Nasz człowiek w Hollywood

Regina Gowarzewska-Griessgraber
Sławomir Idziak 40-lecie pracy twórczej świętował będzie m.in. w rodzinnych Katowicach
Sławomir Idziak 40-lecie pracy twórczej świętował będzie m.in. w rodzinnych Katowicach FOT. Piotr Uznański
W piątek w Katowicach rozpoczyna się festiwal poświęcony 40-leciu twórczości Sławomira Idziaka. Ten sławny polski operator rodem z Katowic w 2002 roku nominowany był do Oscara za zdjęcia do filmu "Helikopter w ogniu". O swoim zdolnym synu Reginie Gowarzewskiej-Griessgraber opowiada matka Idziaka, znana fotografka Halina Holas-Idziak

Urodził się w Katowicach. Wychował wśród aparatów fotograficznych, między ciemnią i laboratorium, bo w rodzinach Holasów i Idziaków od pokoleń robiono zdjęcia. - W naszej rodzinie fotografia była od zawsze. Mój ojciec Józef był wybitnym fachowcem w tej dziedzinie. Mama również fotografowała. Miałam to we krwi - opowiada Halina Holas-Idziak, matka Sławomira Idziaka, wybitnego operatora filmowego, który w tym roku świętuje 40-lecie pracy twórczej. - Potem dołączył mój mąż, Leonard, a dla naszych dzieci fotografia stała się czymś naturalnym.

Józef Holas kierował zakładem fotograficznym cesarskiego fotografa Piperhoffa. W latach międzywojennych otworzył i prowadził w Katowicach cieszący się wielkim uznaniem zakład fotograficzny Foto-Holas. Cała rodzina związana była z tym legendarnym miejscem, które potem prowadziła najstarsza córka państwa Idziaków, Wiesława. Chciała studiować fotografię w Kolonii.

Na studia dostała się, ale nie wydano jej paszportu, dlatego zajęła się rodzinnym rzemiosłem. Młodsza córka, Bogna, wprawdzie została architektem, ale fotografii nie zarzuciła. Przez pewien czas zajmowała się robieniem zdjęć teatralnych.

- Sławek cały czas fotografował, ale już jako 18-latek wiedział, że pójdzie do łódzkiej Filmówki i będzie operatorem. Oczywiście, jeżeli go przyjmą, bo było to niesłychanie trudne. Przygotowywał się do egzaminów, ale równocześnie złożył papiery na filologię polską. Polonistyka jednak już z założenia miała być tymczasowa, bo cały czas przygotowywał się do łódzkich egzaminów. Były wyjątkowo trudne, wymagały wiedzy z wielu dziedzin. Nigdy nie było wiadomo, o co zapytają. A mogli nawet o sposób prowadzenia samochodu. Ci, którzy zdawali, byli wyselekcjonowaną elitą - wspomina pani Halina.

Sławomir Idziak zdał i Wydział Operatorski PWSTiF w Łodzi ukończył w 1969 roku. Debiutował rok wcześniej jako operator w Studiu Małych Form Filmowych "Se-Ma-For" w Łodzi. Matka śledziła jego prace od samego początku. Pierwszy, studencki film syna… skrytykowała.

- Za dużo wprowadził niezwykłych sytuacji. Przedobrzył - mówi. Z początków jego pracy lubi "Naukę latania". Tu Sławomir Idziak był nie tylko operatorem, ale również autorem scenariusza i reżyserem. - Wiercę dziurę w brzuchu synowi, żeby do niego wrócił. Żeby go jeszcze raz przeanalizował, może wprowadził poprawki, bo to był jego film szczenięcy. Chciałabym, żeby go jeszcze raz zrobił - zamyśla się.

W Polsce Idziak pracował z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Zanussim i Krzysztofem Kieślowskim. Z tym ostatnim zrobił "Podwójne życie Weroniki", "Krótki film o zabijaniu", "Bliznę", "Przejście podziemie" i "Trzy kolory: Niebieski", za który otrzymał nagrodę na Festiwalu Filmowym w Wenecji i był nominowany do Cezara.

- Z filmów syna chyba najbardziej lubię właśnie "Trzy kolory: Niebieski". W ogóle podobają mi się jego prace z Kieślowskim. Oprócz "Krótkiego filmu o zabijaniu". Długo dojrzewałam do tego, żeby go zobaczyć. Widziałam go w kinie i bardzo przeżyłam. Nie byłabym w stanie zmierzyć się z nim po raz drugi. Proszę, jak tylko wspominam, to już mi się ręce trzęsą - mówi, wyraźnie poruszona nestorka rodu.

Sławomir Idziak jest też scenarzystą i reżyserem kilku filmów fabularnych, dokumentalnych i krótkometrażowych.

Ponad 20 jego produkcji powstało za granicą: w Niemczech, we Włoszech, Francji, Anglii, Irlandii, Islandii, Australii, Finlandii, Szwajcarii i w Meksyku.

Ostatnio pracuje głównie w USA, przy największych produkcjach hollywoodzkich: "Gattaca", "Dowód życia", "Helikopter w ogniu", "Król Artur", "Harry Potter i Zakon Feniksa".

Jest laureatem wielu prestiżowych nagród na festiwalach filmowych. W 2002 roku otrzymał pierwszą w karierze nominację do Oscara za zdjęcia do filmu "Helikopter w ogniu" w reżyserii Ridleya Scotta.
- Przy tym filmie czułam ogromny strach o syna. To cud, że tam się nic nie stało. Nie zobaczyłam tego filmu w kinie na dużym ekranie, bo bym nie wytrzymała nerwowo - zdradza pani Halina.

Co dziwne, operator kiedyś przyznał się, że nie przepada za kinem akcji. Może właśnie dlatego wojna w jego oczach zyskała dawkę poetyckiego klimatu. Scott w każdym razie był zachwycony. Napisał to nawet w specjalnym liście dziękczynnym.

O swoim zawodzie Idziak mówi, że operator to człowiek, który powinien wnosić do filmu wkład własnej wizji świata.

Uważa, że kamera filmowa staje się coraz bliższa pióru pisarza, a film jest połączeniem talentu wielu ludzi. Dlatego nie można wywyższać tylko reżysera.

Słynny operator bardzo ceni sobie opinię matki o kolejnych filmach. Zawsze dzwoni i pyta: "Jak było?".

- Oglądam filmy syna po kilka razy. Najpierw patrzę jak normalny widz. Drugi raz patrzę pod kątem scenografii, scenariusza, reżyserii, muzyki. Na samym końcu, dopiero jak ogarnę cały film, analizuję zdjęcia, pracę operatorską. Wtedy skupiam się na ujęciach - opowiada najsurowszy krytyk rodzinny.
W Katowicach dzisiaj rozpoczyna się festiwal poświęcony twórczości Sławomira Idziaka, w ramach IV edycji Festiwalu Sztuki Filmowej "Celuloid, Człowiek, Cyfra". Prezentowane będą jego filmy. Odbywać się będą spotkania i dyskusje.

Już pierwszego dnia w Muzeum Śląskim zostanie też otwarta wystawa zdjęć rodziców Idziaka - Haliny i Leonarda.

- Zawsze pracowaliśmy z mężem razem. Zajmowaliśmy się przede wszystkim fotografią czarno-białą, choć naturalnie wykonywaliśmy też kolorowe fotografie reklamowe, zdjęcia do żurnali i katalogów odzieżowych - opowiada pani Halina.

Byli zresztą prekursorami artystycznej fotografii mody w naszym kraju. Trudno również uwierzyć, patrząc na elegancką, starszą panią, że jej pasją było… fotografowanie hut stali.

Na wystawie będzie można zobaczyć zdjęcia z różnych okresów działalności państwa Idziaków, a co za tym idzie, poznać najwcześniejsze inspiracje słynnego operatora, ich syna.

Rodziny Holasów i Idziaków, działające w Katowicach od 1930 roku, zajmują znaczące miejsce w środowisku fotografików śląskich, przekazując kolejnym pokoleniom mistrzów obiektywu tajniki warsztatu.

Fotografie, niektóre po raz pierwszy prezentowane, pochodzą ze zbiorów Haliny Holas-Idziakowej i Leonarda Idziaka, Muzeum Śląskiego i Związku Polskich Artystów Fotografików.

Co, gdzie, kiedy

PIĄTEK, 27 lutego

* Centrum Sztuki Filmowej, Katowice, ul. Sokolska 66,
14.00: otwarcie wystawy z pamiątkami z filmów Sławomira Idziaka w czytelni CSF. Wystawa potrwa do 5 marca 2009.

* Muzeum Śląskie, Katowice, al. Korfantego 3, 17.00: wernisaż wystawy "Inspiracje. W świecie fotografii Haliny i Leonarda Idziaków". Wystawa potrwa do 10 kwietnia 2009.

* Centrum Sztuki Filmowej,
18.00: spotkanie warsztatowe Sławomira Idziaka ze studentami Wydziału Radia i Telewizji UŚ (impreza zamknięta); 20.00 "Król Artur", reż. Antoine Fuqua 2004, 135 min.

SOBOTA, 28 lutego

Centrum Sztuki Filmowej,
15.00: otwarte spotkanie m.in. ze studentami warsztatów "Film Spring Open", prowadzonych przez Sławomira Idziaka, połączone z dyskusją o dystrybucji filmów w internecie; 18.00: "Historia Liliany", reż. Jerzy Domaradzki, 1995; 20.00: "Helikopter w ogniu", reż. Ridley Scott, 2001

NIEDZIELA, 1 marca

Kinoteatr Rialto, Katowice, ul. św. Jana 24, 17.00: benefis Sławomira Idziaka;

Centrum Sztuki Filmowej, 18.00: "Gattaca - szok przyszłości", reż. Andrew Niccol, 1997; 20.00: "Dowód życia", reż. Taylor Hackford, 2000

PONIEDZIAŁEK, 2 marca

Centrum Sztuki Filmowej,
16.30: "Papierowy ptak", reż. Sławomir Idziak, 1972;

17.30: "Krótki film o zabijaniu", reż. Krzysztof Kieślowski, 1987; 19.15: "Z dalekiego kraju", reż. Krzysztof Zanussi, 1981

WTOREK, 3 marca

Centrum Sztuki Filmowej
10.00: "Harry Potter i Zakon Feniksa", reż. Davis Yates, 2007; 16.30: "Z czterech stron", reż. Sławomir Idziak, 1973; 17.30: "Podwójne życie Weroniki", reż. Krzysztof Kieślowski, 1991;
19.15: "Rok Spokojnego Słońca", reż. Krzysztof Zanussi, 1984

ŚRODA, 4 marca

Centrum Sztuki Filmowej
16.30: "Nauka latania", reż. Sławomir Idziak, 1978;
18.15: "Trzy kolory: Niebieski", reż. Krzysztof Kieślowski, 1993; 20.00: "Gdzieś-kolwiek jest, jeśliś jest", reż. Krzysztof Zanussi, 1988

CZWARTEK, 5 marca

Centrum Sztuki Filmowej
16.30: "Enak", reż. Sławomir Idziak, 1992;
18.00: "Dyrygent", reż. Andrzej Wajda, 1979;

Więcej informacji na: www.celuloid.com.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie