Ostatni lot Żwirki i Wigury, czyli polski 11 września [WIDEO]

Witold Kożdoń
Wczesnym rankiem, 11 września 1932 r., z lotniska w Krakowie wystartował w kierunku Brna samolot RWD-6 z por. Franciszkiem Żwirką i inż. Stanisławem Wigurą na pokładzie. Kilkadziesiąt kilometrów za granicą awionetka wpadła w burzę. Nad wzgórzem Kościelec w Cierlicku żywioł nie dał żadnych szans naszym pilotom - pisze Witold Kożdoń

Śmierć Żwirki i Wigury to największa tragedia lotnicza, jaka w czasach pokoju wydarzyła się na Śląsku Cieszyńskim. Do tego zaledwie dwa tygodnie wcześniej polscy piloci odnieśli gigantyczny sukces, zwyciężając w Berlinie w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych - mówi Krzysztof Neścior, gospodarz cieszyńskiego Muzeum 4. Pułku Strzelców Podhalańskich, które zaangażowało się w obchody 80. rocznicy katastrofy.

CZYTAJ KONIECZNIE:
Fakty i opinie, czyli historia naszego regionu ZOBACZ TUTAJ

W latach 20. i 30. XX wieku młodziutkie polskie lotnictwo dopiero wkraczało na międzynarodową arenę. Ustanawiano rekordy, budowo pierwsze, rodzime konstrukcje lotnicze. Najbardziej prestiżową europejską imprezą lotniczą były zaś wówczas Międzynarodowe Zawody Samolotów Turystycznych, zwane Challenge International de Tourisme. Pierwsza impreza odbyła się we Francji w 1929 r., druga w Niemczech dwa lata później. Trzecią, w sierpniu 1932 r., zorganizował ponownie Aeroklub Niemiec. U siebie niemieccy lotnicy chcieli wygrać po raz trzeci i zdobyć puchar zawodów na własność. Pokrzyżowali im szyki Żwirko i Wigura, którzy w decydującej próbie wyprzedzili Niemców zaledwie o 83 sekundy i zgromadzona na lotnisku w Berlinie stutysięczna publiczność musiała wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego.

W Warszawie na powrót naszej załogi czekało ponad 100 tys. ludzi. Lotnicy stali się bożyszczami. Posypały się zaproszenia z całej Polski. W Berlinie Żwirko obiecał jednak czeskim pilotom, że we wrześniu przyleci do nich na święto lotnictwa. W niedzielę, 11 września, RWD-6 wystartował więc z lotniska w Krakowie w kierunku Brna. Tam miało się odbyć międzylądowanie.
Awionetka minęła Cieszyn i wleciała nad Czechosłowację, ale za granicą wpadła w burzę. Lotnicy zdecydowali o powrocie do Polski, niestety, nad wzgórzem Kościelec w Cierlicku szalała gwałtowna wichura. Żywioł z niespodziewaną siłą uderzył w samolot, który stracił skrzydło. Pozbawiony sterowności "erwudziak" runął ku ziemi. Zanim się rozbił, zdarł wierzchołki dwóch świerków na skraju rzadkiego lasu.

- Bezpośrednią przyczyną wypadku była zbyt mała wytrzymałość skrzydeł w miejscu połączenia z kadłubem na występujące w warunkach burzowych obciążenia skrętne. Zjawisko to ówczesnym konstruktorom nie było jeszcze znane - mówi Grzegorz Kasztura, historyk na co dzień zajmujący się dziejami lotnictwa.

Znawca tematu dotarł do świadka tamtych wydarzeń. - Mój informator był wówczas ministrantem i akurat dzwonił na wieży kościelnej w Cierlicku. Ponoć burza była straszna. Coś podobnego do dzisiejszych trąb powietrznych - mówi Kasztura i dodaje, że polscy piloci nie mieli żadnych szans na ratunek. - Nie dość, że urwało im skrzydło, to jeszcze spadli na iglasty las. Gdyby to były drzewa liściaste, samolot miałby minimalne szanse, ale oni dosłownie nadziali się na dwa świerki. Jako tzw. "maszty śmierci" pozostawiono je później na miejscu katastrofy - tłumaczy.

Wieść o śmierci bohaterów błyskawicznie rozeszła się po kraju. Z kapliczki w Cierlicku, gdzie na noc złożono ich zwłoki, następnego dnia żałobny kondukt wyruszył do Cieszyna.

