reklama

Oprogramowanie z Bielska-Białej pomaga umówić wizytę u fryzjera lub kosmetyczki

Łukasz Klimaniec
Łukasz Klimaniec
Zaktualizowano 
materiały prasowe
Rozmawiamy z Sebasrianem Maśką, współzałożycielem firmy Versum

W 2011 roku pojawiły się serial „Gra o tron” oraz firma Versum. Serial zyskiwał na popularności, a Versum osiągało biznesowe sukcesy i podbijało kolejne rynki hair&beauty. Mimo to firma pozostawała w medialnym cieniu. To celowy zabieg?
Tak - to wynika ze strategii, jaką obraliśmy, i potrzeb klientów, które chcieliśmy zaspokoić. Versum powstało na bazie mojego prywatnego doświadczenia. Moja żona, a wtedy dziewczyna, wybrała się do salonu fryzjerskiego, umawiając wcześniej wizytę. Ale kiedy na nią przyszła, okazało się, że na tę samą godzinę umówione były dwie osoby. W efekcie moja żona wróciła do domu nieobsłużona. To był moment, w którym wraz ze swoim późniejszym wspólnikiem, Pawłem Kantyką, zacząłem się zastanawiać, czy proces umawiania wizyt w salonach fryzjerskich dałoby się jakoś usprawnić. Zaczęliśmy badać rynek, patrząc na dostępne rozwiązania. Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie zaoferować ciekawsze i bardziej konkurencyjne narzędzie - kalendarz do umawiania wizyt z systemem przypomnień SMS - taka prosta baza klientów. Jako młodzi start-uperzy doszliśmy do wniosku, że powinniśmy dodać też rezerwację online. Dość szybko przygotowaliśmy taki produkt i pokazaliśmy go pierwszym klientom. Okazało się, że klienci zdecydowanie nie chcą rezerwacji online, która obecnie stała się popularna. Ale spodobała im się funkcja zarządzania salonem.
I wrócę do tego bycia w cieniu, o które pan pytał, o to nierzucanie się w oczy. Okazało się, że salony bardziej poszukują narzędzi do organizacji pracy niż umawiania się online, które widać na zewnątrz. Dlatego nie mieliśmy potrzeby komunikować naszego rozwiązania konsumentom. W pierwszych latach funkcjonowania Versum naszymi klientami byli świadomi menedżerowie salonów, którzy przede wszystkim potrzebowali narzędzia do optymalizacji swojej pracy. Dopiero dwa lata temu, kiedy uruchomiliśmy Moment.pl - portal i aplikację do rezerwacji wizyt, zaczęliśmy być bardziej obecni w świadomości konsumentów. Do tego czasu skupialiśmy się na dostarczaniu jakości salonom i pomocy ich właścicielom w prowadzeniu biznesu. Gdy zaczęliśmy się interesować rezerwacją, konsumentami, a następnie wyszliśmy za granicę, firma Versum pojawiła się w mediach oraz świadomości osób zainteresowanych start-upami.

Im ciszej mówisz, tym dalej zajedziesz?
Zgadza się. Nie rzucasz się w oczy, ale rośniesz w siłę. I taka była nasza dewiza. Chcieliśmy skupić się na dostarczaniu jakości. Nie bywaliśmy na imprezach start-upowych. Skupiliśmy się na targach beauty, targach fryzjerskich i szkoleniach im poświęconych, bo tam byli nasi klienci. Świadomie wybraliśmy spotkania i rozmowy z nimi, a nie mówienie o tym, że robimy start-up.

Klienci wiedzieli, o czym do nich mówicie?
Zdecydowanie nie - na targi kosmetyczne czy fryzjerskie ludzie przychodzą zazwyczaj po kosmetyki i inspiracje w zakresie nowych usług i produktów. Ale my wytypowaliśmy te miejsca, bo uważaliśmy, że przychodzą tam ludzie otwarci na nowości, którzy szybko przekonają się do naszego rozwiązania. Do tej pory pojawiamy się na imprezach branżowych, tyle że dzisiaj jesteśmy już mocno rozpoznawalni (uśmiech). Pierwsze trzy lata naszej działalności poświęciliśmy na edukację i uświadomienie właścicielom salonów, że istnieje oprogramowanie, dzięki któremu można lepiej zorganizować sobie pracę. Niekoniecznie używając papieru i ołówka.

Jakie wyzwania towarzyszyły Wam przy rozwijaniu działalności w 2011 r.?
Zaczynaliśmy w bardzo małym zespole. Pierwsze 1,5 roku byliśmy we dwójkę - ja i mój wspólnik Paweł Kantyka, który jest programistą i stworzył Versum, a następnie cały zespół techniczny, który wciąż rozwija nasze rozwiązania. Ja byłem odpowiedzialny za stronę biznesową - od marketingu, przez administrację, prawo, sprzedaż po obsługę klientów. Paweł rozwijał produkt. Na pierwszych targach produkt nie był doskonały, bo nie zdążyliśmy go dopracować. Pamiętam, że prezentowałem go przed klientami, a Paweł na zapleczu poprawiał błędy i podpowiadał mi, żeby nie klikać w daną zakładkę, bo pojawi się błąd. Dopiero, gdy naprawił, wysyłał SMS, a ja wtedy pokazywałem daną funkcjonalność klientowi. To rzeczy, które wtedy bardzo mnie stresowały. Dzisiaj wspominam je z uśmiechem na twarzy. Ale prawda jest taka, że nie ma co czekać - trzeba możliwie szybko pokazać produkt klientowi, uzyskać od niego feedback, bo to klienci najlepiej wiedzą, czego potrzebują.

W tamtym czasie dużym problemem był też brak swobodnego dostępu do internetu. Dziś każdy ma internet w telefonie, ale w 2011 roku nie było nielimitowanego internetu. Dodam, że nasze oprogramowanie działało w „chmurze”. I wtedy, w 2011 roku, musieliśmy tłumaczyć klientom, co to znaczy „chmura”. Uświadamiać, że aby mogli korzystać z naszego rozwiązania, wystarczy komputer z dostępem do internetu. Tłumaczenie klientowi, że nie wyślemy mu pudełka z płytą CD i programem, tylko wystarczy, że się zaloguje i „wynajmie” oprogramowanie z „chmury”, było barierą, którą musieliśmy pokonać na początku.
Ograniczały nas też środki. Dopiero w 2016 r. zainwestował w nas Hedgehog Fund, polski fundusz inwestycyjny. Do tego czasu Versum finansowało się samo. Firma była rentowna od początku, a zyski, które generowała, inwestowaliśmy w rozwój produktu i zespołu.

Nie przegapcie

Przez 4 lata firma działała bez wsparcia inwestorskiego. Co zdecydowało o zmianie?
Kiedy już zbudowaliśmy pozycję lidera na polskim rynku, pojawiło się pytanie: co dalej? Uznaliśmy, że czas wyjść za granicę. Versum od początku było zaprojektowane tak, aby można je było łatwo skalować na innych rynkach. Takie było nasze założenie. Chcieliśmy, by wszystkie procesy biznesowe były możliwe do replikowania. Przykład? Do tej pory praktycznie nie odwiedzamy naszych klientów, ale sprzedajemy wszystko zdalnie z Bielska-Białej. Czy mamy klienta w Katowicach, Warszawie, Londynie czy w Meksyku, wszystko robimy zdalnie. Gdy podjęliśmy decyzję o wyjściu za granicę i o uruchomieniu własnego portalu rezerwacyjnego Moment.pl stwierdziliśmy, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić z własnych środków. Koszty marketingu i działań sprzedażowych za granicą są bardzo wysokie. Uznaliśmy, że potrzebujemy wsparcia kapitałowego. Kiedy inwestował w nas Hedgehog Fund, nasz zespół liczył 25-30 osób. Chcieliśmy skonfrontować nasze pomysły z ludźmi doświadczonymi w zarządzaniu biznesem. Hedgehog Fund, założony przez twórców Grupy Pracuj i osoby z nią związane, okazał się idealnym wyborem. Mogliśmy czerpać z ich doświadczeń. Dziś nasz zespół liczy ok. 130 osób i jesteśmy obecni w 56 krajach. Pozwoliło nam to osiągnąć wsparcie finansowe i merytoryczne, które dostaliśmy od funduszu.

Czy Bielsko-Biała to dobre miejsce do rozpoczęcia i prowadzenia własnego biznesu?
To miasto jest odpowiednio duże, żeby znaleźć właściwe talenty, a jednocześnie nie jest tak duże, żeby było bardzo konkurencyjne i drogie w utrzymaniu. I to jest bardzo dobre rozwiązanie! Bliskość Katowic i Krakowa sprawia, że bez problemu można pozyskiwać specjalistów z tych regionów i podejmować z nimi współpracę. Mamy w zespole kilka osób, które po latach funkcjonowania za granicą wracały do Polski i szukały miejsca, gdzie mogą osiąść - niekoniecznie w swoich rodzinnych stronach. Kilka osób wybrało Bielsko-Białą, bo to dobre miejsce do życia. Teraz, przy skali 130 osób w Versum, czujemy, że niektórych specjalistów w tym regionie nie ma, więc zaczęliśmy mocniej wchodzić w model pracy zdalnej. Mamy kilka osób w Meksyku czy Brazylii. Co ciekawe, wystarczy wyjść na korytarz w naszym biurze, by zobaczyć twarze pracowników z różnych zakątków świata. To jest, tak po ludzku, bardzo miłe, że dla nas przyjechali tu, do Bielska-Białej.

Jak zmieniła się świadomość klientów?
Lata edukacji rynku sprawiły, że dobre salony poszukują takich rozwiązań, jak nasze. Pracownik salonu przyzwyczajony do pracy z Versum, w chwili zmiany pracy lub zakładania własnego salonu, wdraża nasz system. Ciekawostką jest, że znajomość obsługi programu Versum zaczęła pojawiać się jako jeden z wymogów o pracę menedżera czy recepcjonistki salonu fryzjerskiego lub kosmetycznego w ogłoszeniach o pracę. To tak, jak wymagana jest znajomość pakietu Microsoft Office (uśmiech).

Staliście się częścią tego fachu?
Tak, zważywszy, że na kilku uczelniach jesteśmy częścią programu nauczania z branży kosmetycznej i fryzjerskiej na przedmiocie „technologie informacyjne”. Zamiast uczyć Excela czy Office’a, które niekoniecznie są kluczowe w tej branży, zostaliśmy poproszeni o udostępnienie licencji edukacyjnych dla uczelni wyższych i techników z kierunkami kosmetycznymi. Cieszymy się, że możemy kształtować branżę, w której wyrośliśmy.

Programiści, którzy muszą znać się na strzyżeniu i salonach piękności…
Kiedy realizowałem pierwsze wdrożenia systemu, to poznałem takie słowa, jak endermologia czy mikrodermabrazja. I mogłem brylować w towarzystwie (śmiech). Trzeba było tego się nauczyć, by zrozumieć, jak ta branża działa. Budowaliśmy system na podstawie rozmów z klientami. Weszliśmy z Pawłem w tę branżę, wcześniej nie wiedząc o niej nic. Potrzebna była pokora i słuchanie klientów. I to nasi klienci, naszymi rękami, stworzyli produkt, z którego korzysta 40 tys. fryzjerów i kosmetyczek. Obecnie obsługujemy blisko 3 mln rezerwacji miesięcznie, a w naszej bazie jest 12 mln klientów.

A jak często pan umawia się do fryzjera? Taka wizyta to okazja, by sprawdzić, jak Versum działa?

Z usług fryzjera korzystam co 3-4 tygodnie. Umawiam się przez aplikację Moment.pl. Korzystają z tego także moi bliscy i znajomi. Obowiązkowym punktem każdej wizyty - mojej lub żony - są pytania dotyczące produktu: może coś trzeba poprawić? Może coś kogoś denerwowało? Coś nie działało jak trzeba? Staramy się być zanurzeni w produkcie, który sami tworzymy. Oderwanie od rzeczywistości to chyba najgorsza rzecz, jaka mogłaby nas spotkać w tym, co robimy.

Sebastian Maśka
32 lata, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. W Versum odpowiada za globalną ekspansję i rozwój zespołu. Na co dzień zajmuje się projektowaniem i wdrażaniem skutecznych strategii marketingowych oraz optymalizacją procesów biznesowych.
Uważa, że zarówno w życiu, jak i karierze najważniejszy jest ciągły rozwój oraz otwartość na ludzi.
Prywatnie miłośnik sportów wodnych.

Zobaczcie koniecznie

Zaskakująca wystawa STOP SMOG w Katowicach

Europejski Kongres Gospodarczy EEC Katowice

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3