Operacja nowej nerki

Aleksander Król
Nie trzeba być specjalistą, żeby zauważyć, że rondo jest źle zrobione. Wszystko się rozpada - mówi Adrian Szymiczek
Nie trzeba być specjalistą, żeby zauważyć, że rondo jest źle zrobione. Wszystko się rozpada - mówi Adrian Szymiczek Fot. Kaja Konarska
Niedawno wybudowane rondo w Raciborzu już nadaje się do naprawy. Kierowcy psioczą, bo znów utkną w korkach.

Oddane do użytku w styczniu rondo okularowe na skrzyżowaniu ulic Londzina, Mariańskiej, Głubczyckiej i Kozielskiej w Raciborzu już nadaje się do remontu.

Kostka granitowa, z której wykonano pierścień wewnętrzny wokół wyspy ronda rozsypuje się pod kołami samochodów. Po trzech miesiącach zapadły się też krawężniki ułożone obok jezdni. Urzędnicy zapewniają, że za naprawę tzw. nerki nie zapłacą ani grosza, a wszelkie dodatkowe koszty pokryje wykonawca.

Dla kierowców to jednak małe pocieszenie. Remont skrzyżowania oznacza dodatkowe utrudnienia w ruchu. Na raciborskich drogach znów pojawią się kilometrowe korki, tym bardziej, że już 15 kwietnia zostanie zamknięty most na kanale Ulga.
- To będzie horror, gdy na skrzyżowaniu i moście jednocześnie ruszą pełną parą roboty. Już teraz przed nowym rondem trzeba sporo postać, bo jest ono zbyt małe - mówi Andrzej Rangosz z Raciborza.
Władze Raciborza tłumaczą, że tego rodzaju naprawy nowych obiektów są rzeczą zupełnie normalną.

- Bardzo często, już po odbiorze, wychodzą różne rzeczy. Prace na rondzie prowadzone były także w zimie. W tej sytuacji nie było trudno o usterki - twierdzi Mirosław Lenk, prezydent Raciborza. - Nie zapłaciliśmy ostatniej raty wykonawcy, dlatego jesteśmy spokojni o to, że wszystko zostanie naprawione - dodaje.

Rondo miało kosztować 4,5 miliona złotych. Jednak nie udało się znaleźć firmy, która zrobiłaby to za takie pieniądze. Cena wzrosła do 5,12 mln zł, a kosztami inwestycji miasto podzieliło się z urzędem marszałkowskim.
Wkrótce okazało się, że z raciborską nerką jest coś nie tak. Urzędnicy zastanawiali się nawet, czy z projektantem ronda nie pójść do sądu, bo wyszło na to, że nie przewidział on wszystkich niezbędnych prac związanych m.in. z gazociągiem, liniami energetycznymi i telekomunikacją. Zaprojektowano też lampy w miejscu wąskiego chodnika przy ulicy Londzina. Żeby nie potykali się o nie piesi, trzeba było je przenieść na wyspę między pasami jezdni. Jednak ostatecznie urząd zrezygnował z wytoczenia sprawy projektantowi.

Zdaniem wielu mieszkańców, nowe rondo jest niewypałem.
- Nie spełnia ono swojego zadania, jest zbyt wąskie. Kierowcy tirów nie potrafią wyrobić i zahaczają o krawężniki. Nie trzeba być specjalistą, żeby zauważyć, że to fuszerka. Gołym okiem widać, że wszystko się rozpada - mówi Adrian Szymiczek z Raciborza.
Podobnego zdania jest radna Małgorzata Lenart. - To nasz nowy "koszmarek", prawdziwie dziwny twór, przez który tworzą się na ulicach korki - mówi.
Urzędnicy tłumaczą, że chodziło o to, żeby auta jeździły tu wolniej. - Głównym celem było spowolnienie ruchu na ulicy Głubczyckiej. Wcześniej nie można było wyjechać z ul. Mariańskiej, bo kierowcy pędzili. Teraz wszyscy jadą, choć nieco wolniej - mówi Lenk.

Naprawiali to co wybudowali

Przykłady spartaczonych robót drogowych można mnożyć.
W styczniu pisaliśmy o nowej drodze łączącej powiat raciborski z autostradą A4 i Gliwicami, którą trzeba poprawić na odcinkach Babice-Nędza i Jankowice -Rudy. Prowadzona na jesieni inwestycja kosztowała ponad 4,5 mln zł. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach zgłosił wiele zastrzeżeń do wykonanej roboty. Okazało się, że nawierzchnia jest zła i nie spełnia norm. Wykonawcy nakazano poprawić usterki na własny koszt. Urzędnicy uznali, że trzeba drogę sfrezować i na nowo położyć asfalt.

W ubiegłym roku dwa razy wylewano też asfalt na ul. Wodzisławskiej w Żorach, gdzie na odcinku kilometra urzędnicy doliczyli się ponad stu uchybień.

Trzy lata temu, od nowa robiono też plac Wolności w Rybniku. Wykonawca musiał najpierw zerwać, a potem raz jeszcze położyć bruk, bo urzędnikom nie podobały się zbyt duże przerwy między kostkami.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czytelnik

troche precyzji panie redaktorze, nie kosztowała 4,5 mln droga, bo nic nie zapłacono wykonawcy za zwyczajne spartolenie roboty, ani złotówki!. odsetki lecą, a jest ich juz ponad 2 mln złotych. więc troche umiaru i rozumu w pisaniu. a tak pozatem, prosze zając sie tematem, jak przetargi wpływaja negatywnie na wybór oferty, ułomne prawo wielokrotnie pokazało, że wybiera sie nie tych najlepszych, co najtańszych. niestety prawo mamy jakie mamy wraz z felernym prawem zamówień publicznych, zmienianym, chyba juz ponad paręnaście razy! samorządy zmuszane są do wybierania tego co sie podwinie z najtańszą ofertą. proszę to opisać panie redaktorze, a może ten temat jest nie na topie i nie jest newsem? tak samo jak ze zwykłymi zakupami, np od papieru do komputerów. kup se Pan to poprzez zamówienia publiczne, albo, kup to samo w np: realu, bądź w madia. i zobaczysz Pan różnice o ile drożęj kupisz poprzez wspaniałe nasze prawo o zamówieniach publiczych!!. to jest temat! ciekawe, czy choć raz ktoś z Was go podejmie. tyle informacji i nic! no ale to też temat , bardziej co do przemyśleń, bo w gazecie coś takiego sie chyba nie znajdzie.

Dodaj ogłoszenie