Na Żywiecczyźnie żyją dramatycznymi chwilami sprzed kilku dni [ZDJĘCIA]

Łukasz Gardas
Choć dzisiaj wyjrzało już słońce, wielu mieszkańców Żywiecczyzny żyje jeszcze dramatycznymi chwilami sprzed kilku dni, gdy przez nasz powiat przetaczały się groźne nawałnice. Ludzie liczą straty i czekają na pomoc miedzy innymi przy odbudowie zerwanych dachów oraz zniszczonych dróg.

Mieszkańcy dwóch gmin na Podbeskidziu - Ślemień na Żywiecczyźnie oraz Zebrzydowice na Śląsku Cieszyńskim, przez cały wczorajszy dzień z niepokojem wpatrywali się w niebo. Gdy opady deszczu w końcu osłabły, ludzie bardzo się ucieszyli. Właśnie w tych dwóch gminach, w piątek obowiązywały alarmy powodziowe. W ciągu dnia, gdy coraz mniej padało, sytuacja zaczęła się jednak normować.
- W związku z systematycznym obniżaniem się poziomu wody na Piotrówce, w gminie Zebrzydowice o godz. 14.00 odwołano alarm powodziowy - poinformował Krzysztof Ziętara, dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach.

Natomiast o godz. 14.30 alarm powodziowy odwołano również w gminie Ślemień, gdzie w ostatnich dniach w wyniku nawałnic, odnotowano największe szkody. Choć opady ustały i szybko obniża się stan wód w rzekach, straty na tym terenie są ogromne.

- Zaledwie w ciągu około godziny, z wielką siłą nad naszą gminą przetoczyła się potężna trąba powietrzna, która niszczyła na swojej drodze wszystko co tylko napotykała - opisuje Małgorzata Pępek, wójt Ślemienia.

Dodaje, że czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziała. W trzech sołectwach, przez intensywne opady deszczu, połączone z wichurami, zalanych zostało ponad 30 przydomowych piwnic, połamanych, a nawet powyrywanych z korzeniami zostało dziesiątki drzew.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Żywioł zrywał również linie energetyczne i telefoniczne. Woda pomyła także wiele mostów oraz fragmentów dróg. Na niektórych odcinkach zerwało spore ilości asfaltu, przez co w miejscach tych przejeżdżać można tylko jednym pasem jezdni.

Wciąż odcięty od świata jest przysiółek Wrublówka, gdzie znajduje się kilka domów.

- Powołałam już specjalną komisję, która szacuje szkody na całym naszym terenie - tłumaczy wójt Małgorzata Pępek.

Dodaje, że straty są tak duże, że gmina na pewno będzie występować o pomoc finansową z budżetu państwa na usuwanie szkód nawałnic.

Dwa całkowicie zerwane dachy oraz kilka uszkodzonych to z kolei bilans szkód, jakie wyrządziły nawałnice, które we wtorek późnym popołudniem oraz wieczorem przechodziły przez niektóre części powiatu żywieckiego.

Całe dachy zerwało na dwóch budynkach w Cięcinie. Przy alei Wolności w Żywcu oraz w żywieckiej dzielnicy Sporysz wichura połączona z silnymi opadami deszczu poważnie uszkodziła dwa kolejne pokrycia dachowe. W Sporyszu dach ucierpiał z powodu drzewa, które się na niego przewróciło.
Na szczęście, nikomu z mieszkańców wszystkich uszkodzonych budynków nic się nie stało.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
W wielu częściach Żywiecczyzny konary, a nawet całe drzewa łamały się jak zapałki, blokując drogi i chodniki.

Tak było m.in. w pobliżu mostu trzebińskiego na ulicy Kopernika w Żywcu, gdzie drzewo zatarasowało ulicę i przez kilkadziesiąt minut nie było przejazdu. W wielu częściach powiatu pozrywało też linie energetyczne.

- We wtorek od popołudnia, do północy odnotowaliśmy aż 29 interwencji, w których brało udział 20 jednostek strażackich - wylicza Tadeusz Pal, dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej żywieckiej Państwowej Straży Pożarnej.

Strażacy jeszcze przez całą środę pracowali w terenie usuwając skutki żywiołu.

Aż 75 procent powierzchni dachu (około 100 metrów kwadratowych) zerwało mieszkańcom domu przy alei Wolności w Żywcu.

- Żeby nie lało się nam do mieszkań, strażacy szybko załatwili nam z Urzędu Miasta folię i gwoździe, którą położyli nam na zniszczonej części dachu - mówi Józef Frydel, jeden ze współwłaścicieli.

Na razie nie zgłosił się jeszcze po pomoc do żywieckiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, ale zamierza to zrobić w najbliższych dniach.

- Obecnie czekamy na przyjazd specjalistów, którzy wycenią nam te straty i powiedzą, ile kosztować będzie naprawa zniszczonego pokrycia dachowego - dodaje Józef Frydel.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Inni poszkodowani zgłosili się już po pieniądze.
- Jest to starsza pani, na której dom przy ulicy Sporyskiej przewróciły się drzewa, a także rodzina z Kocurowa, gdzie też zniszczone zostało pokrycie dachowe - informuje Dariusz Pinisz, kierownik MOPS w Żywcu.

- Decyzje o przyznaniu pomocy finansowej zapadną w przyszłym tygodniu - zapewnia Dariusz Pinisz.

Znacznie szybciej pomoc finansowa trafiła natomiast do poszkodowanych ze zniszczonego domu w Cięcinie, gdzie też zerwany został dach.

- Pilnie podjęliśmy decyzję o przydzieleniu jednorazowej pomocy finansowej w wysokości 5 tysięcy złotych. Wypłata nastąpiła w czwartek. Kwota ta pomoże na najpilniejsze potrzeby, czyli szybką naprawę więźby i zerwanego pokrycia dachowego - podkreśla Magdalena Ganczarska, kierowniczka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Węgierskiej Górce.

Film obrazujący skutki nawałnicy!
Maria i Józef Frydlowie, poszkodowani z domu przy alei Wolności w Żywcu, w którym silne opady deszczu połączone z wichurą zerwały 75 procent powierzchni dachu, z wielkimi emocjami opowiadają o tych dramatycznych chwilach:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie