Pięć dzików przejechanych na S1 w Bielsku-Białej przez jednego TIR-a

JAK
Dziki na drogach w Śląskiem to żadna niespodzianka. W Beskidach zwłaszcza
Dziki na drogach w Śląskiem to żadna niespodzianka. W Beskidach zwłaszcza Jaroslaw Jakubczak
Udostępnij:
Pięć dzików zostało dzisiaj, 5 czerwca, przejechanych na drodze ekspresowej S1 w rejonie bielskiej dzielnicy Mikuszowice i gminy Wilkowice. Prawdopodobnie zwierzęta zostały potrącone przez TIR-a. Przez jakiś czas trwały utrudnienia na drodze. - Jeszcze się nie zdarzyło, żeby aż tyle dzików zostało potrąconych za jednym razem - komentuje Zdzisław Szwabowicz, kierownik bielskiego Schroniska dla bezdomnych Zwierząt, gdzie zostały przewiezione martwe dziki.

Dziki zostały potrącone około godz. 4.00 na drodze ekspresowej S1 prowadzącej w stronę Żywca w rejonie bielskiej dzielnicy Mikuszowice i gminy Wilkowice.

Zbigniew Szwabowicz mówi, że prawdopodobnie locha, jako pierwsza, przebiegła przez jezdnię, a za nią podążały młode, ważące po około 20 kg, dziki. Niestety, nie zdążyły przedostać się na drugą stronę.

- Musiały spotkać się z jakimś większym samochodem. Raczej nie była to osobówka, lecz jakiś tir i pięć sztuk na miejscu padło - opowiada Zdzisław Szwabowicz. I dodaje: - Zdarzało się, że za jednym razem bywały potrącone dwa, trzy dziki, ale pięć jeszcze nigdy.

Hubert Kobarski, nadleśniczy Nadleśnictwa Bielsko stwierdził, że zwierzyna chodzi tam, gdzie chce i ludzie maja ograniczony wpływ.

- Jest mnóstwo lasów prywatnych, w których dziki maja swoją ostoję, remizy zlokalizowane są dość blisko całej ekspresówki, więc zdarza się, że wędrująca za żarciem zwierzyna zostaje potrącona. To dość częste przypadki - mówi nadleśniczy Kobarski.

Jeśli dochodzi do potrącenia na drodze zwierzęcia to policja dzwoni do bielskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Na miejsce jedzie ekipa, która zbiera padlinę. W przypadku dzików weterynarz pobrał próbki, które zostaną przebadane pod kątem występowania afrykańskiego pomoru świń, a padlina trafi do utylizacji.

- Bardzo dużo zwierząt ginie na drogach, na ekspresówkach nieco mniej, bo są siatki zabezpieczające - komentuje Szwabowicz.

Dodaje, że w ciągu roku na drogach powiatu bielskiego, znajdującego się w pobliżu gór, ginie ponad 300 saren i jeleniowatych, czyli lekko licząc codziennie jedna, kilkadziesiąt dzików i sporo mniejszej zwierzyny - kotów czy kun.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wariatkowo
No tak, gdy są w lesie, to są u siebie. A jak wyjdą na drogę i je ktoś rozjedzie, to już są bezdomne, bo poza lasem.
Dodaj ogłoszenie