Paweł Fajdek: Osobiście im podziękuję, że przełożyli dla mnie igrzyska

Jacek Sroka
Jacek Sroka
Paweł Fajdek jest czterokrotnym mistrzem świata w rzucie młotem, a teraz także ambasadorem województwa śląskiego i Stadionu Śląskiego  Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Paweł Fajdek jest czterokrotnym mistrzem świata w rzucie młotem, a teraz także ambasadorem województwa śląskiego i Stadionu Śląskiego Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE fot. arc
Udostępnij:
Na Śląsku tworzy się lekkoatletyczny dream team. Taki odpowiednik Realu czy Barcelony - mówi Paweł Fajdek, czterokrotny mistrz świata w rzucie młotem, który właśnie został ambasadorem Stadionu Śląskiego. Przeczytajcie wywiad z naszym najlepszym młociarzem.

Paweł Fajdek rozmowa

Został pan ambasadorem województwa śląskiego i Stadionu Śląskiego, a teraz szuka u nas nowego klubu. Ten związek mistrza młota ze Śląskiem będzie krótki czy długi?

Mam nadzieję, że do końca kariery. Kiedyś miałem marzenie, żeby trenować do 40-tki, teraz trochę schodzę z tego i chciałbym ćwiczyć do 37-38 roku życia, więc jeszcze z 5-6 lat postartuję. To kwestia zdrowia, chęci, no i wyników - bo jeżeli wciąż będę zdobywał medale, to dlaczego to kończyć. Stadion Śląski, to województwo, dają tlen całemu naszemu środowisku. Każdy, kto przyjeżdża na ten stadion z zagranicy pierwszy raz, mówi „Wow!”. Nikt nie narzeka na bieżnię, rzutnię czy skocznię. Naprawdę można się tym szczycić. Tu startują tylko najlepsi, wyniki też są świetne. To serce naszej dyscypliny, no i kibice dopisują. Zawsze miałem marzenie, żeby startować na polskiej ziemi w takiej atmosferze, to są emocje porównywalne do igrzysk olimpijskich. Teraz na Śląsku tworzy się polski lekkoatletyczny dream team. Taki odpowiednik Realu czy Barcelony.

Zatęsknił pan za rzucaniem młotem, czy jednak dobrze panu było na przymusowym urlopie wywołanym pandemią koronawirusa?
Życie sportowego emeryta jest piękne i zazdroszczę tym, którzy mają już to wszystko za sobą, ale oni zazdroszczą nam, że możemy jeszcze brać czynny udział w sporcie. Zasmakowałem mocno życia kanapowego. Były tygodnie, że nie zrobiłem naprawdę nic, skupiałem się tylko na tym, żeby wstać i zrobić z dzieckiem lekcje. Przez trzy miesiące nie wyjechałem poza granice gminy, więc ogarnęła mnie niezwykła radość, że znowu mogę robić to, co kocham i szykować się, żeby zaprezentować odpowiedni poziom na zawodach. Nie ukrywam, że w trakcie konkursów nie lubię być tłem dla innych.

W jakiej zatem jest pan teraz formie po tym kanapowym przerywniku?
Ostatni miesiąc przepracowałem już normalnie, znacząco mocniej niż przed ostrą pandemią, która zatrzymała nas w domach. Wcześniej bardzo dużo odpoczywałem, bo trenuję już od 20 lat, a zważywszy na to, że jesienią rozpocznę ostre przygotowania do igrzysk - w marcu postanowiłem odpuścić, oczyścić głowę totalnie z nerwów. Skoro igrzysk nie ma, to po co się stresować? W czer-wcu zadeklarowałem, że przynajmniej raz w tym roku chciałbym rzucić 80 metrów, bo od 2012 r. nie zdarzyło mi się rzucić mniej. To jest granica przyzwoitości i mój limit, żeby nie wypaść z rytmu. Myślę, że na przełomie sierpnia i września będę w odpowiedniej formie właśnie na Memoriał Kamili Skolimowskiej, który jest jednym z moich ulubionych mityngów. W swojej konkurencji wygrywałem w nim pięć razy z rzędu, a w 2014 r. ustanowiłem swój pierwszy rekord Polski.

W 2014 r. na Memoriale Skolimowskiej zepchnął pan w cień samego Usaina Bolta. Słynny Jamajczyk musiał kilkanaście minut zaczekać na swój start właśnie przez Pawła Fajdka.

Faktycznie Usain chodził i dziwił się, dlaczego musi czekać na swój finałowy bieg. Jak to - on ma czekać na kogoś innego? Przecież to on jest największą gwiazdą na świecie! Ale dla polskich kibiców, polskiej telewizji i organizatorów ważniejszy był historyczny konkurs rzutu młotem, bo rzadko zdarza się, by jeden zawodnik rzucił sześć razy powyżej 80 m.

Nie martwi się pan, że na przełożeniu igrzysk zyskali konkurenci, którzy mogą próbować doścignąć czterokrotnego mistrza świata?
Wręcz przeciwnie, cieszę się, że igrzyska będą w roku nieparzystym, bo w tych latach wiedzie mi się zdecydowanie lepiej. Pamiętamy Londyn 2012 i w Rio 2016, gdy nie wchodziłem do olimpijskiego finału. W ME w Zurychu w 2014 i w Berlinie w 2018 miałem tylko srebro, a tytuły mistrza świata zdobywałem w 2013 roku w Moskwie, w 2015 w Pekinie, w 2017 w Londynie i w 2019 w Doha. Śmieję się więc, że fajnie, że przełożyli dla mnie igrzyska. Osobiście im za to podziękuję.

Pandemię wykorzystał pan nie tylko na siedzenie w domu, ale także rozwój zainteresowań e-sportowych...
Lubię grać w gry, zwłaszcza w Counter-Strike, ale zawsze było to uciążliwe, bo na zgrupowaniach nie mogłem robić tego na dużych monitorach, ale na laptopie. Teraz miałem czas, by odświeżyć i nawiązać znajomości i pobawić się w to z większym rozmachem, zrobić streamy charytatywne i pomóc ludziom w potrzebie. Na moim pierwszym streamie w mojej drużynie grał Jerzy Janowicz. Kiedyś graliśmy też razem w FIFĘ. Jurek jest w nich bardzo mocny, a e-sport to dziedzina, która będzie rosła i rosła. Fajnie być tego częścią i z miłą chęcią zawsze będę w tym uczestniczył.

Jest jakiś element tej gry, który mógłby pan przenieść do swojego treningu?
Chyba tylko rzut granatem - na odległość i do celu. Ale generalnie, to jednak dwie inne dziedziny. Ja się koncentruję na konkretnych rzutach lub podejściach na siłowni i mam czas na rozluźnienie. W e-sporcie mecz trwa półtorej godziny i nie można sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji. To jest praca zespołowa i trzeba spędzić kilkadziesiąt godzin, żeby się naprawdę dobrze rozumieć.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie