Nie ma mocnych na ulotki. Dają je wszędzie i...

    Nie ma mocnych na ulotki. Dają je wszędzie i wszędzie je porzucamy

    Katarzyna Kapusta, Anna Solak

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Godzina 8 na ulicy 3 Maja w Katowicach. Podążający do pracy, szkoły, czy na pociąg muszą być przygotowani na prawdziwy slalom między kolporterami ulotek. Część z nas wyciąga po nie machinalnie rękę, inni się złoszczą i irytują. Każdego dnia większość tych ulotek masowo trafia do koszy na śmieci lub prosto na ulicę. Nie tylko wielu z nas przeszkadzają, przede wszystkim zaśmiecają miasto.
    Rozdawać ulotki może praktycznie każdy. Wynagrodzenie? Przeważnie od 3 do 8 zł za godzinę

    Rozdawać ulotki może praktycznie każdy. Wynagrodzenie? Przeważnie od 3 do 8 zł za godzinę ©Andrzej Szopa

    Biorę, bo szanuję pracę



    Również wychodząc z przejścia podziemnego w centrum Dąbrowy Górniczej możemy być pewni, że dostaniemy ulotkę. Na samym szczycie schodów zawsze wręcza je z uporem maniaka kilka osób.

    - Czasami mam tego serdecznie dość. Bywa, że wzbiera we mnie agresja. Mimo to zawsze biorę ulotki z wyciągniętych w moją stronę dłoni - mówi Tomasz Napora.

    - Biorę ulotki i chowam je po kieszeniach kurtki albo od razu wyrzucam do śmieci. Sam też kiedyś dorabiałem w taki sposób i wiem że to ciężka praca - dodaje.

    Podobnie jak pan Tomasz myśli także Beata Terczyńska.
    - Biorę ulotki, bo szanuję pracę innych - tłumaczy.

    O zasadność drukowania i rozdawania ulotek na ulicach miasta zapytaliśmy firmy, które rozdają ich tysiące reklamując w ten sposób swoje usługi.
    - To nie jest tak, że ulotki są wyłącznie makulaturą, która zalega na ulicach - mówi pracownik jednej ze szkół językowych. - Zawsze prosimy osoby, które do nas trafiają, by określiły skąd dowiedziały się o naszej ofercie. Ulotka jest jedną z najczęściej zaznaczanych opcji - wyjaśnia.

    Sami kolporterzy często muszą znosić nieprzychylne nastawienie przechodniów. - To oczywiste, że ludzie chętniej biorą bezpłatne gazety niż ulotki - mówi Hanna Osajda.

    Jej koleżanka często słyszy, że zaśmieca miasto. - Ludzie mają pretensje, ale to nie ja śmiecę. Ja tylko daję innym ulotkę do ręki - mówi. - W ciągu 5 godzin rozdaję 1000 sztuk. Ale o wiele lepszy efekt przyniosłoby, moim zdaniem, rozdawanie baloników albo długopisów z logo firm - uważa.

    Co na to Straż Miejska?



    Tak naprawdę na kolporterów ulotek nie ma rady i przepisów. Mogą nas "uszczęśliwiać" niepotrzebnymi reklamami w dowolnym miejscu i czasie.

    - Natomiast Straż Miejska może ukarać mandatem osobę za śmiecenie w miejscach publicznych, więc w praktyce to nie osoby rozdające ulotki powinny płacić, ale osoby, które biorą reklamy i wyrzucają gdzie popadnie - mówi Piotr Pętak, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Katowicach. - Możemy oczywiście legitymować takie osoby i sprawdzać czy pracują legalnie. Z naszego doświadczenia wynika, że najczęściej ulotki, czyli tą popularną reklamę z ręki do ręki, biorą przede wszystkim osoby starsze. Młodsi je często ignorują - dodaje.

    Ile więc może nas kosztować śmiecenie w miejscach publicznych? Okazuje się, że straż miejska może nas ukarać mandatem w wysokości od 50 do 500 złotych.

    Ofert pracy nie brakuje



    Na stronach internetowych z ofertami pracy roi się od ogłoszeń proponujących roznoszenie ulotek. Wymagania nie są wygórowane. Wystarczy mieć ukończone 16 lat, nie trzeba mieć żadnego wykształcenia, ani doświadczenia. Niektóre firmy chcą zatrudniać jedynie kolporterów mających np. mniej niż 26 lat. Gwarantują zazwyczaj pracę na kilka dni.

    Ile można na tym zarobić? Kwoty są dosyć zróżnicowane. Na przykład za roznoszenie ulotek jednej z chorzowskich pizzerii, za tydzień pracy od godziny 11 do 14, otrzymamy 90 złotych po każdym tygodniu pracy. Część agencji zatrudniających kolporterów proponuje wynagrodzenie za godzinę. Zarobki wahają się od 3 do 7 złotych za godzinę na rękę lub 8 złotych brutto za godzinę. I jak potwierdzają agencje, chętnych do pracy nie brakuje.

    - Zgłasza się do nas sporo osób - mówi Edyta Sokół z agencji Emovision. - Wynagradzamy ich w zależności od rodzaju zlecenia. Najczęściej płacimy im w zależności od przepracowanych godziny lub liczby rozdanych ulotek - dodaje.
    Nie zawsze wszystko odbywa się bezkonfliktowo. Zdarzają się bowiem także, mało uczciwi pracodawcy. - Rozdaję ulotki już od pięciu lat. Ile z tego mam? Czasami dostaję 2, czasami 3, a bywa, że nawet 5 złotych za godzinę. Niestety, zdarzyło się już kilka razy, że nie otrzymałem wynagrodzenia za swoją pracę. A dochodzenie swego nie zawsze jest proste - mówi nam jedna z osób rozdająca ulotki pod katowickim dworcem.

    Co sądzisz o reklamie za pomocą ulotek rozdawanych na ulicach? Dyskutuj z autorką na dziennikzachodni.pl



    *DŁUGOTERMINOWA PROGNOZA POGODY NA PAŹDZIERNIK 2013
    *Największe wydarzenia sportowe lat 70. WYBIERZ I ZAGŁOSUJ [PLEBISCYT DZ]
    *Najpiękniejsze Polki w Kalendarzu Charytatywnym 2014 [ODWAŻNE ZDJĘCIA]
    *Najlepsze przepisy na pyszne dania GOTUJ Z DZIENNIKIEM ZACHODNIM
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo