Pies zginął w męczarniach w salonie urody w Pyskowicach. Tosia spadła ze stołu i się udusiła. Właściciele są zrozpaczeni

Olga Krzyżyk
Olga Krzyżyk

Wideo

Zobacz galerię (22 zdjęcia)
Pies zginął straszną śmiercią w salonie urody w Pyskowicach. Właściciele pięknego moskiewskiego psa stróżującego stracili ukochaną suczkę, po tym, jak oddali psa do salonu psiej urody Reksio w Pyskowicach. Suczka miała zostać tylko ostrzyżona i uczesana. Okazało się, że pies zginął w męczarniach. Właściciel salonu psiej urody przywiązał pieska linką do obroży i wyszedł do toalety. Piesek spadł ze stołu i się udusił. To okropna tragedia.

Pies Tosia udusił się w salonie psiej urody w Pyskowicach

To straszne. Wystarczyła chwila, by właściciele stracili jednego z ukochanych psów - Tosię. Tosia był piękną suczką przypominająca bernardyna. Dokładnie była pieskiem rasy moskiewski stróżujący. Uwielbiała być głaskana i przytulana, kochała dzieci. Państwo Szymańscy z Gliwic mieli ją od ponad 4 lat. Kochali swojego psa. W poniedziałek, 7 czerwca, zawieźli Tosię do salonu psiej urody Reksio do Pyskowic. Nie był to pierwszy raz, gdy Tosia trafiła tam na strzeżenie i czesanie. Po pół godziny do rodziny zadzwonił telefon - "Pies nie żyje" - usłyszeli w słuchawce.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

- Właściciel salonu, jak twierdzi, zostawił psa na stole przypiętego linką za obrożę do sufitu i wyszedł z pomieszczenia do toalety. Pies się poślizgną i zawisł na smyczy konając w potwornych mękach. Sekcja wykazała, że nasz pies zginął od uduszenia. Nie miał skręconego karku. Nie potrafię sobie wyobrazić w jakim męczarniach musiała zginąć Tosia - mówi Igor Szymański, właściciel suczki.

Nie przeocz

Do salonu psiej urody właściciel przyjechał już z policją, która została zawiadomiona o tym przypadku. Właściciel salonu tłumaczył policji, że nie pierwszy raz zostawił tak psa i do tej pory nic podobnego się nie zdarzyło. Przyznał się, że wyszedł z pomieszczenia, gdy pies był na stole. Miał iść do toalety. Policja potwierdza, że przyjęła to zgłoszenie.

- Tosia nie miała założonych szelek, ani innego zabezpieczenia, dzięki któremu nie doszłoby do takiej tragedii. Jak taki 50-kilogramowy pies spada ze stołu, to musi narobić niezłego rabanu. Tego właściciel nie słyszał? Przecież to jest nie do pomyślenia. Nie wyobrażam sobie, żeby ten mężczyzna dalej prowadził taką działalność. To skrajna nieodpowiedzialność. Nie potrzebuję od niego przeprosin. Nie zwróci to życia mojemu psu - dodaje właściciel Tosi.

Właściciele Tosi już wcześniej oddawali tego pieska, a także drugiego pieska oraz koty na strzeżenie i czesanie do salonu psiej urody Reksio w Pyskowicach. Do tej pory nie mieli żadnych problemów. Nabrali trochę zaufania do właściciela, który sam zajmował się pielęgnacją psów. Niestety, to zaufanie zostało przekreślone. Rodzina tydzień czekała, by właściciel salonu, po śmierci Tosi, się do nich odezwał. On jednak tego nie zrobił.

Zobacz koniecznie

- Nie zostawię tak tej sprawy. Gdy nagłośniłem w mediach społecznościowych sprawę Tosi zobaczyłem, że wiele osób pisało, że w tym salonie używano jakiś środków odurzających psy. Nie zauważyłem, by coś takiego miało miejsce, ale zleciłem badania toksykologiczne Tosi. Przeprowadzono autopsję, a wyniki badania zostały wysłane do analizy do laboratorium do Puław. Czekamy na nie. Nic nie przywróci nam życia psa, ale oczekujemy, że właściciel tego salonu już nie będzie prowadził tej działalności. Nie ma on za grosz empatii. Oczekujemy też rekompensaty finansowej za naszą stratę. Mam nadzieję, że policja podejdzie do tego tematu poważnie - mówi Igor Szymański.

Musisz to wiedzieć

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
psycho

Q.r.w.a, kogo takie rzeczy jeszcze obchodzą? Wielcy "państwo" chodzą z psem do fryzjera... ya yebe, co za szlachta, a whooy z nimi.

G
Gość
16 czerwca, 17:39, carter:

ludzie wypadki sie zdarzają. współczuje włascicielce psa, ale nie linczujcie wlasciciela tego salonu. wypadki sie zdarzaja.

A gdybyś ty komuś powierzył swojego psa i okazałoby się że on zginął w męczarniach to też byś mówił że wpadki się zdarzają? A gdybyś oddał dziecko do przedszkola i coś by się mu stało też byś mówił że wpadki się zdarzają? Facet powinien za to odpowiedzieć. Był odpowiedzialny za psa którego ktoś mu powierzył

G
Gość
15 czerwca, 9:38, Gość:

Nie wiem gdzie chodziłeś do szkoły ale nie pisze się "strzeżenie" ani "poślizgną" .

Poza tym właściciel skrajnie nieodpowiedzialny. Tak jak właścicielka mówi, nie powinien prowadzi takiej działalności. Najwyżej kopanie ziemniaków, chodź i tu miałbym obawy o zniszczenie plonów.

Nie wiem gdzie chodziłeś do szkoły ale nie pisze się "chodź i tu miałbym obawy".

B
Best

Wytoczyć proces z powództwa cywilnego. Właściciel salonu powinien za to odpowiedzieć, w głowie się nie mieści...

G
Gość

Właściciel powinien zapłacić odszkodowanie. Ja bym tak tej sprawy nie zostawiła

G
Gość

Nie wiem gdzie chodziłeś do szkoły ale nie pisze się "strzeżenie" ani "poślizgną" .

Poza tym właściciel skrajnie nieodpowiedzialny. Tak jak właścicielka mówi, nie powinien prowadzi takiej działalności. Najwyżej kopanie ziemniaków, chodź i tu miałbym obawy o zniszczenie plonów.

Dodaj ogłoszenie