Oświęcimski kopiec niepokoju

Stanisław Bubin
Byłaby to żywa, nigdy nieukończona góra. Każdy przybywający mógłby wnieść na szczyt swój kamień jako znak pokoju. Oświęcim nie ma dotąd symbolu. Takim symbolem stałby się więc kopiec pamięci - tak uważał parę lat temu wielki artysta, nieżyjący już prof. Józef Szajna, b. więzień Auschwitz, numer 18729.

Po raz pierwszy z ideą usypania kopca Szajna wyszedł w 1994 r. na posiedzeniu Międznarodowej Rady Muzeum Auschwitz-Birkenau. Wtedy idea nie chwyciła. Profesor nie ustępował. Uważał, że kopiec powinien powstać między byłymi obozami Auschwitz i Birkenau, dla upamiętnienia ofiar i ku przestrodze.

Miał być, wedle jego wizji, miejscem pojednania narodów. I miał trwać dłużej niż szczątki Auschwitz.
O idei wzniesienia kopca społeczność międzynarodowa została oficjalnie poinformowana 14 czerwca 2000 r. podczas obchodów 60. rocznicy pierwszego transportu polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz. Już wtedy projektem były zainteresowane środowiska niemieckie i żydowskie.

Obecność Eriki Steinbach w międzynarodowym gremium honorowym, popierającym budowę (miejsce nr 106 w 239-osobowej radzie) nikogo do tej pory nie szokowała, bo skoro kopiec pojednania, to wszystkich ze wszystkimi. Szczególnie że Frau Steinbach zgłosiła się jako rzecznik ds. praw człowieka i pomocy humanitarnej Klubu Parlamentarnego CDU/CSU, posłanka do Bundestagu, więc kogo miała dziwić w tym towarzystwie? 14 czerwca 2007 r. wmurowany został kamień węgielny pod budowę kopca. Poparli tę koncepcję szef Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, prof. Władysław Bartoszewski i dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau, Piotr M.A. Cywiński.

20 stycznia tego roku w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli otwarta została wystawa "Od piekła KL Auschwitz do Oświęcimia - Miasta Pokoju". Ekspozycja zaprezentowała kopiec całej Europie. Patronat nad nią objął Hans-Gert Pöttering, przewodniczący PE. Na otwarciu byli m.in. rabin Levi Matusof, dyrektor Europejskiej Wspólnoty Żydowskiej i deputowani z Niemiec, Włoch i Polski, m.in. Jerzy Buzek, Jacek Saryusz-Wolski, Bogusław Sonik, Jan Olbrycht, Janusz Lewandowski, Janusz Onyszkiewicz, Jan Masiel, Małgorzata Handzlik.

I dziś nagle, na dźwięk nazwiska Steinbach, wszyscy politycy zachowują się tak, jakby zostali oblani wrzątkiem. Czy Frau Steinbach sprawi, że 61 znanych osób wycofa się z poparcia dla idei prof. Józefa Szajny, a 239 autorytetów zrezygnuje z rady honorowej? Ma talent kobieta! Także do wywoływania politycznej amnezji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie