Noc w Muzeum: Piękna noc z królową Luizą

Katarzyna Pachelska i Reporterzy
Nocny klimat w Katowicach wzbogaciły zabytki górnicze
Nocny klimat w Katowicach wzbogaciły zabytki górnicze FOT. MARZENA BUGAŁA
Zaczęło się od zgrzytu. Skansen Górniczy Królowa Luiza w Zabrzu miał otworzyć podwoje w Noc Muzeów o 18, a zrobił to godzinę później.

Rozczarowani ludzie musieli czekać na zewnątrz, aż w podziemiach skończy się spektakl Chodnik 05. Ale warto było uzbroić się w cierpliwość, bo pierwsze dwie grupy, które, jak Skarbnik przykazał, weszły w czeluście kopalni wyposażone w kaski i zielone chałaty, cieszyły się bardzo z ponadgodzinnego zwiedzania Królowej Luizy.

Podczas Nocy Muzeów atmosfera w tych szacownych placówkach przypomina piknik. Organizatorzy, jak obiecali, sprowadzili na dół konia, który, jak drzewiej bywało, miał ciągnąć wagoniki z węglem. Koń okazał się kucykiem, a węgiel styropianem, ale dzieci miały uciechę.

W ciemnicy pojawił się też Skarbnik w habicie przypominającym zakonny, z długą siwą brodą i świecą w ręce. Ze swadą opowiedział historię gwarka, który za bardzo się rozsmakował w piwie serwowanym przez gościnnego karczmarza. Przeniesiony do ciemnej kopalni przez nadprzyrodzone moce, został ocalony przez Pana Boga, ale odtąd musiał strzec bezpieczeństwa górników w kopalniach.

- Uważajcie, żeby się nie piznąć w głowę - ostrzegł Skarbnik. - Był tu jeden taki, któremu się to przytrafiło i teraz lata po kopalni i głosi, że jest moim stryjem - w ten zawoalowany sposób duch wyjawił, że w cywilu jest Zbigniewem Stryjem, aktorem Teatru Nowego.

Jedną z największych atrakcji Królowej Luizy była przejażdżka zabytkową kolejką górniczą Karlik. Wciśnięci w niemożliwie małe wagoniki, z szarpaniem i stukotem ruszyliśmy w kilkuminutową podróż.

Jeszcze tylko obejrzeliśmy fragmenty dekoracji zbudowanej kilka dni temu na potrzeby filmu o ocalałym z wypadku w kopalni Halemba Zbigniewie Nowaku i już trzeba było wychodzić na powierzchnię.
Noc Muzeów jeszcze się nie skończyła, dlatego udaliśmy się do Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Zwiedzających - w wieku od 3 do 80 lat - było mnóstwo.

Najwięcej zabawy miały dzieci. Mogły napisać gęsim piórem co chciały na czerpanym papierze, oznaczonym potem pieczęcią, nauczyć się wyrobu papieru, spotkać samą Królową Luizę, olbrzymiego rycerza, lekko stukniętego żebraka i romantyczną panienkę. Starsi podziwiali wystawę Historia z listów wzięta i wysyłali do znajomych kartki pocztowe z okolicznościowym stemplem zaprojektowanym specjalnie na Noc z Królową Luizą.

W Muzeum Historii Katowic także było tłoczno. Imprezę poświęcono czasom międzywojennym. Były pokazy strojów, nauka charlestona i opowieść o Józefie Kidoniu, portreciście międzywojennych elit. W pracowni im. Pawła Stellera każdy mógł samodzielnie wykonać biżuterię w stylu art deco i własnoręcznie odbić karykaturę.

W Muzeum Śląskim sporo było o architekturze Śląska, także międzywojennej. A na terenach po kopalni Katowice, gdzie ma stanąć nowe Muzeum Śląskie, można było zwiedzić maszynownię szybu Bartosz, zobaczyć makietę nowego muzeum i ekspozycję Śląskie pałace i ich właściciele.

Kolejka zajmowała prawie cały korytarz. Wszyscy czekali, aż zwolni się krzesło przy jednym z 24 okularów starego fotoplastykonu, pochodzącego z około 1900 roku. W sobotę oglądaliśmy zdjęcia z 1 poł. XX wieku.

Obok urządzenia wystawiono 110 zdjęć dawnych śląskich fotografów, m.in. Wilhelma von Blandowskiego, Maksa Steckela i Karla Franza Klosego.
Około 800 osób odwiedziło w sobotni wieczór i noc Muzeum w Chorzowie. Impreza miała skończyć się o północy, ale było tylu zwiedzających, że trzeba ją było przedłużyć.

- Tylu zwiedzających zazwyczaj mamy przez miesiąc, dwa - powiedziała nam Irena Białas, dyrektorka muzeum.

Duża kolejka stała do fotografa, robiącego pamiątkowe zdjęcia. Na fotografii unosiliśmy się w przestrzeni i przenosiliśmy w czasie. Zwiedzający pozowali na tle blueboksu, a po komputerowej obróbce zdjęcia latali aeroplanem nad Chorzowem z przełomu XIX i XX w. Niedawno wybite denary chorzowskie też cieszyły się powodzeniem. Późnym wieczorem śpiewały dla gości Maria Meyer i Elżbieta Okupska, aktorki Teatru Rozrywki.

Muzealna noc w Cieszynie kusiła aż 11 miejscami - od Muzeum Śląska Cieszyńskiego, przez Muzeum Drukarstwa, Dom Narodowy, Muzeum 4. Pułku Strzelców po Teatr im. Mickiewicza.

Na dziedzińcu muzeum można było spotkać grupy rekonstrukcyjne w mundurach z II wojny światowej, a w Książnicy odbyła się prezentacja rękopisu Proroków Cieszyńskich z XV w. Można było też zobaczyć, jak wygląda proces konserwacji i digitalizacji zbiorów. Z kolei w Muzeum Protestantyzmu warto było obejrzeć fotel, na którym siedział Franciszek Józef I podczas wizyty w Kościele Jezusowym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie