Patronat Religi to honor

Marlena Polok-Kin
Żona Profesora dr Anna Religa, syn Grzegorz oraz Maciek, wnuk Profesora
Żona Profesora dr Anna Religa, syn Grzegorz oraz Maciek, wnuk Profesora FOT. Mikołaj Suchan
We wtorek Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu otrzymała imię swojego założyciela, profesora Zbigniewa Religi.

- W istocie nie ma sensu tej decyzji uzasadniać, ponieważ serce nie potrzebuje zbyt wielu słów - mówił nie bez wzruszenia dr Jan Sarna, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, przyjaciel zmarłego 8 marca Profesora.

Dr Sarna był poruszony tym bardziej, że rekomendował oficjalnie statutowe zmiany w obecności osób najbliższych Profesorowi - jego żony, dr Anny Religi, syna dr Grzegorza Religi i 16-letniego wnuka, Macieja.

- Fundacja zawsze była profesora Religi. Tak było niemal natychmiast, odkąd powstała. Nawet gdy ktoś nie kojarzył, gdy mówiliśmy o Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, to potem na hasło fundacja Religi natychmiast stawało się jasne, o czym mowa - wspominał dr Sarna. - To duma i honor mieć takiego właśnie patrona - dodał.

Nie ma mamy wyboru, musimy zrealizować marzenia Profesora

W ten sposób myślą wszyscy, bo uchwała o przyjęciu patrona została podjęta jednogłośnie. Dr Anna Religa nie ukrywała, że jest to dla niej szczególna chwila. Spoglądała wczoraj na wielki portret męża, który wita wchodzących do zabrzańskiej fundacji. Dzieło młodego artysty, Waldemara Deski, przepasane żałobnym kirem, zawisło tam krótko po śmierci Profesora. Dr Anna Religa wspominała lata, gdy fundacja rozpoczynała działalność, a Profesor praktycznie cały wolny czas poświęcał właśnie temu przedsięwzięciu.

- To była jego wielka, życiowa pasja. Ponad wszystko - bywało, że kosztem rodziny i wolnego czasu. Nawet gdy już nie pracował w Zabrzu, kursował między Warszawą i Zabrzem. Bywał na Śląsku dwa razy w tygodniu - opowiadała pani Anna. - Dopiero gdy został ministrem zdrowia i nie pozwalały mu na to obowiązki, nie jeździł do fundacji. Nie było jednak mowy, żeby nie dzwonił, nie pytał, co się dzieje. Także dla mnie to było naturalne.

Nawet ciężka i pustosząca śmiertelnie organizm choroba nie odwróciła uwagi Zbigniewa Religi od fundacji - jego wielkiego dzieła.

- Mąż do ostatniej niemal chwili swojego życia interesował się trwającymi tu pracami - wspominała dr Anna Religa. - Jeszcze w styczniu robił plany z nią związane. Myślę, że to było najważniejsze miejsce w jego życiu zawodowym. Jego wielkimi marzeniami były przede wszystkim polskie sztuczne serce i robot kardiochirurgiczny. Nie miał najmniejszych wątpliwości, że powstaną właśnie w Zabrzu.
Przypomnijmy, że od osiemnastu lat misją Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii jest wprowadzenie do praktyki klinicznej najnowszych metod ratowania ludzkiego życia, gdy zagrożone jest serce chorego. Zadanie to fundacja realizuje w istniejącym od 1993 roku własnym Instytucie Protez Serca, na który składają się pracownie: Biologicznej Zastawki Serca, Sztucznego Serca, Biocybernetyki i Biotechnologii. Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii jest wciąż jedynym w kraju niepublicznym i niekomercyjnym instytutem naukowo-badawczym.

Dlaczego właśnie profesorowi Relidze udało się stworzyć taką placówkę i na dodatek zarazić pasją jej rozwoju tylu wybitnych ludzi? Zbigniew Religa wierzył w człowieka, w siłę jego pasji, talentu, umiejętności. Poza tym zawsze najważniejszy był dla niego pacjent.

- Nie ma już z nami naszego wielkiego mistrza, ale wiemy, co mamy dalej robić, pokazał nam bowiem drogę, którą powinniśmy iść - mówił wczoraj dr Zbigniew Nawrat, dyrektor naukowy Instytutu Protez Serca i kierownik Pracowni Biotechnologii, podsumowując ubiegłoroczne dokonania fundacji.
Warto przypomnieć, że marzenia profesora to nie tylko plany, ale także wielkie, konkretne przedsięwzięcia.

Dziś robot kardiochirurgiczny jest coraz bliżej sali operacyjnej i pacjenta , a Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii koordynuje Narodowy Program Budowy Polskiego Sztucznego Serca, wykorzystując swoje długoletnie i unikatowe doświadczenia w tej dziedzinie. Fundacja jest zaangażowana w nadzór i koordynację tego programu, w którym uczestniczą jednostki naukowo-badawcze i najlepsze zespoły z całego kraju, wyłonione - podobnie jak FRK - w wielostopniowych konkursach.

- Pracowałem z profesorem Zbigniewem Religą od 1985 roku. Był pierwszym człowiekiem, który zadał mi pytanie: czy możemy zbudować sztuczne serce? Zrobił to w sytuacji, gdy pacjent umierał mu na rękach. Dlatego kieruję tym przedsięwzięciem już od 20 lat, wciąż mając ojcowski bat na plecach - mówił nam dr Roman Kustosz, szef Pracowni Sztucznego Serca. - Dlatego też nie mamy wyboru - musimy zrealizować marzenie profesora Religi.

- Mam nadzieję, że będziemy mieć wszczepialne sztuczne serce, tak jak planowaliśmy, w 2011 roku - dodał dr Jan Sarna.

Życie trwa

Z dr. Grzegorzem Religą, kardiochirurgiem rozmawia Marlena Polok-Kin

To dobry pomysł, że Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii przyjęła imię pańskiego ojca?
Z pewnością tak. Fundacja była niezwykle ważna w życiu ojca. Co więcej - nikt nigdy nie miał wątpliwości, że fundacja po prostu była ojca. Traktował ją nie tylko w kategoriach wyzwań i realizacji planów zawodowych, ale osobiście i bardzo emocjonalnie.

Chce pan kontynuować dzieło ojca?
Nie mogę mówić, że po śmierci ojca przejąłem schedę, że teraz jakoś szczególnie się włączę w prace fundacji. Robię to już od dziewięciu lat. Trudno jednak zajmować się wszystkim, bo tych zagadnień jest zbyt wiele. Moje zainteresowania skupiły się więc na komorach wspomagania serca, które stosuję u swoich pacjentów, oraz na sztucznym sercu i na robocie kardiochirurgicznym.

Chciałby pan przeszczepić pierwsze polskie sztuczne serce, właśnie to powstające w Zabrzu?

Oczywiście! Jak zresztą każdy kardiochirurg, który może uratować pacjenta. Takie momenty jak dzisiejsze, są bardzo wzruszające, ale poza tym jest codzienność - życie toczy się dalej. A nam pozostają konkrety - w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii trzeba zrealizować zamierzenia, które zespół fundacji podjął wspólnie z ojcem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie