki której Śląsk o Kutzu mógłby pamiętać. Nie tylko dzięki jego filmom. One zresztą bronią się same.

My łaski Kutzowi nie robimy, że twórczo spożytkujemy to, co po sobie na Śląsku zostawił. No jasne, Katowice przejmują dom rodzinny reżysera. Chcą stworzyć w nim artystyczno-społeczne centrum i jeśli komuś w mieści nie zabraknie kreatywności, będzie to instytucja istotna również dla samej dzielnicy (Szopienice). Ale to wciąż za mało.

Zawiązana niedawno grupa inicjatywna w sprawie upamiętnienia Kutza właśnie proponuje m.in. festiwal jego imienia, stypendium… Olgierd Łukaszewicz upomina się o poważną wystawę… Ta dyskusja, na poziomie samorządu, przynajmniej zaczęła się toczyć.

W poniedziałek, 5 października w kinoteatrze Rialto w Katowicach spróbujemy ją podsumować i zastanowić się, co i jak można zrobić więcej. W dyskusji, którą poprowadzę, o godz. 17, w ramach trwającego Festiwalu Transatlantyk, wezmą udział: Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Śląskiego, pomysłodawca Nagrody im. Kazimierza Kutza; Olgierd Łukaszewicz, aktor odkryty przez Kutza; katowicki radny Jarosław Makowski postulujący m.in. powołanie rady społecznej, która przygotowałaby szeroko zakrojony program upamiętnienia reżysera oraz Aleksandra Klich – autorka biografii Kazimierza Kutza.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie