Piast Gliwice - Wisła Kraków 1:1

Tomasz Kuczyński
Kamil  Wilczek  w 23 minucie spotkania pokonał bramkarza Wisły Mariusza Pawełka i zdobywając prowadzenie dla Piasta wprawił w euforię gliwickich kibiców
Kamil Wilczek w 23 minucie spotkania pokonał bramkarza Wisły Mariusza Pawełka i zdobywając prowadzenie dla Piasta wprawił w euforię gliwickich kibiców fot. mikołaj suchan
Po porażkach u siebie z Lechem i Legią, gliwicki beniaminek sensacyjnie odebrał wczoraj punkty trzeciemu faworytowi do tytułu mistrza Polski, remisując z Wisła 1:1.

Gliwiczanie znów pokazali wielkie serce, co dało im remis, mający ogromne znaczenie w walce o pozostanie ekstraklasie.

Kibice, którzy wybrali się na stadion przy Okrzei, od razu zauważyli brak krawężników, które okalały murawę od bieżni. Według niektórych obserwatorów właśnie przez krawężnik Marcin Bojarski stracił równowagę i złamał kość strzałkową nogi w meczu z Lechem. Pozostał natomiast gumolit, po którym piłkarze wbiegają z szatni na boisko, który według innych znawców był przyczyną nieszczęścia Bojarskiego.

Spiker w Gliwicach przed meczem przypomniał, że Wisła w tym sezonie pokonała wielką Barcelonę, dając do zrozumienia z kim przyszło walczyć beniaminkowi. Grozę tego wieczoru dodawały jeszcze czarne chmury nad stadionem i błyskawice. Goście szybko przejęli inicjatywę, a w 19. minucie po kolejnym rzucie rożnym Wojciech Łobodziński huknął z 15 metrów w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Grzegorza Kasprzika. Piłka odbiła się przed linią bramkową i wyszła w pole.
Te wszystkie elementy grozy nie wystraszyły gliwiczan, którzy od 23 minuty cieszyli się z sensacyjnego prowadzenia z mistrzem Polski! Jakub Smektała idealnie podał do Kamila Wilczka, a ten wślizgiem z bliska skierował piłkę do bramki Mariusza Pawełka. Stadionowy spiker wypalił: Godzina 20.23 - Gliwice oszalały!. Wprawdzie było już nieco później, ale kto by się czepiał szczegółów w takim momencie.

Zaskoczona Wisła szybko otrzymała drugi cios, tracąc Marcina Baszczyńskiego. Obrońca gości naciskany przy bocznej linii pola karnego przez Lumira Sedlacka, tak wybijał piłkę, że uległ kontuzji i został zniesiony na noszach z kolanem owiniętym opatrunkiem. Zdecydowany faworyt po chwilowym szoku, z wściekłością ruszył do przodu, ale obrona Piasta skutecznie i szczęśliwie powstrzymywała ataki. W przerwie kibice owacyjnie pozdrawiali swych pupili schodzących do szatki. Wśród widzów był też drużynowy wicemistrz olimpijski z Pekinu, szpadzista Piasta Adam Wiercioch. Mecz oglądał również trener Lecha - Franciszek Smuda.

Trener Maciej Skorża w II połowie wzmocnił siłę uderzenia i wprowadził dobrze znanego z Ruchu Chorzów Piotr Ćwielonga. Fani Wisły oglądający mecz zza ogrodzenia, odpalili race. Skoro jednak ich teoretycznie nie było w Gliwicach, to Komisja Ligi raczej nie będzie miała podstaw do karania…
Goście starali się atakować, jednak beniaminek nie na wiele im pozwalał.
W obronie kolejny bardzo dobry mecz rozgrywał Kamil Glik. Na dodatek z czasem akcje Piasta stawały się coraz groźniejsze. W 59. minucie z kilku metrów główkował Gamla, jednak piłka po uderzeniu od obrońców wyleciała na rzut rożny. Niecelnie strzelali też Sebastian Olszar i Damian Seweryn. Po drugiej stronie spróbował Radosław Sobolewski. Bliski pokonania Kasprzika był Rafał Boguski. Bramkarz Piasta końcami palców poradził sobie z jego lobem.

Wisła przełamała opór Piasta w 73. min. Po rzucie rożnym rezerwowy Tomasz Podgórski wybił piłkę pod nogi Patryka Małeckiego. Wprowadzony jedenaście minut wcześniej Małecki uderzył bez namysłu i pokonał Kasprzika - 1:1.

Od tego momentu wiślacy prawie nie schodzili z połowy gospodarzy, przeprowadzając huraganowe ataki. Momentami zapominali jednak o obronie, z czego próbowali skorzystać gospodarze, choć nic już z tego nie wychodziło. Natomiast pod bramką Piasta trwało oblężenie. Dwoił się i troił Paweł Brożek, którego strzały bronił Kasprzik. Walka gliwiczan przypominała obronę Częstochowy.

Na szczęście okazała się ona udana, a wywalczony punkt przybliżył ich do utrzymania w ekstraklasie.

Zdaniem trenera

Dariusz Fornalak (Piast)
Punkt z takim rywalem jak Wisła to wielka rzecz dla takiego klubu jak Piast. Nawet nie ma co tego komentować. Mecz odbył się w cieniu osobistej tragedii Kamila Glika. Zagrał na własną prośbę, choć dzień przed meczem zmarł mu ojciec. Kamil spisał się bardzo dobrze, jesteśmy pod wrażeniem jego postawy.

Maciej Skorża (Wisła)
Zrealizował się dla nas najgorszy scenariusz. Mieliśmy sytuacje w pierwszej połowie, a jednak straciliśmy bramkę. W drugiej części mogliśmy strzelić wiele goli, jednak skończyło się tylko na jednym. Straciliśmy dwa bezcenne punkty, ale myślę, że walka o mistrzostwo nie jest jeszcze skończona. Co do Baszczyńskiego, to jest podejrzenie kontuzji więzadeł kolana.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie