Piłkarze Odry Wodzisław i Śląska Wrocław prosto z szatni trafili do prokuratury

Leszek Jaźwiecki, Tomasz Kuczyński
Napastnik Odry Tomasz M.
Napastnik Odry Tomasz M. Agnieszka Materna
Sceny jakie rozegrały się w obu szatniach po środowym meczu finałowym Pucharu Ekstraklasy w Wodzisławiu pomiędzy Odrą a Śląskiem Wrocław mocno zmąciły sielską atmosferę.

Funkcjonariusze CBA wyprowadzili z szatni najpierw napastnika gospodarzy Tomasza M., a chwilę później rezerwowego bramkarza gości Jacka B. Zatrzymanie ma związek ze śledztwem w sprawie korupcyjnej. Wczoraj obaj piłkarze zostali doprowadzenie do prokuratury, gdzie ich przesłuchano. Wcześniej CBA zatrzymało piłkarza Ruchu Chorzów Ireneusza A. Wszyscy zawodnicy grali razem w Górniku Polkowice.

Wstęp do budynku klubowego po ceremonii wręczenie obu drużynom pucharu i medali strzegli rośli ochroniarze i nawet legitymacja czy karta akredytacyjna nie robiła na nich wrażenia. Swobodnie po budynku mogli jedynie przechadzać się dziennikarze stacji telewizji, która na żywo relacjonowała mecz.

Obaj piłkarze nie spodziewali się chyba, że zostaną zatrzymani, na pewno nie liczyli, że nastąpi to w takim momencie. - Przecież Jacek B. i tak musiał dojechać do Wrocławia, mogli go tam zatrzymać - dziwili się nawet wysłannicy mediów ze stolicy Dolnego Śląska.

- Szkoda, że nie udało nam się wywalczyć tego trofeum - żałował po spotkaniu Tomasz M. - To byłby miły akcent na zakończenie kariery - dodał. - Przecież ma pan dopiero 34 lata i przed sobą jeszcze kilka sezonów grania. - Nigdy nic nie wiadomo - zakończył rozmowę napastnik Odry i po chwili zniknął w szatni. Tuż za nim weszli tam dwaj cywile. Wyszli już w towarzystwie piłkarza Odry.

Podobny przebieg miało zatrzymanie bramkarza Śląska. Koledzy z drużyny próbowali chronić swojego partnera, zasłaniając jego sylwetkę ... wielkim symbolicznym czekiem w wysokości 600 tysięcy złotych, który otrzymali kilkanaście minut wcześniej za zdobycie Pucharu Ekstraklasy. Ubrany w zieloną koszulkę z napisem Zdobywca Pucharu zawodnik Śląska został wpakowany na tylne siedzenie bordowego forda, który chwilę później z piskiem opon odjechał spod budynku.

Wczoraj bramkarz Śląska został zawieszony w prawach zawodnika Śląska i jego dalsza przyszłość w tym klubie będzie uzależniona od wyników prokuratorskiego śledztwa. W Wodzisławiu, w związku z zatrzymaniem Tomasza M., zachowują na razie spokój.
- Wszyscy piłkarze, a także pracownicy klubu podpisali dobrowolnie deklaracje antykorupcyjne - mówi prezes klubu Ireneusz Serwotka. - Tomasz M. ma z nami kontrakt do końca czerwca, na razie nie podjęliśmy oficjalnego stanowiska. Jeśli zostaną postawione zarzuty, wtedy na pewno zareagujemy.

Prezes Serwotka dodał, że zatrzymanie nie powinno rzucać cienia na wodzisławski klub.- To nas nie dotyczy, to okres, kiedy ten zawodnik bronił barw Górnika Polkowice - dodaje.

M. w ostatnich trzech meczach, nie licząc spotkania finałowego Pucharu Ekstrakasy, strzeli trzy bramki, po dwóch latach wreszcie odzyskał skuteczność.

- To chyba nie przypadek, że w takim momencie dokonuje się zatrzymania - dziwią się koledzy wodzisławskiego napastnika.

Na oficjalnej stronie internetowej Ruchu wczoraj rano pojawiła się informacja o... bojowych nastrojach w drużynie przed meczem z Arką. Sucho napisano, że w kadrze na spotkanie w Gdyni nie ma m.in. Ireneusza Adamskiego (nazwisko podano w pełnym brzemieniu). Adams miał w środę wziąć udział w popołudniowej konferencji prasowej w siedzibie klubu związanej z meczami z Arką i Lechem Poznań w finale PP, ale się na niej nie pojawił. Zabrakło też awizowanego wcześniej Marcina Nowackiego.

- Nowacki miał problemy osobiste (choroba syna - red.), dlatego nie mógł stawić się na konferencji - wyjaśnia rzecznik prasowy niebieskich, Mariusz Gudebski. - Przyczyn nieobecności Adamskiego nie chcę komentować. Zawodnik nie brał udziału w środowym w treningu, przyjechał do siedziby klubu i przekazał kierownikowi drużyny, że nie będzie też na spotkaniu z dziennikarzami. Zamiast tej dwójki przyszli Rafał Grodzicki i Pavol Balaz.

Działacze z Chorzowa nie chcą wypowiadać się na temat przyszłości Ireneusza A. w Ruchu. - Przedstawiciele zarządu są na spotkaniu biznesowym w Warszawie. W piątek zajmą się sprawą zatrzymanego piłkarza i wtedy przekażemy oficjalne stanowisko klubu - dodaje rzecznik Gudebski.

- Irek był w dobrej formie i jest nam bardzo potrzebny. Liczymy, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona i wróci do drużyny - mówi bramkarz Krzysztof Pilarz, cytowany przez portal Sport Śląski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie