Pielęgniarka szpitala Jonschera w Łodzi straciła dom i dobytek w pożarze. Łodzianie zrzucają się, żeby jej pomóc

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Pielęgniarka ze szpitala im. Jonschera w Łodzi była na nocnym dyżurze. W tym czasie spalił się jej dom i cały dobytek. Łodzianie zbierają pieniądze, by jej pomóc odbudować życie.CZYTAJ DALEJ>>>.
Pielęgniarka ze szpitala im. Jonschera w Łodzi była na nocnym dyżurze. W tym czasie spalił się jej dom i cały dobytek. Łodzianie zbierają pieniądze, by jej pomóc odbudować życie.CZYTAJ DALEJ>>>. Archiwum prywatne
Udostępnij:
Pielęgniarka ze szpitala im. Jonschera w Łodzi była na nocnym dyżurze. W tym czasie spalił się jej dom i cały dobytek. Łodzianie zbierają pieniądze, by jej pomóc odbudować życie.

Pani Anna Dąbrowska, pielęgniarka z Łodzi, kilka tygodni przed świętami została bez dachu nad głową. Łódzcy medycy i inni życzliwi mieszkańcy chcą jej pomóc odbudować życie na nowo.

Pani Anna pracuje w prywatnej przychodni i w miejskim szpitalu im. Jonschera. W sobotę, 13 listopada, miała pracować w szpitalu na nocną zmianę, w poradni świadczącej nocną pomoc medyczną. Z domku jednorodzinnego na łódzkich Chojnach wyszła około godz. 18. Pół godziny przed północą zadzwoniła do niej sąsiadka. - Wracaj, dom ci się pali – rzuciła przez telefon. Pani Anna wsiadła w taksówkę i przyjechała do domu. Gdy przyjechała, budynek stał już w ogniu.

- W pierwszej chwili nie mogłam w to uwierzyć. Myślałam, że takie rzeczy się nie zdarzają – mówi łodzianka.

W domu na szczęście nikogo nie było. Córka kilka tygodni wcześniej wyjechała za granicę, mąż , emerytowany pracownik schroniska dla bezdomnych, pojechał do niej, by pomóc przy wnukach. Wrócił do domu dopiero, gdy usłyszał o pożarze. Pani Anna nie wiem, co by było, gdyby tej nocy domownicy spali w domu. - Pożar wybuchł na poddaszu, gdzie wszyscy spaliśmy. Nawet nie chcę myśleć, co by się mogło stać – mówi pani Anna.

Pożar wyrządził wiele szkód: uszkodził sprzęty, cześć ścian, a pod wpływem ognia i lanej wody zawaliła się też część dachu.

- Zostałam tylko w tym, co miałam na sobie w pracy – mówi pielęgniarka. - Meble, pościel, ubrania zniszczyły się lub przesiąkły spalenizną. Z rzeczy będzie można wykorzystać tylko szkło – wylicza.

Pierwsze dni po pożarze małżeństwo spędziło u krewnych. Córka przywiozła najpotrzebniejsze rzeczy osobiste. Tuż po pożarze pomógł też personel szpitala im. Jonschera i przychodni w której pracuje pani Anna.

Teraz małżeństwo mieszka w wynajętym mieszkaniu. Ich dom nie nadaje się do zamieszkania, nie wiadomo jeszcze, czy da się go odbudować, czy też konieczna będzie rozbiórka.

Dom na Chojnach kupiony został dziewięć lat temu na kredyt, małżeństwo miało go spłacać jeszcze przez pięć lat. Kredyt był ubezpieczony, ale pani Anna nie wie jeszcze, ile wypłaci ubezpieczyciel.

Pogorzelcy nie są już młodzi. Anna ma 65 lat, jej mąż 67. Ich plan, by spędzić emeryturę w domku z ogródkiem w którym tak lubił pracować mąż pani Anny, legł w gruzach.

- Niestety w tym wieku znów musimy zacząć od zera – mówi pani Anna.

Córka pani Anny założyła zbiórkę internetową na portalu zrzutka.pl. Planowała zebrać 100 tys. zł, do tej pory udało się zdobyć 43 tys. zł. Jednak jest szansa na zebranie całej kwoty, bo zbiórka trwać będzie jeszcze pół roku. W promocję zbiórki zaangażowało się łódzkie środowisko medyków, o wpłaty apelowało m.in. łódzkie pogotowie. Nie wiadomo, kto odpowiedział na prośby, bo wiele wpłat jest anonimowych.

Pani Anna Dąbrowska cieszy się jednak ze wszystkich.

- 43 tysiące złotych to dla mnie ogromne pieniądze. Nie potrafię jednak wyrazić wdzięczności słowami. Od razu mam kluchę w gardle – mówi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Materiał oryginalny: Pielęgniarka szpitala Jonschera w Łodzi straciła dom i dobytek w pożarze. Łodzianie zrzucają się, żeby jej pomóc - Dziennik Łódzki

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fry Deryk
24 grudnia, 10:45, Gość:

Co z ubezpieczeniem?

24 grudnia, 11:32, Gość:

Ssij kurduplowi!

24 grudnia, 19:07, Gość:

ssij donaldowi co kasę z ofe zyebał i kazał pracować do śmierci polakom peowski trolu z magistratu

Przypomne ci tylko ze tusk zajumał tylko część ofe reszte wam zajumał yaro... tak k woli przypomnienia

h
hanka i donald
24 grudnia, 10:45, Gość:

Co z ubezpieczeniem?

24 grudnia, 11:32, Gość:

Ssij kurduplowi!

24 grudnia, 19:07, Gość:

ssij donaldowi co kasę z ofe zyebał i kazał pracować do śmierci polakom peowski trolu z magistratu

24 grudnia, 23:13, Gość:

Dobrze. Zadowolony?

ssij donaldowi co kasę z ofe zyebał i kazał pracować do śmierci polakom peowski trolu z magistratu

h
hanka i donald
25 grudnia, 9:26, donald i hanka:

pinidzy nie ma nie było i nie będzie

25 grudnia, 10:19, Uwaga na ssijdebila:

Wariat ma atak psychozy. Bez tabletek mu nie przejdzie.

pinidzy nie ma nie było i nie będzie jest tylko 4 miliardy długu

U
Uwaga na ssijdebila
25 grudnia, 9:26, donald i hanka:

pinidzy nie ma nie było i nie będzie

Wariat ma atak psychozy. Bez tabletek mu nie przejdzie.

G
Gość
24 grudnia, 10:45, Gość:

Co z ubezpieczeniem?

24 grudnia, 11:32, Gość:

Ssij kurduplowi!

24 grudnia, 19:07, Gość:

ssij donaldowi co kasę z ofe zyebał i kazał pracować do śmierci polakom peowski trolu z magistratu

Dobrze. Zadowolony?

M
Michał
A jakiś link do zbiórki? Chętnie wpłacę.
J
Jan
24 grudnia, 10:45, Gość:

Co z ubezpieczeniem?

24 grudnia, 11:32, Gość:

Ssij kurduplowi!

24 grudnia, 13:25, Gość:

Ssij ryżemu

Idź [email protected]#$olnij się w ścianę

Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie