Paweł Rutkowski z Żor ciężko choruje. Życie 7-latka i jego rodziny nie jest łatwe. Trwa zbiórka na auto, które może ułatwić codzienność

Arkadiusz Biernat
Arkadiusz Biernat
By codzienność nie była tak ciężka do zniesienia – potrzebna pomoc dla Pawełka!
By codzienność nie była tak ciężka do zniesienia – potrzebna pomoc dla Pawełka! Siepomaga
Udostępnij:
Nieuleczalnie chory Paweł Rutkowski z Żor mieszka z rodzicami w bloku bez windy, bez wjazdu do klatki schodowej. 7-latek nie chodz, a codzienne funkcjonowanie rodziny jest bardzo utrudnione. Sprawy nie ułatwia wysłużony i nie dostosowany samochód. W internecie trwa zbiórka na w pełni przystosowany pojazd. Może choć trochę ułatwić życie. Możemy pomóc.

Paweł Rutkowski urodził się jako zdrowe dziecko, ale od samego początku jego zachowanie budziło niepokój. Stale płakał, mocno się prężył, nie rozwijał się prawidłowo. Mając 4 miesiące, został skierowany na rehabilitację. Niestety, szybko okazało się, że ona nie doprowadzi do pełnej sprawności chłopca.

Nie chodzi, nie mówi

- Wciąż liczyłam, że niedługo coś zmieni się na lepsze, aż do czasu kiedy Pawełek w wieku 6 miesięcy trafił po raz pierwszy na oddział neurologii z powodu radykalnego cofnięcia w rozwoju oraz podejrzenia padaczki. W grudniu 2015 roku zapadła wreszcie diagnoza – choroba mitochondrialna, czyli deficyt dehydrogenazy kwasu pirogronowego - opowiada w liście do fundacji Siepomaga pani Katarzyna, mama chłopca.

W skrócie: w organiźmie Pawła komórki nie mają zapewnionej odpowiedniej ilości energii, aby normalnie się rozwijać i pełnić swoje zadania. W ten sposób Pawełek jest znacznie opóźniony ruchowo i intelektualnie. Jest bardzo wiotki, ma słabe napięcie mięśniowe, hipermleczanemię, neuropatię słuchową, stopy końsko-szpotawe. Nie chodzi, nie potrafi samodzielnie stać ani raczkować. Dodatkowo Paweł nie mówi, jedynie wokalizuje.

Z dnia na dzień pani Katarzyna musiała zostać jednocześnie opiekunką, terapeutką, lekarką, pielęgniarką, organizatorką. Dziś prosi o pomoc, by życie jej chorego syna było choć trochę łatwiejsze...

- Trzy lata temu zrezygnowałam z pracy, aby móc opiekować się synkiem. Jest mi przykro, że nie mogę samodzielnie zadbać o nasze finanse, ale nie mam wyjścia. Nie mogę zostawić Pawełka pod opieką innych osób – potrzebuje mnie 24 godziny na dobę… Jest jeszcze jedno – utrudnienia związane z mieszkaniem i przemieszczaniem się - dodaje pani Katarzyna.

Trudna codzienność

Paweł z rodzicami mieszka w mieszkaniu na drugim piętrze w bloku bez windy. Do klatki prowadzą schody, nie ma podjazdu. 7 lat dźwigania, przenoszenia, podnoszenia syna również odbiło się na zdrowiu pani Katarzyny. Ma obecnie dolegliwości z układem kostnym. Lekarz stwierdził nadwyrężenia spowodowane zbyt dużym obciążeniem: kolan, bioder, kręgosłupa, miednicy. Dochodzi też do urazów dłoni.

- Systematycznie mam przykurcze na linii kręgosłupa szyjnego, piersiowego i lędźwiowego, które przykuwają mnie łóżka na 2 dni. Dobija mnie to, bo Pawełek z roku na rok staje się coraz cięższy - zwraca uwagę pani Katarzyna.

Większość czynności związanych z opieką i wychowaniem dziecka spoczywa na mamie, co jest dużym wyzwaniem.

Samochód ułatwi życie

Dodatkowym problemem jest 18-letni samochód, który ustawicznie się psuje. Wsadzanie dziecka do niskiego auta jest dla kobiety bardzo trudne – kręgosłup tego nie wytrzymuje. A już kompletnie niemożliwe jest wsadzenie lub wyciągnięcie specjalistycznego wózka do i z bagażnika, bez pomocy osoby trzeciej. Stąd zbiórka.

- Wszystko biorę w swoje ręce, bo jeśli nie ja, to nikt inny nie pomoże Pawełkowi. I tym razem postanowiłam znaleźć sposób na zebranie środków na zakup specjalistycznego samochodu dostosowanego do potrzeb Pawełka. Myślę o samochodzie używanym, kilkuletnim. Dzięki temu będziemy mogli bez problemów docierać na liczne wizyty lekarskie, pobyty szpitalne, terapie oddalone od miejscowości, w której mieszkamy… Chciałabym móc swobodnie wjechać i wyjechać z wózkiem i synem do auta po platformie. Chciałabym móc nie prosić się innych osób, aby pomogli mi włożyć czy wyciągnąć wózek, chciałabym móc nie nosić i dźwigać syna. Chciałabym zadbać o swoje zdrowie. Bo jeśli ja się rozłożę, to kto będzie zajmował się Pawełkiem? - pyta w liście mama Pawła.

Pani Katarzyna prosi o pomoc w zbiórce pieniędzy, ale także o przekazywanie dalej tej historii.

Zobacz więcej. By codzienność nie była taka ciężka do zniesienia - potrzebna pomoc dla Pawełka! Pomóż w zbiórce

- Spraw, że życie moje i Pawełka będzie odrobinę łatwiejsze - słyszymy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie