MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Osiedle Tysiąclecia w Katowicach. Perła powojennej architektury i urbanistyki. Ile zostało z oryginalnej koncepcji twórców? Zobacz ZDJĘCIA

Marcin Śliwa
Marcin Śliwa
Karina Trojok / arc DZ
Osiedle Tysiąclecia w Katowicach to samodzielna dzielnica miasta i jego największe osiedle. Choć pierwsze budynki powstały tu ponad pół wieku temu, to osiedle celująco zdało próbę czasu. Specjaliści określają je mianem jednego z największych dzieł urbanistyki i architektury w powojennej Polsce. Do dziś zachwyca przemyślaną koncepcją, przestrzenią i liczbą zorganizowanej zieleni, czyli czymś, czego często brak współczesnym odpowiednikom.

Spis treści

Osiedle Tysiąclecia w Katowicach, czyli odpowiedź na powojenny kryzys mieszkaniowy na Śląsku

Lata 50. ubiegłego wieku na Śląsku naznaczone były wielkim kryzysem mieszkaniowym, który pogłębiała powojenna bieda i nasilająca się migracja ludności ze wsi do miast. Odpowiedzią na te problemy miała być nowe, duże osiedle. Ówczesne władze Katowic postanowiły stworzyć je na terenach dawnego Bederowca, Sośnicy, Egiptu oraz części chorzowskiego Klimzowca. W 1959 roku zorganizowano konkurs na projekt osiedla, który wygrał zespół architektów i urbanistów w składzie: Henryk Buszko, Aleksander Franta, Marian Dziewoński i Tadeusz Szewczyk.

Zwycięski projekt, z uwagi na to, że miał być realizowany na terenie otoczonym zakładami przemysłowymi, cechował się luźną, punktową zabudową, która miała zapewnić odpowiednie przewietrzenia. Osiedle zostało wymyślone w taki sposób, aby być integralną częścią Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku im. gen. Jerzego Ziętka, wówczas wciąż jeszcze powstającego, tuż po drugiej stronie ul. Chorzowskiej. To właśnie zaplanowana synergia z parkiem jest jedną z przyczyn późniejszego fenomenu os. Tysiąclecia.

- Składa się na to wiele czynników. Po pierwsze, choć mówimy o osiedlu, to po czasie widzimy, że założenie było w dużym stopniu parkowo-krajobrazowe. Budynki tu odgrywają pewnego rodzaju monumentu w tej zielonej przestrzeni – mówi Maciej Franta, architekt i wnuk Aleksandra Franty. - To zespół zaprojektowany w jednolitym ładzie przestrzennym, od początku do końca przemyślany, pełen przestrzeni, z zachowaniem wszelkiego rodzaju stref ochronnych – dodaje.

Realizacja pierwotnej koncepcji

Budowę rozpoczęto w 1961 roku. Jako pierwsze powstały najniższe na całym osiedlu, trzy i czteropiętrowe budynki. Kolejne bloki były już dużo wyższe i liczyły czternaście kondygnacji. Równolegle budowano szkoły podstawowe, przedszkola, żłobek, Dom Studenta oraz pawilony handlowe. Placówki edukacyjne zaplanowano w ten sposób, aby dzieci w drodze do szkół nie musiały pokonywać ruchliwych ulic. Takie myślenie znalazło odzwierciedlenie w pozostałych ciągach komunikacyjnych. Na terenie Tysiąclecia rozdzielono większość jezdni od ciągów pieszych.

Dostępność usług publicznych oraz duża liczba mieszkańców (według wstępnych koncepcji od 25 nawet do 45 tys.) sprawiły, że osiedle Tysiąclecia stało się czymś na kształt miasta w mieście. Pierwsi lokatorzy wprowadzili się tu już w 1964 roku. Budowę nadzorowali dwaj z czterech twórców projektu Tysiąclecia – Henryk Buszko i Aleksander Franta. Pierwotna koncepcja osiedla, z podziałem na Tysiąclecie Górne i Tysiąclecie Dolne, została ukończona w 1982 roku.

Zanim jednak zostało ukończone, pod koniec lat 70. Buszko i Franta zaprojektowali dla centralnej części osiedla pięć nowych wieżowców, które kształtem przypominają kolby kukurydz. Architekci zainspirowali się brutalistycznymi wieżowcami Marina City wybudowanymi w Chicago na początku lat 60. Budowa Kukurydz ruszyła w połowie lat 80. Do 1991 roku gotowe były już wszystkie: trzy wieżowce wysokie na 87 metrów i dwa niższe, o wysokości 56 metrów. Do dziś pozostają jednymi z najwyższych budynków mieszkalnych w Katowicach i są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych symboli stolicy Górnego Śląska.

Dogęszczanie zabudowy oderwane od kontekstu

Pierwsze lata XXI wieku to proces niekontrolowanego dogęszczania zabudowy kosztem korytarzy na przewietrzenia i terenów zielonych. Architekci Buszko i Franta rozpoczęli trudną walkę o ochronę swojego dzieła. Pierwszy nowy budynek wybudowany wbrew projektantom osiedla i znacznie różniący się od otoczenia powstał przy ul. Piastów 12. Niedługo później, nieopodal przy Rondzie Sławika, powstały kolejne wieżowce, o których nie sposób powiedzieć, że są wkomponowane w otoczenie. Twórcy osiedla wytoczyli proces gminie Katowice o wydanie zezwolenia na budowę naruszającego ich prawa autorskie. Sąd pierwszej instancji oddalił sprawę, jednak architekci walczyli dalej o swoje racje w sądzie apelacyjnym. Tam sprawa upadła ze względów formalnych - sąd pierwszej instancji przekierował sprawę do niewłaściwego sądu drugiej instancji.

- To wielopoziomowy problem, który wykracza poza aspekt praw autorskich. Uważam, że winne temu były władze miasta, które dopuszczały do takich „urozmaiceń” na tym osiedlu. Najpierw doszło do rozsprzedaży gruntów. Drugim błędem było to, że miasto nie rozumiejąc tego, co posiada, zaczęło wydawać pozwolenia na budowę kolejnych obiektów. O ile było w tej przestrzeni kilka miejsc wskazanych pod możliwe budowy, bo były jeszcze pola, na których pamiętam jak dziadek wyznaczał te miejsca, to na pewno nie była ta przestrzeń izolacji od ciągu komunikacyjnego, czyli tego całego zabudowanego pasa pomiędzy osiedlem a parkiem przy ulicy Chorzowskiej – mówi Maciej Franta.

Walkę architektów szczegółowo opisywały media regionalne, a później także naukowcy. Aneta Borowik, historyk sztuki z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach poświęciła temu aspektowi szerokie opracowanie. Następny etap dogęszczania osiedla wiąże się z powstawaniem nowych obiektów handlowych. Zielony przesmyk między ulicami Chorzowską i Ułańską w 2010 roku zabudowano wątpliwej jakości budynkami. Podobne obiekty pojawiły się też w innych częściach osiedla. To m.in. „Lidl” przy ul. Chrobrego 3 oraz „Tesco”, a obecne „Netto” przy ul. Tysiąclecia 12.

- Ich usytuowanie jest nieprzemyślane i na ogół niedostosowane do zastanego otoczenia, a forma nie szanuje oryginalnych koncepcji Buszki i Franty w zakresie budownictwa handlowo-usługowego. Szczególnie niekorzystne wrażenie robi ulica Ułańska z eksponowanymi zapleczami sklepów – wskazuje dr Aneta Borowik w tekście „Walka architektów o ich prawa autorskie na przykładzie Osiedla Tysiąclecia w Katowicach”.

"Mieszkam w pierwszej Kukurydzy i od 30 lat żyję na wielkim placu budowy"

Równolegle do obiektów handlowych powstawały kolejne budynku mieszkalne. W 2011 roku rozpoczęto budowę Czterech Wież, a w 2013 – tzw. Nowego Tysiąclecia. W 2023 roku w sąsiedztwie Kukurydz, nieopodal Nowego Tysiąclecia,ruszyła budowa kolejnych 4 budynków. W ten sposób zabudowano niemal do końca główny korytarz przewietrzeń osiedla. Choć zdawali się tego nie widzieć decydenci, to nie uciekło to uwadze mieszkańców Tysiąclecia.

- Mieszkam w pierwszej Kukurydzy i od 30 lat żyję na wielkim placu budowy – mówi pani Małgorzata. - Kiedyś widziałam, jak tą polaną przechodziły trzy osoby i każda z nich po kolei wyrzuciła parasolkę do śmietnika. Tu zawsze wiało, ale tak miało być, bo był to korytarz, który miał zapewnić osiedlu przewietrzenia. Jak to będzie teraz? - dodaje.

Przez lata krajobraz tej części osiedla zmienił się o 180 stopni.

- Kiedy na początku przyjeżdżali do mnie znajomi z Warszawy, to wychodząc na balkon i patrząc na widok pytali „co to jest za teren?”. Z okna widziałam cały horyzont śląskich lasów. Teraz jest jedynie skromny prześwit – wspomina pani Małgorzata.

Osiedle stworzone w przyrodniczej klamrze

Mimo negatywnych procesów związanych z zagęszczaniem zabudowy osiedle wciąż jest bardzo dobrym miejscem do życia. Mieszkańcy Tysiąclecia na wyciągnięcie ręki mają wszystko, czego potrzebują: przedszkola i szkoły, sklepy i punkty usługowe, tereny zielone i rekreacyjne, placówki pocztowe i dom kultury.

- Osiedle jest założeniem nie tylko architektonicznym, ale architektoniczno-urbanistycznym, czyli jest tworem, który w założeniu przestrzeni i budynków jest nasycony wartościami: nasłonecznieniem, przewietrzaniem, zielenią, układem ścieżek parkowych, zróżnicowaną, ale też zrównoważoną funkcją tego osiedla, zarówno usługową jak i użyteczności publicznej – wyjaśnia Maciej Franta.

Tysiąclecie spięte jest swoistą przyrodniczą klamrą. Z jednej strony przylega do Parku Śląskiego, a z drugiej Tauzena zamyka staw Maroko, również w otoczony drzewami.

- Choć mówimy o osiedlu, to po czasie widzimy, że założenie było w dużym stopniu parkowo-krajobrazowe. Budynki odgrywają tu rolę pewnego rodzaju monumentu w tej zielonej przestrzeni – mówi Maciej Franta. - To zespół zaprojektowany w jednolitym ładzie przestrzennym, od początku do końca przemyślany, pełen przestrzeni, z zachowaniem wszelkiego rodzaju stref ochronnych – dodaje.

Staw Maroko to sztuczny zbiornik o powierzchni 8,5 hektara. Swoją nazwę wziął od potocznego określenia Bederowca, czyli dawnej dzielnicy, na miejscu której się znajduje. Początkowo był to Ośrodek Wodno-Rekreacyjnym pobliskiej kopalni Kleofas. Powstał z wyrobiska poprzemysłowego zalanego wodą. Obok płynie odkryta część rzeki Rawa. Obecnie Maroko jest domem dla wielu gatunków zwierząt, zwłaszcza płazów i ptaków. W trzcinowisku mieszkają piżmaki amerykańskie, kokoszki wodne, łyski, kaczki krzyżówki, rokitniczki. Żyje to też wiele gatunków ryb, dlatego jest to miejsce często odwiedzane przez wędkarzy.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Zwolnienia grupowe w Polsce. Ekspert uspokaja

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera