NFZ będzie wskazywał, gdzie wykonać legalną aborcję? Poseł PiS Bolesław Piecha zgłosił poprawkę do ustawy o zawodzie lekarza

Agata Pustułka
Agata Pustułka
Julia Fiedler z Pixabay
Poseł PiS Bolesław Piecha zgłosił poprawkę do ustawy o zawodzie lekarza, by to NFZ wskazał kobiecie, która chce chce legalnie usunąć ciążę, szpital, gdzie może tego dokonać. Do tej pory robiły to szpitale, ale często lekarze zasłaniali się klauzulą sumienia.

Do tej pory, gdy kobieta chciała legalnie usunąć ciążę (zgodnie z tzw. ustawą antyaborcyjną) zgłaszała się do konkretnego szpitala. Jednak lekarz mógł, powołując się na klauzulę sumienia, odmówić wykonania zabiegu i wskazać inną placówkę.

W rezultacie ciężarna jeździła od placówki do placówki, bo wielu lekarzy ze strachu przed opinią publiczną, ale też powodu oporów moralnych, odmawiało wykonania zabiegu. Najczęściej zapadała decyzja o wykonaniu zabiegu w tzw. podziemiu aborcyjnym lub za granicą. Często lekarz, który zasłaniał się klauzulą sumienia, nie miał takich dylematów w prywatnym gabinecie.

- Zgodnie z moją poprawką, teraz NFZ będzie miał obowiązek wskazać taki szpital. Myślę, że to uporządkuje sprawę. Teraz kobieta, która w myśl ustawy będzie mogła legalnie dokonać aborcji, zgłosi się wprost do NFZ, by ten wskazał listę placówek, gdzie może się udać - wyjaśnia poseł Bolesław Piecha z PiS, lekarz ginekolog, były wiceminister zdrowia.

NFZ ma przedstawić kobiecie listę szpitali wykonujących zabiegi i ona sama ma się do jednego z nich zgłosić. Statystyki mówią, że rocznie w Polsce dochodzi do 1200-1300 legalnych aborcji, ale nielegalnych są tysiące. To tzw. ciemna liczba.

Sprawdź to

- Jesteśmy przeciwni tej poprawce, bo ona wydłuży drogę kobiety do zabiegu, który jest zgodny z polskim prawem, a np. zagraża jej życiu - twierdzi Monika Rosa, posłanka Koalicja Obywatelskiej z sejmowej komisji zdrowia. - Naszym zdaniem, poprawka pozwoli szpitalom zrzucić odpowiedzialność na inną placówkę, a kobieta np. z ciążą z gwałtu czy z ciążą zagrożoną i tak będzie chodzić od szpitala do szpitala. Moim zdaniem szpital, w którym leczy się, gdzie trafi kobieta powinien zapewnić jej dostęp do tego świadczenia, jeśli jest ono zakontraktowane. To ten szpital powinien gwarantować jej opiekę od początku do końca.

W Polsce ciążę można legalnie usunąć tylko w trzech przypadkach, o czym mówi ustawa z 1993 roku zwana kompromisem aborcyjnym. Dzieje się tak gdy:

  • Ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia lub życia matki, co stwierdza lekarz. Aborcji w tej sytuacji można dokonać do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza łonem matki.
  • Istnieją przesłanki na istnienie ciężkich, nieodwracalnych upośledzeń płodu lub nieuleczalnych chorób zagrażających jego życiu. Taką sytuację stwierdza lekarz a sam zabieg może być również przeprowadzony zanim płód osiągnie zdolność samodzielnego egzystowania poza łonem matki.
  • Ciąża jest efektem czynu zabronionego (gwałtu, aktu kazirodczego). Tę przesłankę musi stwierdzić prokurator, czyn więc powinien być zgłoszony odpowiednim organom.

Zgodnie z obowiązującym prawem, jeśli lekarz odmawia aborcji z powodu klauzuli sumienia, to kierownictwo szpitala ma obowiązek wskazać innego lekarza lub szpital lub zatrudnić podwykonawcę.

Okazuje się, że w czasach pandemii koronawirusa wiele kobiet ma bardziej niż zwykle utrudniony dostęp do legalnej aborcji, ale też do antykoncepcji nie tylko awaryjnej (dzień po) lecz i konwencjonalnej. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodzina skierowała specjalny list do prezesa Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego do wiadomości Ministerstwa Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta.

- Obostrzenia obowiązujące w czasach pandemii stawiają pacjentki przed szeregiem barier w dostępie do antykoncepcji jak brak dostępu do konsultacji lekarskich, nieuzasadnione medycznie odmowy recepty na przedłużenie stałej antykoncepcji/antykoncepcji awaryjnej, techniczne problemy z wystawianiem e-recept, wysokie ceny, brak zamienników, niedobory w aptekach, długie oczekiwanie na zamówione środki antykoncepcyjne - czytamy w piśmie.

Federacja alarmuje, że te wszystkie czynniki oznaczają, iż dostęp do godnej opieki nad zdrowiem reprodukcyjnym, które jest prawem człowieka, ulega znaczącemu uszczerbkowi.

Obejrzyj dokładnie

- Brak realnej dostępności konkretnych produktów leczniczych w aptekach spowoduje u wielu kobiet nagłe przerwanie terapii hormonalnych, co może okazać się tragiczne w skutkach dla ich zdrowia. Co więcej, zostaną one pozbawione dotychczasowej ochrony przed zajściem w niechcianą ciążę, co również może zagrozić ich życiu, gdyż niektóre pacjentki mają przeciwwskazania do prokreacji w ogóle lub bez kuracji wspomagającej, do której dostęp w czasach epidemii jest znacząco ograniczony. Niedostępność antykoncepcji uniemożliwia kobietom świadome decydowanie o macierzyństwie, a w przypadku osób dotkniętych przestępstwem zgwałcenia, brak dostępu do antykoncepcji awaryjnej pozbawia ochrony przed niechcianą ciążą będącą wynikiem gwałtu - informuje Federacja.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Przez pandemię czytamy więcej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie