Nauczyciel z Sosnowca uczy historii na YouTubie: Warto szukać nowych sposobów na dotarcie do uczniów

Monika Chruścińska-Dragan
Monika Chruścińska-Dragan
Marcin Włoch, nauczyciel historii w Zespole Szkół Prywatnych nr 1 w Sosnowcu, został youtuberem. Zainspirował go do tego... lockdown.Zobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Marcin Włoch, nauczyciel historii w Zespole Szkół Prywatnych nr 1 w Sosnowcu, został youtuberem. Zainspirował go do tego... lockdown.Zobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE ARC prywatne
Uczniowie coraz częściej zamiast otworzyć podręcznik wolą odpalić edukacyjny film na YouTubie. Dlatego Marcin Włoch, nauczyciel Zespołu Szkół Prywatnych nr 1 w Sosnowcu, został youtuberem. Zainspirował go do tego... lockdown. A pięć tysięcy subskrybentów i mnóstwo pozytywnych komentarzy pod każdym filmem z lekcją online tylko utwierdziły go w tym, że to był strzał w dziesiątkę. – Dzieciom raczej nie po drodze z książkami. Do tego program nauczania historii w klasach VII i VIII jest mocno przeładowany. Warto szukać nowych sposobów na dotarcie do uczniów. Sięgać po nowe technologie, nie musi to być od razu YouTube – mówi.

Gdyby nie lockdown, pan Marcin prawdopodobnie nie sięgnąłby po aparat, żeby nagrać lekcje.

– Kiedy zamknięto szkoły, moi uczniowie początkowo mieli kłopot z dostępem do komputerów. Często ich rodzice też pracowali w domu, nie wszystkie dzieci uczestniczyły w lekcjach. Szybko zorientowałem się, że sporo tracą z mojego przedmiotu – opowiada Marcin Włoch, historyk z Zespołu Szkół Prywatnych nr 1 w Sosnowcu.

Jak przyznaje, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego przedmiot nie należy, ani do najłatwiejszych, ani ulubionych wśród uczniów. Dlatego postanowił, że sięgnie po kamerkę, na początku swojego telefonu komórkowego, i zacznie nagrywać wideo z tematem lekcji, który właśnie przerabia z uczniami.

– Chciałem, żeby dzieci mogły do niego wracać, inspirować się nim i wykorzystywać, kiedy zaczną powtarzać materiał do kartkówki – opowiada.

Początkowo nagrywał tylko z myślą o swoich uczniach. A uczy dzieci i młodzież w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej i jedną klasę trzecią liceum. Z czasem jednak jego filmy zaczęli oglądać także uczniowie i nauczyciele innych szkół, a nawet niektórzy rodzice. Jego kanał subskrybuje dziś już 5,01 tys. Internautów. Filmów jest już blisko 300. A zaczęło się od tematu „Najazdy mongolskie”. Gdy rozmawiamy, właśnie ukazało się wideo pod tytułem „Stany Zjednoczone w XIX wieku. Młodzi Tytani lubią to!”.

Nie przeocz

Na nagraniu nauczyciel nie tylko w przystępny sposób wykłada temat, ale i odwołuje się do hollywoodzkich filmów, żongluje tłem, jak sprawny YouTuber – raz zza jego pleców wygląda mapa USA, innym razem plakat z „Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie”. Jak sam przyznaje, lubi wplatać w swoje wypowiedzi kolokwializmy, sięgać po język, którym posługuje się młodzież.

Nie zawsze jednak jego filmy w ten sposób wyglądały. – Na początku robiłem tylko prezentacje i podkładałem pod nie swój głos. Nie było mnie widać, bo nie miałem kamerki. Nie miałem też porządnego mikrofonu i było to słychać. Później zacząłem nagrywać siebie telefonem, a za mój green screen służyła niebieska ściana w pokoju syna. Dopiero z czasem zainwestowałem w sprzęt – kupiłem aparat lustrzankę, green screen i oświetlenie. W wakacje mocno podgoniłem z materiałem, teraz rozkładam sprzęt raz na dwa tygodnie i nagrywam ciągiem 4-5 godzin lekcyjnych. Oczywiście z czasem unowocześniłem także starsze lekcje – opowiada nauczyciel.

Obecnie opracowuje zakres wiedzy z trzeciej klasy LO i klas siódmych. Materiał dla klasy pierwszej, drugiej liceum oraz szóstej szkoły podstawowej już zrealizował. Bo choć sam uczy głównie w podstawówce, to najwięcej komentarzy z podziękowaniami zostawiają pod filmami licealiści. Właściwie z całej Polski. Filmy powstają niezależnie od tego czy obowiązuje lockdown. I będą powstały także, kiedy już skończy się pandemia. Marcin Włoch ma już pomysły na kolejne. Stworzył kilka nagrań, w których analizuje symbolikę obrazów Jana Matejki. Jest też wideo z wyciętymi wpadkami podczas nagrań.

Nauczyciel doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to co robi, wszystkich do historii nie przekona. Filmy mają raczej sprawić, żeby w głowach uczniów jak najwięcej wiedzy zostało. Podejrzewa, że mu się to udaje. W szkole, w której uczy, dzieci chętnie biorą udział w konkursach historycznych. W kuratoryjnym stanowili ostatnio ¼ finału wojewódzkiego.

– Dzieciom dzisiaj raczej nie po drodze jest z książkami. Do tego program nauczania historii w klasach VII i VIII jest mocno przeładowany. To bardziej zniechęca młodych do przedmiotu niż zachęca. Dlatego warto szukać nowych sposobów na dotarcie do uczniów. Sięgać po nowe technologie. Nie każdy nauczyciel powinien od razu mieć swój kanał na YouTubie. Byłoby to nawet nudne, a na pewno dezorientujące dla uczniów. Są różne metody dotarcia do młodzieży. W szkole, w której pracuję jest wielu nauczycieli, którzy świetnie sobie radzą bez YouTuba – mówi.

Musisz to wiedzieć

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie