18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Piechniczek: To była gra polityczna

Rafał Musioł
Antoni Piechniczek do końca trzymał kciuki za Chorzów
Antoni Piechniczek do końca trzymał kciuki za Chorzów Fot. WOJCIECH BARCZYŃSKI
Jestem zdegustowany politycznym cynizmem, w wyniku którego przez ostatnie miesiące bawiono się ze Śląskiem i Małopolską jak z dziećmi w piaskownicy - mówi senator Antoni Piechniczek, były selekcjoner reprezentacji Polski

Z senatorem Antonim Piechniczkiem, byłym selekcjonerem reprezentacji Polski, rozmawia Rafał Musioł

Ochłonął już pan po decyzji UEFA wyrzucającej Chorzów i Kraków na aut mistrzostw Europy 2012?
Emocje opadły, ale wciąż mam poczucie niesmaku i jednoznaczne przekonanie, że była to gra tylko i wyłącznie polityczna. Da decyzja to przede wszystkim wina rządów PiS, gdy za czasów premiera Jarosława Kaczyńskiego oraz ministrów sportu Tomasza Lipca i Elżbiety Jakubiak powstała komisja, która zepchnęła Chorzów i Kraków do roli obiektów rezerwowych, z przyczyn zupełnie niezrozumiałych. Chyba że wynikały z jakiegoś dziwnego rozliczania Śląska za czasy Gierka, gdy Śląsk i Zagłębie uważane były za centrum komunistycznej władzy.

Życzenie Ukrainie potknięcia się byłoby teraz zwykłą podłością

Ale PO też się nie popisało, przyjmując taki stan rzeczy ze stoickim spokojem i nie próbując go zmienić.
UEFA podtrzymała jednak taki właśnie kształt listy, więc może odpowiadał on rzeczywistości?

Myślę, że UEFA przede wszystkim obawiała się wypłaty jakichś odszkodowań miastom, z którymi podpisała już umowy. A co do rzeczywistości, to przecież Kraków miał najwyższe oceny w ostatnim raporcie dotyczącym stanu przygotowań, a jednak Euro też nie dostanie. Szef UEFA Michel Platini przedstawia się jako zwolennik reform, deklaruje zacieranie różnic między bogatymi i biednymi, często używa określenia: "wielka piłkarska rodzina", a jednak wyrzucił południe Polski poza jej nawias, chociaż to właśnie w Małopolsce rodziła się polska piłka, a na Śląsku przeżywała swoje wielkie sukcesy.

Jest pan wyraźnie rozżalony.
Przede wszystkim jestem zdegustowany. I to nawet nie tym, że Chorzów i Kraków nie dostały tych mistrzostw, ale politycznym cynizmem, w wyniku którego przez ostatnie miesiące bawiono się ze Śląskiem i Małopolską jak z dziećmi w piaskownicy, zachęcając do ciężkiej pracy i wysiłku, dając im nadzieję na sukces, chociaż wszystko było z góry przesądzone.
A było?
Z perspektywy czasu niektóre rzeczy widać wyraźniej, jednoznacznych sygnałów, że taki właśnie będzie ostateczny werdykt, nie brakowało. Na przykład na Śląsku skreślono z planu inwestycji ważny punkt dotyczący kolejowego połączenia Katowic z lotniskiem w Pyrzowicach. Pewnie było już jasne, że pieniądze będą potrzebne na coś innego. Prezydent Krakowa powiedział wprost, że werdykt przyjmuje do wiadomości, ale go nie rozumie, podobnie, jak kilku innych spraw, jakie obserwował w kontekście walki o Euro. I ma rację. Jedynym wyjaśnieniem jest, jeszcze raz powtórzę, tło polityczne. Zresztą, gdyby chociaż Kraków dostał te mistrzostwa, byłoby mi tę sprawę łatwiej znieść, bo przecież można byłoby to wytłumaczyć jego dorobkiem kulturalnym i historycznym, faktem, że właśnie tam powstał PZPN, ale wykreślenie obu ośrodków mówi samo za siebie.

Czyim kosztem Chorzówi, a może lub, Kraków mogłyby wejść do grona miast organizatorów?
To nie jest dobre pytanie. Trzeba było powalczyć twardo o sześć miast i takiej właśnie determinacji wyraźnie naszej delegacji zabrakło. Może jeszcze furtka zostanie nieco uchylona? Przecież coraz więcej wskazuje na to, że Ukraina może nie dać rady przygotować nawet dwóch ośrodków i po jej stronie zostanie tylko Kijów.
Nie możemy tak stawiać sprawy. Co więcej, mam nadzieję, że żaden z polskich polityków nie podniesie już tych kart, żeby nimi zagrać, że nie będzie mamił Śląska i Małopolski wizją: jak się nie uda Ukrainie, to wrócicie do gry. Wtedy ode mnie usłyszy, że ma zejść z tego drzewa, bo jak nie, to sam go z niego zrzucę. Bo właśnie teraz powinniśmy za Ukrainę szczególnie mocno trzymać kciuki, żeby udowodniła, że w tej części Europy też da się zrobić wielką imprezę. Ja wiem, że pamięć ludzka bywa krótka, ale trzeba głośno przypominać, że to dzięki Ukrainie Euro 2012 w ogóle do Polski zawita i życzenie jej potknięcia byłoby teraz zwykłą podłością. Za wszystkich, którzy zostali na placu boju, trzeba ściskać kciuki. Wierzę, że oni też by tak postąpili, gdyby znaleźli się na miejscu Chorzowa i Krakowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie