Oskarżeni o zabójstwo Mateusza usłyszą wyrok

Barbara Kubica
Sąd Okręgowy skazał Łukasza N. i Tomasza Z. na 25 lat więzienia. Obaj odwołali się do wyroku
Sąd Okręgowy skazał Łukasza N. i Tomasza Z. na 25 lat więzienia. Obaj odwołali się do wyroku fot. Agnieszka Materna
W środę w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach ma zapaść wyrok w głośnej sprawie zabójstwa ośmioletniego Mateusza Domaradzkiego z Rybnika.

Na ławie oskarżonych ponownie zasiądą 23-letni Łukasz N. i 27-letni Tomasz Z. Obaj oskarżeni są o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i zgwałcenie ośmioletniego chłopca. Chociaż nadal nie odnaleziono ciała chłopca, sąd pierwszej instancji, w procesie poszlakowym, nie miał żadnych wątpliwości i w kwietniu ubiegłego roku wymierzył obu oskarżonym karę 25 lat więzienia. Skazani odwołali się od wyroku.

- Mężczyźni wnieśli o uniewinnienie i nie przyznają się do winy. Prokuratura podtrzymuje jednak wcześniejszy akt oskarżenia, z którym występowaliśmy przed sądem okręgowym - mówi Leszek Goławski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Przypomnijmy, po raz ostatni Mateusz był widziany 6 lutego 2006 roku. Chłopiec wyszedł z domu w dzielnicy Paruszowiec-Piaski na sanki i nie wrócił. Ośmiolatka przez kilkanaście dni szukali policjanci, strażacy, rodzina i setki rybniczan. Bez skutku. Sprawą przez kilka tygodni żyła cała Polska. Kilkanaście dni po zaginięciu policjanci zatrzymali mieszkających w tej samej dzielnicy co zaginiony chłopiec kuzynów: Łukasza N. i Tomasza Z., którzy trafili do aresztu w sprawie usiłowania gwałtu na 12-latce. W trakcie przesłuchania przyznali się także do zgwałcenia i zabójstwa Mateuszka oraz zakopania jego zwłok. Obaj zatrzymani nie potrafili jednak wskazać miejsca, w którym dojść miało do zbrodni. Nie wskazali też miejsca zakopania zwłok. Twierdzili, że w momencie popełnienia zbrodni byli pijani.
W toku śledztwa ustalono, że obaj mężczyźni mają skłonności pedofilskie i wcześniej molestowali inne dzieci.

- Z relacji świadków, zeznających podczas pierwszego procesu wynikało także, że Łukasz N. i Tomasz Z. znali Mateuszka, mieszkali na tym samym osiedlu i wcześniej molestowali go seksualnie - mówi oficer znający sprawę.
Biegli psychiatrzy uznali, że obaj mężczyźni są poczytalni i mogą odpowiadać za swoje czyny. Ich proces rozpoczął się wiosną 2007 roku. Ponieważ wciąż nie udało się odnaleźć ciała ofiary, miał charakter poszlakowy. Mimo to, prokuratura twierdziła, że ma mocne dowody i zażądała dożywocia dla oskarżonych.

- Obaj wiedzieli jak chłopiec był tego dnia ubrany, że miał dwie pary spodenek, podali nawet kolor jego szalika - mówią oficerowie śledczy. Podczas jednej z pierwszych rozpraw oskarżeni zaczęli wycofywać się z wcześniejszych zeznań, w których przyznali się do zabójstwa. Twierdzili, że wymyślili całą historię.

Szukali chłopca kilka tygodni

Gdy Mateusz zaginął 6 lutego 2006 r., na Śląsku był środek zimowych ferii.
Zrozpaczeni rodzice szybko zawiadomili policję. Kilkuset funkcjonariuszy, strażaków, strażników miejskich i mieszkańców przeszukiwało miasto centymetr po centymetrze. Przeszukiwanie terenów leśnych było niezwykle trudne, bo między drzewami zalegała prawie metrowa warstwa śniegu. Do Rybnika przyjechały ekipy z psami tropiącymi, które specjalizują się w poszukiwaniu zasypanych osób. W akcję poszukiwawczą włączyły się także ogólnopolskie media, warszawska fundacja Itaka. Ciała chłopczyka do dziś nie odnaleziono.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie