Niewidzialni zamachowcy z Bobrka. Hitler mógł na Śląsku stracić życie. Wiosną 1932 roku Hitler objeżdżał śląskie miasta przygraniczne

grażyna kuźnik
Bobrek przedwojenny
Bobrek przedwojenny facebook
Gdyby Adolf Hitler nie spieszył się tak bardzo na lotnisko w Gliwicach po wizycie w Bytomiu, może by uniknął zamachu na swoje życie. Ale najkrótsza droga do Gliwic prowadziła właśnie przez Bobrek, a tam czekali już na niego napastnicy. Nie spodziewali się jednak, że będzie miał tak silną ochronę. Wiosną 1932 roku Hitler objeżdżał śląskie miasta graniczące z Polską w ramach kampanii wyborczej. Jego przeciwnicy rozrzucali w Gliwicach, Zabrzu i Bytomiu ulotki z ostrzeżeniem: „Adolf Hitler zostanie na Śląsku przyjęty kamieniami”, co poważnie brał pod uwagę. Bał się zamachów, mówił: „W każdej chwili mogę zginąć z ręki zbrodniarza albo idioty”. Mimo to przeżył 43 zamachy, a zginął z własnej ręki.

Gdyby Adolf Hitler nie spieszył się tak bardzo na lotnisko w Gliwicach po wizycie w Bytomiu, może by uniknął zamachu na swoje życie. Ale najkrótsza droga do Gliwic prowadziła właśnie przez Bobrek, a tam czekali już na niego napastnicy. Nie spodziewali się jednak, że będzie miał tak silną ochronę.

Wiosną 1932 roku Hitler objeżdżał śląskie miasta graniczące z Polską w ramach kampanii wyborczej. Jego przeciwnicy rozrzucali w Gliwicach, Zabrzu i Bytomiu ulotki z ostrzeżeniem: „Adolf Hitler zostanie na Śląsku przyjęty kamieniami”, co poważnie brał pod uwagę. Bał się zamachów, mówił: „W każdej chwili mogę zginąć z ręki zbrodniarza albo idioty”. Mimo to przeżył 43 zamachy, a zginął z własnej ręki.

Liczyła się każda minuta

Hitler bardzo dbał o odpowiednią eskortę. Nie afiszował się z nią w 1932 roku i wydawało się, że podróżuje po Górnym Śląsku jednym samochodem, w pełnym zaufaniu do mieszkańców. Tak mówiła ,,Dziennikowi Zachodniemu” Ślązaczka, która jeszcze pamiętała tamte czasy. Wyszła z domu, bo chciała zobaczyć przejazd slawnego Hitlera, spodziewała się czegoś w rodzaju kawalkady, ale przed jej oczami przemknął tylko pojedynczy samochód.

Być może zamachowcy z Bobrka uznali, że wódz nazistów z tak małą asystą będzie łatwym celem. Ale naprawdę od prawie dziesięciu lat miał silną ochronę, która organizował Hermann Göring. W 1932 roku była mu bardzo potrzebna, bo Hitler wciąż podróżował, wymyślił wtedy akcję lotów nad Niemcami. Pojawiał się tego samego dnia na kilku wiecach w różnych miastach, w których nie brakowało mu wrogów, antyfaszystów i komunistów.

Po wiecu w Bytomiu Hitler spieszył się na kolejny spęd, liczyła się dla niego każda minuta. W Gliwicach czekał na niego specjalny samolot, ale żeby do niego dotrzeć, musiał pokonać około 20 kilometrów. O tym, jaką trasą będzie jechał, poinformował publicznie przywódca raciborskich hitlerowców Josef Adamczyk. Ogłosił, że Hitler po przemowie w Bytomiu o godzinie 17 wyjeżdża zaraz do Gliwic, stamtąd wyleci samolotem do Wrocławia, gdzie ma przemawiać już o godzinie 19.30. Komuniści słusznie uznali, że Hitler musi przejechać przez Bobrek.

Ale nie było już mowy o pojedynczym samochodzie. Jechała z nim cała kolumna pojazdów, która wzięła się nie wiadomo skąd. Pojawiła się też ciężarówka pełna uzbrojonych po zęby SA-manów. W ciągu kilkunastu sekund zamachowcy, którzy przygotowali tylko stos kamieni i belek, musieli podjąć decyzję czy uderzyć. Postanawiają atakować, bo taka okazja mogła się już nie powtórzyć.

Nikt nie doniósł

Zamachowcy byliby groźni, gdyby Hitler jechał jednym lub wyróżniającym się autem. Grad kamieni i cegieł mógł nawet śmiertelnie go zranić. Ale cztery samochody osobowe były do siebie podobne, pasażerowie po pierwszym uderzeniu kamieni pochylili się głęboko. Atakujący nie wiedzieli, gdzie najlepiej celować.

Zamach nie był jednak drobiazgiem. Pierwszy z samochodów musiał gwałtownie hamować, stanął w poprzek drogi, zatarasował kolejne. Spadła na nie seria cegieł, pojazdy były poobijane, ale ochroniarze z SA szybko otworzyli ogień w kierunku napastników. Ostatnie auto zawróciło, żeby ściągnąć policję. Zamachowcy nie mieli broni palnej lub w tym położeniu nie chcieli jej użyć. Zniknęli w dobrze sobie znanym terenie.

Hitler nie zrezygnował z planów, kazał jechać dalej. Dotarł na gliwickie lotnisko i wygłosił kolejne przemówienie na wrocławskim stadionie kolarskim. Policji w Bobrku nie udało się schwytać żadnego sprawcy, chociaż dokładnie przeczesano teren. Mieszkańcy urządzili jednak głośny protest przeciwko brutalnemu działaniu policji. Napastników nigdy nie postawiono przed sądem, nikt z sąsiadów na nikogo nie doniósł.

Przebieg zamachu opisał Paweł Kachel na podstawie wspomnień swojego ojca Franciszka, naczelnika Związku Harcerstwa Polskiego w Niemczech. Powojenni historycy w Polsce nie interesowali się tematem, bo do zamachu doszło na ówczesnych ziemiach niemieckich. Dokumentów sądowych nie było. Pozostały tylko rodzinne relacje, w których padły nazwiska zamachowców; Paula Beckera, Pawła Scheidemana, Pawła Szczyrby. Wiadomo też, że do komunistów w Bobrku należeli Marian Lepiarczyk, Vincent Muschol czy Emil Rzyczniok.

Furia wodza nazistów

Za ten zamach być może ucierpiał mieszkaniec wsi Potępa koło Krupskiego Młyna, obecnie w powiecie tarnogórskim. W sierpniu 1932 roku grupa bojówkarzy z SA napadła na dom bezrobotnego sympatyka śląskich komunistów Konrada Piecucha i zabiła go bez litości. Dla przykładu dla innych. Ale sąd uznał to za morderstwo i skazał hitlerowców na karę śmierci.

Hitler zareagował z furią. Zaraz po ogłoszeniu wyroku wysłał do skazanych telegram: „Moi towarzysze! W obliczu tego najbardziej ohydnego, krwawego wyroku jestem zobowiązany do nieograniczonej lojalności. Wasza wolność jest od tej chwili sprawą naszego honoru.” Wkrótce Hitler doszedł do pełnej władzy, uwolnił bojówkarzy z więzienia, a potem odznaczył osobiście najwyższym nazistowskim orderem na zjeździe NSDAP w Norymberdze.

Kto wie, może myślał wtedy o tym, jak pod gradem cegieł śląskich zamachowców z Bobrka czekał w strachu na ratunek i zmiłowanie losu. Ale rachunek dla niego przyszedł dopiero po 13 latach.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Czarnek zapowiada HIT!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ekspeRt

Co za bzdura, Potempa nie mial z tym nic wspólnego.

Zreszta, najpózniej od dobrego artykulu w Silesionie Durczoka wiemy, ze i temat Potempa wygladal w kilku waznych punktach calkiem inaczej.

Dodaj ogłoszenie