Niepamięć oficerów ABW budzi niepokój

Aldona Minorczyk-Cichy
Fot. Arkadiusz Gola
Udostępnij:
Winni śmierci Barbary Blidy nadal są dalecy od poniesienia kary - mówi Tomasz Tomczykiewicz, poseł PO i członek komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy

Z Tomaszem Tomczykiewiczem, posłem PO i członkiem komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, rozmawia Aldona Minorczyk-Cichy

Brał pan udział w przesłuchaniach funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy mieli zatrzymać Barbarę Blidę. Co pan o nich myśli?
Mówili niewiele. Zasłaniali się tajemnicą służbową. Jak dla mnie, zaskakująco zbyt często. To było przecież ważne wydarzenie w ich karierze. Samobójstwo popełniła znana kobieta, polityk, osoba zasłużona dla regionu i kraju. To są rzeczy, których się nie zapomina, o których się myśli, analizuje. Dlatego ta niepamięć funkcjonariuszy budzi niepokój. Można domniemywać, że wynika z chęci zabezpieczenia się przed konsekwencjami. To zaś może oznaczać, że te osoby czują, iż niekoniecznie działały w zgodzie z procedurami.

Osoba blisko spokrewniona z rodziną Blidów twierdzi, że najbliżsi zmarłej są coraz bardziej przekonani, że Barbara Blida została zabita przez jednego z funkcjonariuszy. Wskazują choćby na brak możliwości pobrania odcisków z broni oraz fakt, że broń w łazience znalazła się w sposób niewyjaśniony. Jak pan się na to zapatruje?
To zbyt daleko idące domniemania. Rodzina jest rozgoryczona. Trudno się jej dziwić. Czas mija, a winni są dalecy od poniesienia kary. To jednak nie jest scenariusz amerykańskiego filmu szpiegowskiego. Hipotetycznie: gdyby służby chciały kogoś znaczącego zlikwidować, mogłyby zrobić to w sposób budzący mniej emocji.
Co pana najbardziej uderza w zeznaniach oficerów, a wcześniej - także w zeznaniach innych osób przesłuchiwanych przez komisję śledczą?
Taki stachanowski zapał. Sposób, w jaki prowadzono sprawę domniemanej mafii węglowej. Był niezwykły. Niestety, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Pewne działania były zupełnie niepotrzebne. Gdyby ktoś nie chciał się tak bardzo przysłużyć przełożonym, Barbara Blida by żyła. Dzisiaj już wiemy, że zarzuty przeciwko niej nie miały absolutnie żadnego potwierdzenia w faktach.

Czy możemy wkrótce oczekiwać przełomu w sejmowym śledztwie?
Fajerwerków się nie spodziewam. Jeszcze kilku świadków do przesłuchania mamy, ale oni pewnie, jak poprzedni, będą kryć się za niepamięcią. Niezwykle mocno widać w tych zeznaniach, że w śledztwie eksponowano polityczne wątki. W tym samym czasie i w tej samej prokuraturze toczyło się bardziej poważne śledztwo, bo dotyczące ogromnych kwot, ale przede wszystkim bezpieczeństwa górników. Chodzi o kopalnię Budryk i obudowy. Tam mogli zginąć ludzie. Niestety, te sprawy nie były nawet równo traktowane. Ta, w której występowała Blida, była oczkiem w głowie śledczych. W tym drugim przypadku telefonów z Warszawy co tydzień jakoś nie było. Nierówność zainteresowania była ewidentna.
Wspominał pan także o innych wątkach politycznych w tym śledztwie. Tam badano nawet sprawę sprzed 10 lat, kampanię wyborczą Aleksandra Kwaśniewskiego z 1995 roku! To było bezcelowe. Kwoty, jakie wchodziły w grę - nieznaczne. Ale wątki polityczne fascynowały przełożonych katowickich prokuratorów. Zbigniew Ziobro opowiadał o nich w telewizji. Te medialne fajerwerki były wszechobecne. Świetnie się sprzedawały. Niestety, zakończyły się śmiercią Barbary Blidy.

Czy Zbigniew Ziobro zostanie wezwany na przesłuchanie przed sejmową komisją?

Tak. Podobnie jak były premier Jarosław Kaczyński i prezydent Lech Kaczyński. Teraz jeszcze nie czas na to. Chcemy rzetelnie zbadać całą sprawę. Te osoby zostawiamy na koniec. Nie ścigamy się z czasem. A poza tym kampania wyborcza nie jest dobrym momentem na takie przesłuchania. Obrywa się nam za to. Jesteśmy atakowani przez polityków Prawa i Sprawiedliwości w sposób niesmaczny.

Niesmak budzi także wykorzystywanie śmierci Blidy w samej już kampanii przed eurowyborami. Jeden z kandydatów używał sformułowania: "Stop Blidożercom".
No, po prostu ręce opadają. To jest jednak absolutny margines polityki. Śląska opinia publiczna żyła sprawą śmierci Barbary Blidy. Teraz różne osoby próbują na tym zbijać kapitał polityczny. Wrzawa polityczna wokół tego dramatu powinna być wygaszana.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie