Pacjent kardiologiczny w dobie pandemii COVID-19

Akcja specjalna „Servier dla Serca”
Archiwum/Tomek Pikuła
Pomimo wysokiej śmiertelności będącej następstwem trwającej pandemii to wciąż choroby układu sercowo-naczyniowego pozostają pierwszą przyczyną zgonów w Polsce – mówi prof. dr hab. n. med. Aleksander Prejbisz, prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.

W jakim stopniu pandemia COVID-19 dotknęła pacjentów kardiologicznych?

Na pewno są chorzy, którzy nie zostali zdiagnozowani z powodu zaburzeń lipidowych bądź nadciśnienia tętniczego, bo nie poszli w tym czasie do lekarza, nie mierzyli ciśnienia lub nie wykonywali badań krwi.

U niektórych chorych nie uzyskano celu terapeutycznego nie wszystkiego udało się dopilnować podczas teleporad, np. brak pomiaru ciśnienia sprawiał, że nie było na czym oprzeć terapii, nie było pełnej możliwości jej modyfikacji. Wszyscy uczyliśmy się dopiero odbywania wizyt w trybie teleporady.

Co jest największym zagrożeniem w pandemii dla pacjentów kardiologicznych?

Wielu osobom zmienił się styl życia, większość naszych chorych przestała chodzić na spacery, biegać, korzystać z siłowni na powietrzu. Dla niektórych pandemia stała się niestety dobrą wymówką, bo przecież w warunkach reżimu sanitarnego nadal można być aktywnym. Do tego dochodzi niewłaściwa dieta. Nie zdajemy sobie sprawy jak mało jedzenia potrzebujemy nie mając aktywności fizycznej i jak łatwo wtedy przekroczyć popyt, a nadwyżka gdzieś musi się odłożyć. Szacuje się, że w czasie pandemii przytyliśmy średnio 2 kg, a to konkretne kilogramy, które przekładają się na wzrost ciśnienia tętniczego, zaburzenia lipidowe, stan przedcukrzycowy.

Kolejny problem to przewlekły stres spowodowany przedłużającą się izolacją i poczuciem zagrożenia. Mamy wielu chorych, którzy zgłaszają się do nas z objawami somatyzacji zaburzeń nastroju przypominających problemy kardiologiczne, takimi jak zwyżka ciśnienia, bóle w klatce piersiowej, kołatanie serca. Objawy wskazują na zawał, a kiedy robimy badania okazuje się, że z sercem nic złego się nie dzieje. To efekt przewlekłego stresu - codziennie słuchamy ile osób umarło na covid-19, o tym, że można z tego powodu trafić do szpitala, zacząć się dusić, trafić pod respirator, umrzeć. To naprawdę silny stresor.

Czy pomimo pandemii udaje się dobrze leczyć pacjentów kardiologicznych?

Myślę, że musimy trochę poczekać na dane, które pokażą jak to wyszło. Początek pandemii miał zbieżność z dwoma wydarzeniami w Polsce.

Pierwsze to wprowadzenie e-recepty, a drugie wydłużenie jej na okres 12 miesięcy. Teraz nie jest już potrzebnych tyle wizyt co kiedyś. Te dwie rzeczy rozwiązują wiele problemów, ale po pewnym czasie to nie wystarcza. Prowadząc pacjentów z ciężką chorobą nadciśnieniową raz na jakiś czas muszę zobaczyć pacjenta, żeby ocenić skuteczność terapii, bo proszę pamiętać, że trzy miesiące nieskutecznego leczenia nadciśnienia tętniczego, to wzrost ryzyka zawału serca bądź udaru mózgu.

Proszę zatem podpowiedzieć jak dobrze przygotować się do teleporady?

Polecam poradnik dostępny na stronach Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (www.ptnt.pl), gdzie specjaliści krok po kroku tłumaczą co należy zrobić: jak wykonywać pomiary ciśnienia, czyli nie tylko wtedy kiedy coś się dzieje, np. gdy mamy ból głowy, brzucha czy ból w klatce. W takiej sytuacji wzrost ciśnienia jest naturalną reakcją organizmu, a my musimy wiedzieć jakie jest ciśnienie tętnicze poza tym epizodami. Zależy nam na systematyczności pomiarów. Przez tydzień przed wizytą prosimy, aby chory wykonywał po dwa pomiary rano i dwa wieczorem i zapisywał wyniki obu, nawet jeśli jego zdaniem są dobre. W pozostałym okresie czasu należy wykonywać kilka pomiarów w tygodniu o różnych porach, w momentach kiedy nic się nie dzieje, aby odnotowywać przeciętne ciśnienie tętnicze.

W poradniku jest też mowa o tym jakie informacje warto mieć przygotowane dla lekarza, np. wyniki ostatnich badań, listę leków, które chory przyjmuje itd.

W przypadku chorób przewlekłych szczególną rolę odgrywa zachowanie ciągłości terapii. Dlaczego to takie ważne?

Kontynuowanie bez zmian dotychczasowego leczenia farmakologicznego jest w przypadku chorób kardiologicznych niezmiernie ważne ponieważ pozwala utrzymać efekty leczenia. Warto też podkreślić, że żadne badania nie wykazały zwiększenia ryzyka zgonu związanego z leczeniem częstych chorób przewlekłych; natomiast ich nieleczenie skutkuje cięższym przebiegiem Covid-19. Obecnie terapia nadciśnienia tętniczego i zaburzeń lipidowych – dwóch głównych czynników ryzyka sercowo-naczyniowego - jest bardzo wygodna - mamy dostępne preparaty złożone, które łączą długodziałające leki, podaje się je raz dziennie oraz preparaty łączące leki hipotensyjne ze statynami w jednej tabletce.

U wielu osób pandemia koronawirusa wywołuje taki strach, że zwlekają ze zgłoszeniem się do szpitala nawet w sytuacji zagrożenia życia.

Faktycznie teraz obawy o to, że placówki służby zdrowia są źródłem zakażeń potęgują to zjawisko. Namawiam jednak, aby zgłaszać się do lekarza, gdy tylko pojawią się niepokojące objawy. Im bowiem szybciej chory trafi do specjalisty, tym skuteczniejszą pomoc otrzyma.

Materiał oryginalny: Pacjent kardiologiczny w dobie pandemii COVID-19 - Polska Times

Dodaj ogłoszenie