Naszą rybę wykańczają wirus KHV i czeski karp

Jacek Drost
Piotr Krzyżanowski
Źle się dzieje w państwie karpia - mimo że w ostatnich latach Polacy zjadają więcej ryb, to - niestety - coraz mniej swoich.

- Byliśmy potęgą w Europie, jeśli chodzi o produkcję ryb, a teraz ta potęga zaczyna obumierać - mówi z Antoni Rapacz, prezes Przedsiębiorstwa Produkcji i Hodowli Ryb Słodkowodnych w Krakowie, które musiało zlikwidować trwającą kilkadziesiąt lat hodowlę ryb w Grojcu.

Miejscowe stawy, zakładane jeszcze przez Tatarów w XIV wieku, opustoszały, ludzie stracili pracę, brzegi porastają chwastami.

Prezes Rapacz wymienia kilka powodów, które przyczyniły się do tego, że hodowla ryb w Grojcu stała się nieopłacalna i musieli ją zlikwidować. Na pierwszym miejscu stawia wirus KHV, który dotarł do Polski w 2003 r. z Izraela wraz z karpiami koi i na razie nie ma na niego skutecznej metody.

- Uaktywnia się w upalne dni. Potrafi zniszczyć całą hodowlę w ciągu tygodnia, niezależnie czy karp ma rok czy trzy lata - mówi Rapacz.

Podkreśla, że kolejnym problemem była ubiegłoroczna powódź. Stawy w Grojcu jako że państwowe (należą do Agencji Nieruchomości Rolnych w Opolu, a spółka je dzierżawi), zostały zalane, posłużyły jako zbiornik retencyjny.

Spółka nie dostała także odszkodowań za straty poniesione podczas powodzi, bo na Śląsku (inaczej niż w woj. małopolskim czy świętokrzyskim) praca w komisji oceniającej szkody była społeczna, więc nie było do niej chętnych, a straty były liczone dopiero dwa miesiące po powodzi.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Wysoki czynsz za dzierżawę, brak dopłat unijnych i tańsze ryb importowane z Czech czy Węgier to kolejne problemy - wylicza prezes Rapacz.

- Do tego dochodzi kłopot z wodą, bo stawy trzeba nawadniać, a u nas jest deficyt na wodę - dorzuca Krzysztof Hryszko z warszawskiego Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, potwierdzając, że wszystkie te problemy składają się na to, iż "następuje powolna degradacja stawów, w branży panuje marazm, a hodowlą zajmują się sympatycy".

Jak to więc jest, że Czechom się opłaca hodować ryby, a nam nie? Hryszko mówi, że tak do końca to nie wie czy Czechom się opłaca (sprzedają u nas ryby o 20 procent taniej). - Tego do końca nie wiemy. Może sprzedają byle sprzedać - podkreśla Hryszko.

Nic więc dziwnego, że polscy hodowcy coraz częściej wolą kupować karpie za granicą i sprzedawać je u nas albo dzieje się tak, jak z "naszymi" wędzonymi pstrągami eksportowanymi do Niemiec. Sprowadzamy je z Turcji, wędzimy w Polsce i wysyłamy za Odrę.

Karp przegrywa ze śledziem, mintajem i pangą. Trzeba się z tym pogodzić

Wbrew powszechnemu mniemaniu to nie karpie, lecz śledzie niepodzielnie królują na polskich stołach.

Drugą najpopularniejszą rybą jest mintaj, trzecią - panga, importowana w większości z Wietnamu, która pojawiła się Polsce w 2005 roku i zaczęła robić wielką karierę, głównie z powodu swej niskiej ceny.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Dwa lata temu sprzedaż pangi osiągnęła wyjątkowy wynik - ze wszystkich sprzedanych w Polsce ryb aż 45 procent stanowiła właśnie panga. Swoich wielbicieli mają pstrąg, w ostatnich latach zwolenników zyskuje jesiotr i jest jeszcze karp, który pojawia się na naszych stołach jedynie w okresie Bożego Narodzenia, kiedy to spożywamy praktycznie całą jego produkcję.

Z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie wynika, że Polacy zjadają rocznie 13,1 kg ryb (w ciągu ostatnich 10 lat najlepszym rokiem był 2008, kiedy to zjedliśmy 14,8 kg).

Niewiele więcej ryb jedzą od nas Niemcy, ale już zdecydowanie biją nas na głowę Hiszpanie, Włosi czy Grecy, którzy rocznie zjadają 20 - 22 kg ryb. Jemy aż 75 procent ryb morskich, 25 proc. ryb słodkowodnych i tylko 5 proc. owoców morza. Jak podkreślają specjaliści, wynika to głównie z tradycji.

Polska kuchnia opiera się na mięsie czerwonym oraz cenie i dostępności ryb w sklepach. Można je kupić w hipermarkecie, ale w mniejszych sklepach mogą być już problemy. Hodowcy podkreślają jednak, że pocieszające jest to, iż w ostatnich latach coraz więcej osób woli kupować ryby tam, gdzie są one hodowane, a nie np. w hipermarkecie.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
esz

ar

Dodaj ogłoszenie