Oddział Intensywnych Emocji. Dzień Wcześniaka w Chorzowie. Tu leczy się najmniejsze dzieci

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
Wcześniaki w szpitalu dziecięcym w Chorzowie przy ulicy Truchana
Wcześniaki w szpitalu dziecięcym w Chorzowie przy ulicy Truchana Marzena Bugała
Oddział Intensywnej Terapii w Chorzowie w szpitalu dziecięcym przy ulicy Truchana jest prawdziwym Oddziałem Intensywnych Emocji. Tutaj trafiają najmniejsi z najmniejszych i to tutaj lekarze walczą o ich życie. Niektórzy pacjenci ważą dużo mniej niż kilogram. Mali wojownicy walczą tu o zdrowie i życie. — Jestem tu i robię coś dlatego, że kogoś mogę uratować - że dziecko mogę uratować. To jest po prostu najważniejsze i najpiękniejsze – mówi Aleksandra Kowalczyk, pielęgniarka oddziałowa.

Wcześniak to wymagający pacjent

— Większość ludzi, myśląc o wcześniaku, ma takie wyobrażenie, że rodzi się zwykły dzidziuś – tylko że maleńki. To niestety nie jest prawda, bo wszystkie narządy i układy w ciele człowieka rozwijają się określoną ilość czasu – mówi lek. med. Magda Morys, pracująca na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dziecięcej ZSM przy ulicy Truchana.

Jak dodaje lekarka, u dziecka muszą dojrzeć m.in. płuca, skóra, układ nerwowy, jelita – właściwie wszystko dopiero na określonym dla danego narządu etapie funkcjonuje poprawnie. Lekarze nie są w stanie przyśpieszyć rozwoju organów poza jednym wyjątkiem – płuc. Jeśli jest wiadome, że dziecko urodzi się przedwcześnie, można mu podać sterydy już w łonie matki. Poza tym dziecku bardzo trudno utrzymać właściwą ciepłotę. Z tego powodu znajduje się w inkubatorze.

Jak w brzuchu mamy

Na Oddziale Intensywnej Terapii Dziecięcej znajduje się wiele dzieci w ciężkim stanie zdrowia. Wśród nich są wcześniaki, które bardzo wcześnie zjawiły się na świecie oraz te, które mają problemy zdrowotne. Wcześniakami, które nie urodziły się z bardzo niską masą urodzeniową i których stan jest stosunkowo dobry, zazwyczaj zajmują się oddziały, które funkcjonują przy oddziałach położniczych. Wiele zależy tu m.in. od stopnia referencyjności. Zaletą chorzowskiego szpitala jest to, że pracuje tutaj szerokie grono specjalistów dziecięcych.

— Im mniejszy wcześniak, tym cieplej musi mieć w inkubatorze. Większe wcześniaki na przykład z 34-35 tygodnia ciąży nie potrzebują zwiększonej wilgotności, ale jeżeli maluch ma jeszcze niedojrzałą skórę, to w dużej ilości traci przez nią wodę. Z tego powodu niejednokrotnie w inkubaturze musi być bardzo, bardzo wilgotno. Czasem żartujemy, że robimy im tropiki, ponieważ musi być gorąco i wilgotno niczym w dżungli – opowiada lekarka.

Personel dba, aby warunki były jak najbardziej zbliżone do warunków płodowych – także poprzez ciszę, spokój i w miarę możliwości zaciemnienie. Są karmione specjalnie modyfikowanym na potrzeby wcześniaków mlekiem (łatwiejsze do strawienia) lub dożylnie.

Najmniejsi z najmniejszych

Bywa także, że wcześniaki wspiera się oddechowo. Maluszki mają niejednokrotnie przetaczaną krew, ponieważ ich organizmy nie potrafią jej jeszcze zbyt dobrze produkować i nie potrafią uzupełnić ubytku spowodowanego koniecznymi badaniami jej składu. Nieraz także pojawią się bezdech, powikłania… Pracy jest tu dużo. Stan dzieci i ich parametry są stale monitorowane. U skrajnych wcześniaków na późniejszych etapach życia konieczna jest rehabilitacja i to w szerokim tego słowa znaczeniu. Zazwyczaj jest tak, że im wcześniej się urodziły i im mniej ważą, tym jest trudniej. Jacy byli jednak najmniejsi pacjenci chorzowskiego szpitala? Wśród nich znajdowały się dwie malutkie dziewczynki, które spędziły tu kilka tygodni.

— Przyjechały właściwie dzień po dniu skierowane z tego samego szpitala. Jedna ważyła 640 gram a druga 670 gram. Leżały inkubator w inkubator - jedna osiem tygodni, druga dziesięć – wspomina lekarka.

Oddział Intensywnych Emocji

Dodaje także, że mamy dziewczynek bardzo się wspierały w tym trudnym okresie. To nie był odosobniony przypadek. Oddział Intensywnej Terapii oraz leczenie wymagają także tego, że odwiedziny nie są zbyt długie. Są tutaj leczone dzieci w ciężkim stanie. Niestety nie zawsze uda się wygrać o życie któregoś z maluszków. Trudne przypadki są tutaj codziennością – choć oczywiście trafiają tu także starsze dzieci. Bywa, że w jednym czasie personel doświadcza radości z zakończenia czyjegoś leczenia, chwile strachu o innego pacjenta i smutek pożegnania – nie tylko wcześniaków. To wielokrotnie Oddział Intensywnych Emocji.

— Może być chwila jakiegoś załamania, może być chwila zwątpienia w sprawiedliwość w Boga. Trudno to powiedzieć, prawda? Bo czasem się po prostu tak bijemy z tym wszystkim, co się tutaj dzieje. Spotykamy się z wieloma rzeczami, które po prostu nas przerastają – mówi Aleksandra Kowalczyk, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dziecięcej.

W zazwyczaj radosnych i życzliwych oczach pielęgniarki są łzy. Jest jednak w nich także pewna determinacja. Widać, że kocha swoją pracę.

— Jestem tu i robię coś dlatego, że kogoś mogę uratować - że dziecko mogę uratować. To jest po prostu najważniejsze i najpiękniejsze – dodaje.

Ściana pełna podziękowań

Na jednej ze ścian oddziału widać zdjęcia dzieci i podziękowania. Są wśród nich także wcześniaki. Emocje, co oczywiste, towarzyszą przede wszystkim rodzicom. Według pielęgniarki, bycie matką lub ojcem wcześniaka z problemami zdrowotnymi, to przede wszystkim z początku ogromny stres i obawa. Bywa także, że na początku leczenia skrajnych wcześniaków z powodów zdrowotnych nie mogą przytulić swojego dziecka, ponieważ maluszki mają bardzo słaby układ odpornościowy. Infekcja mogłaby być nawet zabójcza.

— Rodzice wielokrotnie przychodzą, czytają bajeczki śpiewają piosenki kołysanki. Zachęcamy ich do tego. Jeżeli dojdzie do momentu, kiedy mogą dzieciątko dotknąć, pogłaskać, to jest w ogóle przepiękne, ale najpiękniejszy jest moment, kiedy podchodzę do mamy i pytam się: „Czy chce pani na rączki?” - dzieli się z nami pielęgniarka.

— Uwielbiam wypisy (poza pieczątkami). Bardzo lubię osobiście odprowadzać swoich pacjentów (których jestem lekarzem prowadzącym) na oddział niemowlęcy – mówi lek. med. Magda Morys

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie