Nie zadziałała zasada przychylności. Prof. Szczepański przegrał

Jolanta Pierończyk
Batalię o miejsce w Senacie przegrał znany socjolog prof. Marek S. Szczepański, który nigdy wcześniej na polityczne ścieżki nie wchodził. W tym przypadku więc zasada przychylności debiutantowi, o której mówi Paulo Coelho w "Alchemiku", nie zadziałała.

Debiutujący w polityce profesor zebrał w swoim okręgu o połowę mniej głosów niż była minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, popierana przez PO, i o jedną trzecią mniej niż Dariusz Dyrda reprezentujący KWW Autonomia dla Śląska.

Prof. Marek Szczepański szedł do wyborów jako reprezentant Unii Prezydentów - Obywatele do Senatu. - Nie udało się jej przebić do świadomości wyborców - powiedział nam wczoraj rano. - Ludzie zagłosowali na utrwalone formacje.

On pod szyldami żadnej partii nigdy nie chciał iść, choć miał zaproszenia. Interesowała go tylko indywidualna odpowiedzialność.

Doznał porażki, ale - jak powiedział - porażki są wpisane w demokrację, a swój udział w kampanii traktuje jak cenne doświadczenie, którym nie może się pochwalić wielu socjologów.

Natomiast Dariusz Dyrda czuje się wręcz... wygrany. - Przegrać z ministrem to żadna porażka - powiedział. Na swoim gruncie, czyli w powiecie bieruńsko-lędzińskim, odniósł sukces. I to jest dla niego powód do radości.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Znawca

Obydwaj jako osoby znaczące w celu zdobycia odpowiednich stołków mogliby zrobić kampanię promocyjną dla miasta, poobserwować je, nie tylko chcieć, ale i zrobić dobrze, powalczyć o połączenia kolejowe z Krakowem, czyli zrobić coś, by ludzie ich docenili, kontynuować to, co zrobili inni, wyjść z samochodu, rozejrzeć się po okolicy o sprawdzić, co można poprawić. Tożsamość to nie wszystko. Obydwaj to miłośnicy i promotorzy tożsamości regionalnej. Obydwaj są wnikliwymi obserwatorami rzeczywistości. Jeden postawił "Starego Alojza" i nazwał własną szkołę imieniem Emila Szramka, drugi napisał cholonkowską sztukę, której akcja mogłaby się odgrywać w każdym miejscu Górnego Śląska (przynajmniej w tej części, gdzie króluje katolicyzm). Teraz czas na jakieś działania społeczne ...

:-(
Bes to i wszelkich kōmyntarzōw sam brachuje?!
Dodaj ogłoszenie