Piłkarze GKS Jastrzębie nie chcą trenować

Leszek Jaźwiecki
Trener Jerzy Wyrobek z niepokojem patrzy w przyszłość. Nie wiadomo czy jego zespół dogra do końca rozgrywek.
Trener Jerzy Wyrobek z niepokojem patrzy w przyszłość. Nie wiadomo czy jego zespół dogra do końca rozgrywek. Fot. Mikołaj Suchan
Dopóki nie otrzymamy pensji, nie wyjdziemy na trening - zapowiadają zgodnie piłkarze pierwszoligowego GKS Jastrzębie. Ich cierpliwość w końcu się wyczerpała.

Zaległości jastrzębskiego klubu wobec swoich zawodników sięgają już prawie czterech miesięcy. Większość z piłkarzy nie tylko nie ma za co żyć, ale nawet nie ma za co dojechać na trening. Dlatego od wtorku nie trenują.

- Mieliśmy otrzymać pieniądze przed meczem z Koroną Kielce - tłumaczy kapitan jastrzębskiej drużyny Jakub Kafka. - Miała to być jedna, pełna pensja, tymczasem otrzymaliśmy zaledwie zaliczkę... zaliczki. Dlatego wspólnie podjęliśmy decyzję, że póki nie otrzymamy pensji, nie będziemy trenować.

Wczoraj piłkarze zjawili się punktualnie w klubie, ale nie wyszli na zajęcia. Siedzieli za to w szatni.
- Nam też nie jest łatwo - mówi Witold Wawrzyczek. - Nie chcemy zostawić tak klubu, zastanawiamy się co zrobić, aby wyjść z tego kryzysu. Mamy kilka pomysłów, może wkrótce zaczniemy działać.
Jednym z tych pomysłów będzie dzisiejsze spotkanie z władzami miasta, na którym oprócz rady drużyny będzie także prezes Joachim Langer oraz trener Jerzy Wyrobek.

- Rozumiem chłopaków, walczą przecież o swoje - mówi szkoleniowiec. - Na razie sytuacja jest patowa, ale wierzę, że wkrótce się to zmieni.
Taką nadzieję ma również prezes Langer, który spotkał się wczoraj z piłkarzami.
- Nasz klub przeżywa trudne chwile - rozpoczął swoją przemowę prezes. - Sponsorzy nie zawsze wywiązują się ze swoich zobowiązań, dlatego nasz budżet można porównać do czwartoligowego klubu. W mieście nikt nie interesuje się naszym losem.

Potem prezes Langer podziękował piłkarzem za dotychczasową postawę, za walkę i zdobycie do tej pory 28 punktów.
- Te punkty dają nam praktycznie utrzymanie, przed na-mi jeszcze trudne mecze, dlatego musimy ciągle trenować - uważa Wawrzyczek. - Jeśli na naszych kontach znajdą się pieniądze, to wracym od razu do zajęć, możemy nawet trenować w nocy.

Piłkarze podkreślają, że taką decyzję podjęliby znacznie wcześniej, nie chcieli jednak robić tego jedynie ze względu na swojego szkoleniowca.
- To mogło "pęknąć" już w lipcu ubiegłego roku, a także w styczniu - zapewnia Waw-rzyczek, a bramkarz GKS dodaje, że "długo wstrzymywaliśmy się od tej decyzji, bo nie chcieliśmy szargać nazwiska naszego trenera, W końcu bańka pękła".

Piłkarze mają żal do swoich działaczy. - To przecież prezes podpisał z nami kontrakty i jeśli się zgodził na takie sumy, to powinien zapewnić odpowiedni budżet - uważają zawodnicy. - Mówi nam, że jego oszukali sponsorzy, ale on nas też oszukał. Poza tym pozostali działacze niewiele robią, aby sprowadzić do klubu sponsorów.

W sobotę piłkarze GKS Jastrzębie, którzy mimo fatalnej sytuacji finansowej swojego klubu nie przegrali jeszcze wiosną ligowego spotkania, zagrają ważny mecz z kielecką Koroną. Nie wiadomo jednak czy do niego dojdzie.

Na ostrzu noża

Z Witoldem Wawrzyczkiem, pomocnikiem GKS Jastrzębie rozmawia Leszek Jaźwiecki
Od dwóch dni nie trenujecie i nie wiadomo, kiedy wrócicie do zajęć.
To zależy od tego czy na nasze konta trafią pieniądze. Klub ma wobec nas zaległości sięgające już czterech miesięcy. Prezes Langer nas zwodzi, obiecuje, a pieniędzy jak nie było, tak nie ma. Dlatego postawiliśmy sprawę na ostrzu noża.__
Ale przecież klub wypłacił wam pensje na początku tego tygodnia.
Zgadza się tylko to, że otrzymaliśmy pieniądze, ale nie była to pensja, a jedynie zaliczka.

Czy taka forma protestu może zmienić waszą sytuację?
Mam nadzieję że tak. Najważniejsze, że nasz problem został dostrzeżony przez innych.
Czy wobec tego najbliższy mecz z Koroną Kielce jest zagrożony i może się nie odbyć?
Nie podjęliśmy jeszcze decyzji czy rozegramy to spotkanie. Ciągle mamy nadzieję, że w końcu pieniądze się znajdą, a władze miasta w końcu się obudzą. Oprócz piłki nożnej w Jastrzębiu jest jeszcze hokej i siatkówka. Na pewno nie jest im łatwo, ale nie muszą sięgać po tak drastyczne metody.
Spotkał się pan już w swojej karierze z podobną sytuacją?
Kiedyś, jeszcze jako młody piłkarz, podobną sytuację przeżyłem w Odrze Wodzisław i Ruchu Chorzów. Jednak tam działacze mocno się starali. Tego niestety nie można powiedzieć o pracownikach naszego klubu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie