Napady na ministrantów zdarzają się w całej Polsce. Ostatnio w Jastrzębiu-Zdroju

Bartosz Wojsa, Jacek Bombor
W skradzionej przez 23-latka skarbonce były zaledwie 72 złote, ale mężczyzna zaatakował 13-letniego Tymoteusza. Jest też dobrze znany policji. - Kiedyś ukradł dezodoranty z marketu - mówią mundurowi
W skradzionej przez 23-latka skarbonce były zaledwie 72 złote, ale mężczyzna zaatakował 13-letniego Tymoteusza. Jest też dobrze znany policji. - Kiedyś ukradł dezodoranty z marketu - mówią mundurowi KMP Jastrzębie-Zdrój
Krzysztof H. pobił ministranta i ukradł mu puszkę z datkami, zbieranymi podczas kolędy w Jastrzębiu. Czy kolędujący kapłani i ich podopieczni muszą się bać? Parafie mają różne „systemy bezpieczeństwa”

23-latek napadł na 13-letniego ministranta Tymoteusza, uderzył go w twarz i ukradł puszkę z kolędowymi ofiarami. Taka scena rozegrała się w bloku na ulicy Małopolskiej w Jastrzębiu-Zdroju.

- Ja akurat byłem w mieszkaniu na trzecim piętrze, w trzeciej klatce, gdy to wszystko się stało. Ministranci - Tymoteusz, Michał i Marek - mówili mi, że w czwartej klatce siedzi jakiś „dresiarz”, ale myślałem, że są przewrażliwieni - przyznaje ksiądz Piotr Mrozek z parafii św. Alberta. Łupem 23-latka, który pobił Tymo-teusza, padła skarbonka z... 72 zł w środku. Dzięki interwencji jednego z lokatorów, szybko udało się go policji namierzyć.

Krzysztof H. napadł, bo był głodny?

- To człowiek z bogatą kartoteką, ma na koncie wyrok za kradzież z włamaniem, obecnie też przeciwko niemu trwa postępowanie w sprawie kradzieży i pobicia ochroniarza w sklepie - wyjaśnia Arkadiusz Kwapiński, wiceszef Prokuratury Rejonowej w Jastrzębiu-Zdroju. - Podczas przesłuchania tłumaczył, że był głodny, od paru dni nie miał grosza przy duszy. Trafił do aresztu - wyjaśnia prokurator.

- Jesteśmy dumni, że nasz syn walczył. Tymka ta sytuacja nie odstraszyła, on jest odważnym chłopakiem. Mówi, że nadal będzie chodził z księdzem kolędować - opowiada nam Patrycja Trzetrzelewska, dumna mama napadniętego ministranta.

23-latkowi grozi kara nawet 12 lat więzienia.

- Odkąd pełnię tu posługę, czyli od 4 lat, przynajmniej jeden taki incydent w roku ma miejsce zawsze. Księży nie atakują, nie wiem dlaczego, ale ministranci padają ofiarami takich osób - przyznaje nam ks. Mrozek i wskazuje, że w Jastrzębiu takie rzeczy zdarzają się zazwyczaj na ulicy Wielkopolskiej, gdzie są 10-piętrowe bloki. - Zaledwie rok temu zaatakowano tam ministranta. Wówczas nikt go nie uderzył, ale jacyś mężczyźni wyrwali mu skarbonkę i uciekli. Nie zgłaszaliśmy tego na policję - mówi ksiądz Piotr.

A jakie są sposoby radzenia sobie z chuliganerią? - Staramy się trzymać razem i liczyć na to, że człowiek jest dobry, a nie z góry zakładać, że ktoś nas zaatakuje - wyznaje ks. Mrozek.
Kuria: ksiądz nie pójdzie z obstawą policji...

Dr ks. Grzegorz Śmieciński, rzecznik prasowy metropolity katowickiego, od naszego dziennikarza dowiedział się o napadzie na ministranta z Jastrzębia. Wcześniej nie słyszał o podobnych incydentach. - Z powodu jednego takiego wydarzenia nie chciałbym siać psychozy, odwiedziny w domach parafian zawsze opierały się na zaufaniu, trudno tu stosować jakieś procedury. Przecież ksiądz nie pójdzie z obstawą policji - mówi nam ks. Śmieciński. I wyjaśnia, że każda parafia we własnym zakresie organizuje wizyty kolędowe.

Okazuje się, że księża w wielu parafiach opracowali własne, skuteczne metody poprawy bezpieczeństwa, by ograniczyć ryzyko i nie kusić złodziei. W największej wodzisławskiej parafii, Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, skupionej wokół kościoła na rynku, zasada jest prosta: ministranci zawsze idą w obecności księdza.

Ministranci czekają albo są... odprowadzani

- Nigdy sami nie przechodzą między blokami czy z klatki do klatki. Jeżeli ksiądz akurat jest w ostatnim mieszkaniu w klatce, to ministranci czekają na niego pod drzwiami na samej górze, a nie na parterze. Nie chcemy kusić złodziei. Ksiądz jest osobą dorosłą i wydaje się, że jest takim gwarantem bezpieczeństwa - tłumaczy nam ks. Bogusław Płonka, proboszcz wodzisław-skiej parafii. Tę samą zasadę wyznaje ksiądz Adrian Bombelek, proboszcz parafii św. Mikołaja w Raciborzu. - Jak idziemy przez nieciekawą okolicę, to idziemy wszyscy razem, w grupie, księża z ministrantami - dodaje Bombelek. Inny sposób ma ks. Grzegorz Jagieł, proboszcz parafii w Rybniku-Chwałęcicach. - Jeśli ministranci wychodzą z jednego domu, to do kolejnego odprowadzają ich członkowie rodziny, którą właśnie opuszczają. Tak samo eskortuje się księdza, od domu do domu - mówi ks. Jagieł. On sam przed laty pracował jako wikariusz w jednej z parafii w Jastrzębiu-Zdroju. - Pamiętam, że czasie jednej z kolęd młodzi ludzie chcieli od ministrantów pieniądze, ale zawiadomiłem od razu policję. Niestety, potem rabusie zaczaili się pod farą i pobili młodego człowieka. Pech chciał, że czekali pod starą farą, a księża i ministranci przebywali już w tym czasie w nowym budynku. Dostał Bogu ducha winny chłopiec - przypomina ksiądz.
Nie ma pieniędzy, jest bezpieczniej

Jeszcze bezpieczniej byłoby, gdyby podczas kolęd nie zbierano ofiar pieniężnych. W diecezjach: opolskiej od ponad 30 lat, a gliwickiej od 2007 roku - wizyty kolędowe wolne są od datków.

- Kiedyś faktycznie zdarzały się przypadki kradzieży czy incydenty, gdzie zaczepiano ministrantów - wyjaśnia ksiądz Krystian Piechaczek z gliwickiej kurii. - U nas kolęda to po prostu czas spotkania rodzin z kapłanem, budowania więzi ze wspólnotą parafialną - mówi ksiądz Joachim Kobienia z diecezji opolskiej. Tam parafianie mogą składać tzw. opłaty kolędowe przyokazji nabożeństw wyznaczonych w niedzielę kolędową.

(Współ. AREK, OLEK, KUB)

Napadają na ministrantów

Przypadek napaści na ministrantów w Jastrzębiu-Zdroju nie jest odosobniony. Takie zdarzenia mają miejsce w całej Polsce.

W Złotowie (miasto w woj. wielkopolskim) dwóch mężczyzn w zeszłym roku wyrwało z rąk skarbonkę ministrantowi, który na chodniku przy alei Mickiewicza czekał na księdza. Łupem złodziei mogło paść wówczas kilkanaście złotych.

W Darłowie (miasto nadmorskie w woj. zachodniopomorskim) w jednej z klatek schodowych został napadnięty 17-letni ministrant. Została mu ukradziona puszka z datkami. Sprawcą był 18-letni mieszkaniec Darłowa.

We wsi Nieporaz (woj. małopolskie) też napadnięto ministrantów. Dwóch nastolatków w wieku 12 i 14 lat padło ofiarą złodzieja, który zaatakował ich, gdy czekali na dworze na księdza.


*Niezapomniany Sylwester w Katowicach 2015 z Polsatem ZDJĘCIA + WIDEO
*Zapadlisko na Rynku w Katowicach. Co się stało?
*Quiz o Gwiezdnych wojnach: Sprawdź, czy znasz i zdasz i pochwal się wynikiem
*1000 zł na dziecko: JAK DOSTAĆ BECIKOWE? ZOBACZ KROK PO KROKU

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Ministranci z Kantego
Drugi rok z rzędu zostaliśmy wyzwani przez lokatorów. Zrobili nam zdjęcia. Zadzwoniliśmy na Policję
Dodaj ogłoszenie