Pechowy Stadion Śląski

Jacek Sroka
Fot. Mikołaj Suchan
Ruch Chorzów - Lech Poznań 0:1

Piłkarze Lecha Poznań po raz piąty w historii wywalczyli Puchar Polski. We wtorkowym finale Remes PP "Kolejorz" pokonał Ruch i nie tylko zapewnił sobie grę w europejskich pucharach, ale w nagrodę dostał także 300 tys. zł premii. Dla chorzowian Stadion Śląski znów okazał się pechowy. "Niebiescy" po raz piąty grali finał PP na tym obiekcie i po raz piąty zeszli z boiska pokonani.

We wtorkowym meczu w składzie Lecha zagrało aż ośmiu obcokrajowców. O Puchar Polski walczyło dwóch Serbów, Jamajczyk, Kolumbijczyk, Bośniak, Chorwat i Macedończyk. Faworyzowani poznaniacy od początku ruszyli do natarcia. Goście z Wielkopolski mieli w pierwszej połowie przewagę, lecz ich akcje pod bramką Ruchu były zbyt koronkowe. Świetną sytuację zaprzepaścił Hernan Rengifo, który w 20 minucie stojąc 14 m od bramki "niebieskich" zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. Kibicom Ruchu jeszcze mocniej serca zabiły chwilę później, kiedy w polu karnym przewrócił się Tomasz Bandrowski. Sędzia Tomasz Mikulski zamiast karnego odgwizdał jednak rzut wolny dla Ruchu, a pomocnika Lecha ukarał żółtą kartką.

Chorzowianie starali się grać uważnie w obronie, a swojej szansy szukali w kontratakach. Po takiej właśnie akcji Marcina Nowackiego głową strzelał Remigiusz Jezierski, lecz chybił celu. "Niebiescy" nie potrafili jednak dłużej utrzymać się przy piłce, a w ich atakach brakowało dokładności oraz akcji oskrzydlających, które były ostatnio ich najsilniejszą bronią.

Po przerwie poznaniacy w końcu udokumentowali swoją przewagę bramką. Jej autorem był Sławomir Peszko, który wykorzystał podanie Rengifo i uderzeniem z 12 m pokonał Krzysztofa Pilarza. Lech poszedł za ciosem i niewiele brakowało, aby kilka minut potem kolejne gole zdobyli Rengifo i Manuel Arboleda.
Ruch, mimo wprowadzania przez na murawę kolejnych napastników, nie był w stanie odrobić strat. Najbliższy szczęścia był Tomasz Brzyski, który 3 maja w meczu ligowym pokonał bramkarza Lecha. Tym razem jednak w bramce poznaniaków stał nie Krzysztof Kotorowski, ale Ivan Turina i Chorwat zdołał obronić kąśliwy strzał z wolnego popularnego "Brzytwy".

Chorzowianie doznali pierwszej porażki pod wodzą trenera Waldemara Fornalika i wciąż nie wygrali w tym roku meczu na Stadionie Śląskim. "Niebiescy" nie zdobyli PP, ale wciąż mają szansę na grę w Lidze Europejskiej, która zastąpi w przyszłym sezonie Puchar UEFA. Aby jednak tak się stało Lech musiałby zostać mistrzem Polski. Z 200 tys. zł, które Ruch zarobił grając w PP czekający na zaległe wypłaty zawodnicy dostaną połowę.

W czasie meczu doszło do zamieszek na trybunach. Chuligani zaatakowali ochroniarzy. Kilkunastu ochroniarzy zostało poturbowanych. Potem doszło do bójki między pseudokibicami. Policja użyła broni gładkolufowej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie