Pierwsza porażka GieKsy

Tomasz Kuczyński
Defensywa kieleckiej Korony okazała zbyt mocna dla piłkarzy GKS-u Katowice
Defensywa kieleckiej Korony okazała zbyt mocna dla piłkarzy GKS-u Katowice FOT. ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC
Udostępnij:
KS Katowice - Korona Kielce 0:2

Katowiccy rycerze wiosny znaleźli pogromcę w postaci 21-letniego Jacka Kiełba, który zaliczył prawdziwe wejście smoka. Pomocnik Korony został wprowadzony na boisko po przerwie i strzelił dwie bramki, ustalając wynik meczu. Pierwszą wiosenną porażkę GieKSy zobaczyli jej fani, mogący wreszcie wejść na trybuny stadionu w Jaworznie.

Choć widzów wydało się więcej, organizatorzy podali, że było ich 2,5 tysiąca. W 85. minucie pierwsi z kibiców zaczęli opuszczało stadion, nie wierząc w zmianę rezultatu. Wprawdzie porażka z jednym z kandydatów do awansu ujmy nie przynosi, jednak osłabieni kadrowo goście chyba za łatwo zdobyli trzy punkty.

Do Jaworzna wybrało się wiele znanych postaci, m.in. Marek Koniarek, Krzysztof Bukalski, Dariusz Dudek, Albin Mikulski. Ten ostatni w roli trenera prowadził Szczakowiankę w sezonie, który zakończył się słynną aferą barażową po meczach ze Świtem Nowy Dwór. W sobotę 25. urodziny obchodził pomocnik GKS Bartosz Iwan, jednak prezentu w postaci choć punktu się nie doczekał. W drużynie gospodarzy na lewej obronie pojawił się debiutant Paweł Kubies.

W pierwszej połowie więcej sytuacji miała Korona, ale gdyby sędzia podyktował rzut karny dla GieKSy za rękę Cezarego Wilka, goście mogli przegrywać. W drugiej części Jacek Kiełb dwukrotnie ośmieszył doświadczonego Marcina Krysińskiego. - Pierwszy raz strzeliłem dwie bramki w meczu I ligi. Za tydzień jednak nikt nie będzie tego pamiętał, ważne są trzy punkty - mówił skromnie bohater gości.

Krysiński zmieniony przez trenera Adama Nawałkę przyznał: - Nie jestem jakąś świętą krową, zdaję sobie sprawę, że zawaliłem przy drugiej bramce. A pierwsza to były... stadiony świata - stwierdził obrońca GKS
Bramkarz Jacek Gorczyca, który uchronił katowiczan od wyższej porażki, dodał: - Od tego jestem, żeby pomagać kolegom. Jednak przy drugim golu mogłem się lepiej zachować, choć byłem zasłonięty, piłka jeszcze skozłowała. Przy pierwszej bramce nawet dotknąłem piłkę, jednak strzał był z tak bliskiej odległości, że nie dało się jej wybić - oceniał Gorczyca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie