Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok 0:2. Wściekli kibice...

    Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok 0:2. Wściekli kibice Piasta pytają gdzie jest napastnik! RELACJA + ZDJĘCIA + OPINIE

    Tomasz Kuczyński

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 0:2
    1/41
    przejdź do galerii

    Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 0:2 ©Arkadiusz Gola

    Piast Gliwice Jagiellonia Białystok 0:2! W ostatnim meczu 22. kolejki Lotto Ekstraklasy Piast Gliwice przegrał z Jagiellonią Białystok 0:2 (0:1). Bramki strzelili Przemysław Frankowski i Martin Pospisil.
    Zobacz galerię

    Po pierwszym w tym roku ligowym weekendzie gliwiczanie znaleźli się na ostatnim miejscu w tabeli Lotto Ekstraklasy, za sprawą wygranej Pogoni z Sandecją 4:1. W poniedziałek podopieczni trenera Waldemara Fornalika przegrali z Jagiellonią i przynajmniej do następnej kolejki stali się czerwoną latarnią ligi.

    – Nie tak wyobrażaliśmy start tej rundy, postawa w grach kontrolnych napawała optymizmem. Trzeba jednak pamiętać, że przegraliśmy z bardzo dobrą drużyną – stwierdził trener Fornalik.

    W wyjściowym składzie gospodarzy pojawiło się trzech piłkarzy sprowadzonych zimą – Tom Heteley, Tomasz Jodłowiec i Jakub Czerwiński. Z powodów zdrowotnych trener Fornalik nie mógł skorzystać z Martina Bukaty i Aleksandara Sedlara. Gliwiczanie od początku żwawiej poruszali się na murawie, jakby chcąc swoją grą rozgrzać zziębniętych kibiców. Solowe rajdy zaprezentowali Joel Valencia i Heteley. Wyglądały efektownie, ale musiały się zakończyć na którymś z kolejno mijanych rywali.

    W 17. minucie konkretniejszy był Martin Konczkowski, który po piąstkowaniu piłki przez Mariusza Pawełka po rzucie rożnym zdecydował się na uderzenie z około 20 metrów. „Konczi” huknął jak z armaty i trafił w słupek, blisko spojenia z poprzeczką. To mógł piękny gol. Chwilę potem w polu karnym szarżował Konstantin Vassiljew, a Pawełek wygarnął mu piłkę spod nóg i okazję diabli wzięli.

    Jakuba Szmatułę jako pierwszy zmusił do wysiłku Arvydas Novikovas. W 29. minucie Litwin strzelił zza pola karnego, a bramkarz Piasta sparował piłkę na rzut rożny. Groźnie wyglądała też akcja, w której goście szybkimi podaniami zdobywali teren, a Karol Świderski główkował z bliska, ale niecelnie.

    Zapędy „Jagi” postanowił nieco ostudzić Vassiljev próbując przelobować Pawełka z połowy boiska. Publice się podobało, ale bramkarz Jagiellonii kontrolował lot piłki. Precyzyjniejszy był Przemysław Frankowski, który w 39. minucie strzałem z dystansu pokonał Szmatułę. Bramkarz Piasta wyciągnął się jak długi, ale piłka trafiła idealnie w „okienko”. Piękna bramka osłodziła widzom średniej jakości pierwszą połowę, choć uśmiechy na twarzach mieli tylko kibice z Białegostoku.

    Gliwiczanie mogli szybko wyrównać ponieważ z bliska głową uderzał Jodłowiec, a piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. Okazja wynikła z rzutu wolnego przy bocznej linii pola karnego podyktowano za zagranie ręką Pawełka. Bramkarz Jagiellonii nie zobaczył żółte kartki, bo nasz eksportowy sędzia Szymon Marciniak ocenił, że zagranie nie było celowe.

    Na drugą połowę to znów Piast wyszedł z większą werwą i ponownie został skarcony. Po szybkiej akcji Martin Pospisil skierował piłkę z bliska przy słupku do siatki. Kibice gospodarzy stracili cierpliwość, a wśród niecenzuralnych haseł pojawiło się też merytoryczne: „Gdzie jest napastnik, zarządzie gdzie jest napastnik!”. Było też o braku ambicji, choć piłkarze z Gliwic coś jednak starali się jeszcze wskórać.

    Z drugiej strony gliwiczanie potrzebowali aż 79 minut, aby oddać pierwszy celny strzał. Pawełek nie miał problemu z lekkim uderzeniem Karola Angielskiego, ale statystyczne zero zostało odczarowane, ale skończyło się tylko na tym jednej celnej próbie. Statystyka Jagiellonii jest znacznie ciekawsza – wygrała szósty raz na wyjeździe i ma więcej zwycięstw na obcych boiskach niż u siebie (5).

    – Pierwsze mecze są trudne, z pewną dozą niepewności. Nie jestem zadowolony z pierwszych 20 minut, kiedy pozwoliliśmy gospodarzom na wyprowadzenie kilku szybkich akcji. Szczęście było po naszej stronie, bo tych centymetrów, których zabrakło Piastowi, nie brakło nam przy strzale Frankowskiego. Podsumowując: Jestem zadowolony z trzech punktów – stwierdził trener gości Ireneusz Mamrot.

    Opiekun Piasta miał skwaszoną minę i przyznał: – Decydującym momentem była bramka Frankowskiego, dodajmy rzadkiej urody. Dodała poewności Jagiellonii, a my byliśmy jak dobrze trafiony bokser, który miał problem z dojściem do równowagi. Do tej bramki był to mecz wyrównany, a potem Jagiellonia sprowdziła nas do ataku pozyzyjnego. W drugiej połowie biliśmy głową w mur w walce z bardzo dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. Powiedziałem drużynie w szatni, że nie spuszczamy głów, jest wiele meczów przed nami i efekty naszej pracy w postaci punktów na pewno przyjdą – przekonywał Fornalik.

    Zobacz także:
    Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok ZDJĘCIA KIBICÓW Znajdź siebie na zdjęciach naszego fotoreportera!

    • Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1)
    • 0:1 Przemysław Frankowski (39), 0:2 Martin Pospisil (54)
    • Piast: Szmatuła – Konczkowski, Korun, Czerwiński, Pietrowski – Badia, Jodłowiec, Vassiljev (61. Angielski), Heteley, Valencia (80. Jagiełło) – Papadopulos (55. Szczepaniak).
    • Jagiellonia: Pawełek – Burliga, Runje, Mitrović, Guilherme – Frankowski (85. Wójcicki), Kwiecień, Pospisil, Romanczuk, Novikovas (68. Lazarević) – Świderski (72. Bejzak).
    • Żółta kartka: Badia
      Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)
    • Widzów: 3174


    Zobacz galerię

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego TYDZIEŃ





    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Piast Gliwice

    nowe-) (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

    Puste trybuny.... Wstyd.
    Dlaczego nikt z tym nic nie robi.
    Brak pomysłu na marketing.
    Masakra.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wzięli trenera od spadkowicza i też spadną!

    Muki (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 2

    Beznadzieja. Szkoda tych milionów naszych podatków na taką kopaninę bez ambicji.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo