Nabijają bezrobotnych w wyborczą butelkę

A. Król, P. Barchański
Adam Słomka został poproszony przez strażników miejskich o opuszczenie budynku
Adam Słomka został poproszony przez strażników miejskich o opuszczenie budynku Fot. Agnieszka Materna
Adam Słomka, były poseł i lider KPN oferuje pracę w komisjach wyborczych, nakłaniając do zbierania podpisów na listę komitetu "Kocham Polskę".

Każdej osobie, która zbierze co najmniej 24 podpisy obiecuje się 160 zł za 8 godzin pracy w komisji wyborczej.

- To naganne i nieetyczne. Proceder jest efektem luki prawnej - mówi Wojciech Litewka, dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach. Jego zdaniem cała akcja jest nabijaniem ludzi w butelkę. - Wszystkie osoby, które zgłaszają się do "Kocham Polskę" na pewno nie dostaną pracy, choćby z tego względu, że w Rybniku są tylko 73 obwodowe komisje wyborcze. Do tego nikt nie otrzyma też 160 złotych. Szeregowy członek komisji może dostać najwyżej 135 zł, a tylko przewodniczący 165 zł, choć nie jest to jeszcze do końca ustalone - dodaje Litewka.

Setki plakatów z informacją "Praca w komisjach wyborczych - około 160 zł za 8 godzin" pojawiły się w Rybniku i sąsiednich miastach. Oddźwięk był zaskakujący. Przez cały tydzień pod budynkiem przy ul. Białych 7, gdzie przyjmowane były zapisy, ustawiały się długie kolejki. - Kusi łatwy zarobek. Wiadomo, że praca w komisji nie jest aż tak trudna, a przecież 160 złotych piechotą nie chodzi - mówi Adam Smolewski, student z Rybnika.
"Rekrutacja" osób chętnych do pracy w komisji wyborczej odbywała się przy małym stoliku ustawionym na korytarzu w kamienicy, w której mieści się siedziba rybnickiego Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych, przy ul. Białych. Siedzący przy stoliku przedstawiciele "Kocham Polskę" przedstawiali ofertę udziału w liczeniu głosów podczas wyborów do Europarlamentu. Każdy ubiegający się o pracę musiał zostawić numer telefonu i wpisać się na listę poparcia. - Dostałem ulotkę promującą komitet, a także dwie listy, na które miałem zbierać podpisy - mówi Mariusz Baron, jeden z tych, którzy zgłosili się do pracy.

W czwartek w budynku mieszkańców rekrutował sam Adam Słomka. - Wszyscy, którzy zbiorą podpisy dostaną pracę - zapewniał mieszkańców. Gdy nasz dziennikarz zwrócił mu uwagę, że w Rybniku będą tylko 73 obwodowe komisje wyborcze, stwierdził, że komitet da pracę ponad 70 mieszkańcom. Gdy zapytaliśmy, skąd wzięła się na ulotkach kwota 160 zł, skoro członek komisji może otrzymać kilkadziesiąt złotych mniej, stwierdził, że ulotek nie pisał. - Wszystko jest legalne, mamy prawo zbierać podpisy - mówi Słomka.

Wojciechowi Litewce proceder zbierania podpisów w zamian za pracę w komisji nie jest obcy. - W świetle ordynacji wyborczej nie jest to zabronione. Przestępstwo ma miejsce wtedy, gdy za podpisy się płaci. Wówczas grzywna wynosi od 10 do 50 tys. zł - mówi Litewka. - To, co robi komitet, jest jednak nieuczciwe. Nieprawdą jest to, że praca w komisji trwa 8 godzin. Jej członek musi przejść szkolenie, musi być obecny w przeddzień głosowania, a w dzień wyborów zasiadać w komisji od godz. 7. do ukończenia liczenia głosów, co czasem trwa całą noc - dodaje.
Tymczasem Słomka nie postarał się nawet o zgodę na prowadzenie akcji w budynku należącym do miasta, dlatego w czwartek około godz. 16. do budynku przyszli strażnicy miejscy, którzy poprosili Słomkę o jego opuszczenie. - Wyjdziemy, jeśli poprosi nas o to sam prezydent. Możecie użyć siły - powiedział strażnikom lider KPN. Przy okazji dodał, że to represje podobne do tych, jakie stosowano w Polsce w poprzednim systemie. Nim strażnicy opuścili budynek, poinformowali Słomkę, że skierują sprawę do sądu. - W końcu przedstawiciele komitetu opuścili budynek, gdy nasi funkcjonariusze udali się tam drugi raz w obecności policji - mówi Dawid Błatoń, rzecznik straży miejskiej w Rybniku.

Adam Słomka ma bujny polityczny życiorys. W PRL działał w podziemiu, przez 10 kolejnych lat był posłem z ramienia KPN. Jest założycielem największej liczby partii w Polsce, m.in. kilku Konfederacji, Ruchu Walki z Korupcją "Czyste Ręce", Polskiego Związku Zachodniego. W 2005 roku startował w wyborach prezydenckich. Potem był podejrzewany o fałszowanie list poparcia przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam Z

To jest straszne ,że tak się właśnie dzieje w naszym kraju.Jak są obojętnie jakie wybory to chce się właśnie w taki sposób pozyskać wyborców. Najsmutniejsze jest jednak to,że to co nie jest zabronione jest dozwolone. A ja się pytam Jaśnie Pana Słomki czy to nie jest jeszcze większe przestępstwo jeżeli za podpis nie płaci się wprost do ręki tylko podstępnie obiecuje pracę??? No cóż jeżeli są jeszcze tacy co go bronią. Na leży jednak odróżnić zbieranie podpisów przez partie od tego co proponuje pan S.
A o przestępstwie pisać trzeba i to jak najwięcej.

z
zniesmaczony

podpisy zbiera nie tylko stowarzyszenie "kocham polsce" ale takze czolowe partie w polsce! jesli juz o czyms piszecie to sprawdzcie dokladnie .

Dodaj ogłoszenie