"Ilustrowany Kurier Codzienny" pisał: "Wczoraj granica polsko-czeska nie istniała. Z Cierlicka po czeskiej stronie wyruszył kondukt żałobny. Władze Republiki Czeskiej uczyniły wszystko, co mogły, by pochód wypadł jak najbardziej okazale. Armia czeska oddawała polskiemu porucznikowi i polskiemu inżynierowi honory, jakby to byli oficerowie ich własnej armii. Więcej, udział narodu czeskiego przekroczył ramy oficjalnego współczucia, szablonowej żałoby". W poniedziałek, 12 września, wzdłuż całej trasy ustawiły się polskie dzieci z Zaolzia obrzucające kwiatami owinięte w polskie flagi trumny. Za trumnami kroczyli polscy i czescy oficerowie. Nad trasą marszu przelatywały czeskie samoloty. Na granicznym moście trumny zostały załadowane do karawanów. Dalej ulicami miasta kondukt ruszył do szpitala.
13 września, po nabożeństwie żałobnym, zwłoki lotników odprowadzono na dworzec kolejowy. Specjalny pociąg przez Bielsko wyruszył do Krakowa. Do Warszawy dotarł przed północą. Wzdłuż trasy gromadziły się tysiące ludzi. Lotników pochowano w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim. Pogrzeb przemienił się w wielką manifestację patriotyczną.
W 1935 r. na "Żwirkowisku" - jak miejscowi Polacy nazwali miejsce śmierci Żwirki i Wigury - wybudowano małe mauzoleum. W 1940 r. zniszczyli je Niemcy. Po wojnie próbowano odtworzyć pamiątkową budowlę. W 1947 r. do Cierlicka udała się oficjalna delegacja, w której składzie byli m.in. cieszyńscy harcerze.

- Zainteresowanie strony czeskiej było znikome. Ostatecznie Czesi postawili na "Żwirkowisku" pomnik Ikara poświęcony lotnikom, bohaterom wojennym - wspomina Tadeusz Kopoczek, nestor cieszyńskiego dziennikarstwa.
Do 1957 r. na pomniku widniał napis "Pamięci lotników, którzy zginęli w walce z faszyzmem". Dopiero później zmieniono go, uporządkowano też symboliczne mogiły polskich lotników. Przez powojenne lata o zachowanie pa- mięci o Żwirce i Wigurze walczyli miejscowi Polacy W 1994 r., w 62. rocznicę katastrofy, na Kościelcu powstał Dom Polski.

CZYTAJ KONIECZNIE:
Fakty i opinie, czyli historia naszego regionu ZOBACZ TUTAJ

- Mamy w nim izbę pamięci poświęconą Żwirce i Wigurze. Odwiedzają nas wycieczki z Polski. Regularnie bywają w Cierlicku miłośnicy lotnictwa, ale przecię-tni Polacy coraz mniej wiedzą o Żwirce i Wigurze. Zdarza się, że musimy tłumaczyć im, kim byli i czym się zasłużyli - mówi Tadeusz Smugała, prezes koła Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Cierlicku-Kościelcu.
Jutro, w trakcie rocznicowych obchodów, Dom Polski w Cierlicku otrzyma replikę przedwojennego dzwonu upamiętniającego Franciszka Żwirkę i Stanisława Wigurę. To pomysł Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP. W uroczystości weźmie udział wnuczka Franciszka Żwirki, Ewa Żwirko-Niwińska.

- Pamiątkowy dzwon miał się pojawić w miejscu tragedii już w piątą rocznicę śmierci pilotów - przypomina Tadeusz Kopoczek.
Został odlany przez firmę Felczyńskich w Przemyślu. Napis głosił, że ufundowano go "na wieczystą pamiątkę tragedii, która wstrząsnęła do głębi całem społeczeństwem". Dzwon dotarł do Cieszyna w listopadzie 1936 r., jednak z powodu napiętych stosunków polsko-czeskich, Czesi nie zgodzili się na umieszczenie go w Cierlicku. - Przez kilka tygodni był więc prezentowany na rynku w Cieszynie, po czym trafił na podwórze muzeum. W końcu, w czasie wojny, przetopili go Niemcy - wspomina Kopoczek.

Teraz, z inicjatywy polskich lotników, powstały dwie repliki historycznego dzwonu. Jedna została przekazana do Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, druga trafi na Zaolzie.

- Repliki to miniatury o wadze 80 kg, oryginał miał wagę ok. 1,2 tys. kg. Obie odlano w tej samej firmie co oryginał, na podstawie zachowanych zdjęć - mówił na konferencji prasowej w Poznaniu gen. dyw. pil. Franciszek Macioła, prezes Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP.

Więcej historycznych pamiątek będzie można obejrzeć dziś i jutro podczas rocznicowych obchodów w Cierlicku. Zebrani obejrzą też m.in. musztrę paradną Wojska Polskiego oraz pokaz lotniczych akrobacji zespołu biało-czerwonych Iskier.
Witold Kożdoń


*Śtowarzyszenie Ślązaków legalne. Sąd uznał narodowość śląską? CZYTAJ TUTAJ
*Gwarki 2012, czyli bez pochodu nie ma zabawy ZOBACZ ZDJĘCIA
*KONKURS MŁODA PARA: Przyślij zdjęcia, zgarnij nagrody!

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ojk

Ciekawy artykuł i filmy. Warto przypominać o takich postaciach, u mnie w mieście jest plac Żwirki i Wigury a ich historia nie była mi znana.

Dodaj ogłoszenie