Pilsko. Taka piękna góra i taka porażka

Jacek Drost, Jakub Marcjasz
dorota niećko
W latach 80. i 90. ośrodek narciarski w Korbielowie był mekką śląskich narciarzy. Ale przespał swój czas, podupadł i teraz tylko najstarsi pamiętają czasy świetności. Górale mają nadzieję, że się odrodzi. Czy tak będzie?

- Prędzej czy później Pilsko się odrodzi. Na sto procent. Nie ma innej opcji. To góra z wielkim potencjałem, drugiej takiej w Polsce nie ma. Jedna z najładniejszych, jeśli chodzi o trasy narciarskie i jeśli ktoś na niej raz pojeździ, to chce wracać, więc jestem spokojny o przyszłość Korbielowa. To kwestia czasu, krótkiego czasu - mówi z przekonaniem wicewójt gminy Jeleśnia Bronisław Jafernik, który doskonale pamięta, że jeszcze kilkanaście lat temu ośrodek narciarski w Korbielowie był jednym z najchętniej odwiedzanych przez narciarzy w południowej Polsce.

Na razie po czasach świetności zostały wspomnienia, bo narciarze chętniej jeżdżą poszusować do Wisły, Szczyrku, Istebnej, czy do naszych południowych sąsiadów. Ale górale mieszkający w cieniu wielkiej góry nie mają wątpliwości, że los się jeszcze do nich uśmiechnie.

Kiedy już wdrapiemy się na liczące 1557 metrów nad poziom morza Pilsko, najwyższy szczyt w woj. śląskim i po Babiej Górze drugi co do wielkości szczyt w Beskidzie Żywieckim - rozciąga się z niego przepiękny widok na panoramę Beskidów Zachodnich, Tatry, góry Słowacji, a przy doskonałej widoczności nawet na wschodnie szczyty Sudetów. Północne stoki góry upodobali sobie narciarze. Nic dziwnego, bo jak sypnie śniegiem późną jesienią, to potrafi się on utrzymać aż do późnej wiosny.

Śniegowe walory góry na przełomie lat 80. i 90. XX wieku zaczęły wykorzystywać śląskie przedsiębiorstwa inwestujące w infrastrukturę narciarską na Pilsku - poszerzone zostały trasy, zamontowano wyciągi orczykowe. Pod inwestycje wycięto ponad 10 hektarów lasów, ćwierć hektara kosodrzewiny. W krótkim czasie powstał prężny kompleks narciarski z widokowymi trasami i nowoczesną jak na ówczesne czasy infrastrukturą. Korbielów niczym potężny magnes zaczął przyciągać miłośników szusowania. Dziś górale prowadzący pensjonaty i wynajmujący kwatery z łezką w oku wspominają owe czasy.

Bo eldorado nie trwało długo. Na początku lat 90. infrastruktura narciarska została wniesiona do nowo powstałej Gliwickiej Agencji Turystycznej. Mogłoby się wydawać, że przed ośrodkiem rysowała się świetlana przyszłość, ale nic bardziej mylnego. Wyeksploatowana infrastruktura domagała się gruntownej modernizacji. Modernizacja wymagała niemałych pieniędzy, a tych GAT nie miał skąd wziąć. W efekcie prężnie działający ośrodek zaczął podupadać. We wrześniu 2011 na łamach DZ pisaliśmy: „W Korbielowie marazm, a Szczyrk powoli inwestuje. Jakże różnymi torami toczą się losy dwóch wielkich ośrodków narciarskich w Beskidach, z których jeden nadal należy do Gliwickiej Agencji Turystycznej, a drugi został sprywatyzowany. W pierwszym, czyli ON Pilsko w Korbielowie, panuje zastój. Drugi - ON Czyrna-Solisko w Szczyrku - modernizuje się”.

Ówczesny prezes GAT Marcin Kędracki mówił reporterowi DZ: - Będziemy promować tanie narciarstwo. Skoro nie możemy się modernizować, to ceny maksymalnie obniżymy.

Ale z taniego narciarstwa nic nie wyszło. Narciarze nie chcieli taniego narciarstwa. Chcieli narciarstwa na europejskim poziomie, takiej infrastruktury, jaka jest w Austrii czy Włoszech - szerokich i bezpiecznych nartostrad, szybkich i wygodnych kanap. Zrozumieli to gestorzy wyciągów w Wiśle, którzy inwestując w kanapy i systemy naśnieżania, zaczęli wyznaczać nowe trendy w beskidzkich ośrodkach. Za nimi poszli właściciele bazy narciarskiej w Istebnej i Szczyrku. Korbielów także stanął przed swoją szansą. Stało się to w lipcu 2012 roku, kiedy po dwóch nieudanych przetargach ON Pilsko został wreszcie kupiony za ponad 10 mln zł przez spółkę CTE z Istebnej.

Poza modernizacją ośrodka nowy właściciel planował budowę aquaparku, spa & wellness, rozbudowę ośrodka wypoczynkowego Jontek, powiększenie parkingów. Parę z tych rzeczy udało się zrobić i kiedy w 2014 uruchomiono 4-osobową kanapę z Kamiennej na Solisko o długości 670 metrów, wszyscy mieli nadzieję, że kolejne inwestycje to tylko kwestia czasu. Ale...

Ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot podnieśli protest, że na obszarze objętym Programem Natura 2000 i na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego niektóre inwestycje, m.in. wycinka drzew i niwelacja terenu, były prowadzone bez wymaganych pozwoleń. Koniec końców boje ekologów z inwestorem sprawiły, że inwestycje na Pilsku wytraciły impet, a po jakimś czasie zupełnie zamarły.

- Korbielów nie tylko został wyprzedzony przez ośrodki narciarskie na południu Polski, ale i się cofnął - nie ma wątpliwości Walerian Witas z Katowic, który od 30 lat regularnie przyjeżdża do Korbielowa, bo u podnóża Pilska postanowił wybudować swój „drugi dom” .

- Pamiętam, jak jeszcze w czasach PRL-u do części narciarskiej nie można było dojechać samochodem, a ruchem musiała kierować milicja, bo tylu było narciarzy, przede wszystkim z Górnego Śląska oraz Krakowa. A teraz jest pustawo, wszystko wegetuje - opowiada Walerian Witas. Ma żal nie tylko do inwestora, bo „zaczął od budowy grilla i portierni, zamiast skupić się na tym, co przede wszystkim daje pieniądze”, ale także do miejscowych władz, które w jego opinii przez lata nie zrobiły nic, aby wpłynąć na właściciela i które „nie poczuły wiatru historii dla swojej miejscowości”. - Niewykorzystany potencjał boli, ale inwestor jest prywatny. Zastanawialiśmy się nad tym, w jaki sposób możemy zainterweniować, ale doszliśmy do wniosku, że samorząd nie ma wielkich możliwości prawnych, żeby w jakiś sposób zmusić inwestora do inwestowania lub sprzedania ośrodka - tłumaczy wicewójt Jafernik.

Informacja, że ośrodek może zostać sprzedany, rozpala wyobraźnię górali. Mają nadzieję, że znajdzie się inwestor pokroju słowackiej spółki Tatry Mountain Resort (parę lat temu kupiła ośrodek Czyrna-Solisko w Szczyrku i mocno go rozbudowuje), dysponujący pomysłami oraz odpowiednimi pieniędzmi, który postawi kompleks na Pilsku na nogi.

Kompleks na Pilsku
Poza Tatrami jest to najwyżej położony ośrodek narciarski w Polsce. Składa się z kilkunastu tras narciarskich o różnym stopniu trudności.Co ciekawe, większość tras ośrodka nie jest oświetlona ani naśnieżana. Jedynie trasy poniżej polany Soliska są oświetlone, a naśnieżane są trasy nr 1, 2, 3 (trasy poniżej Buczynki) i nr 6.

Ośrodek dysponuje kilkoma wyciągami: krzesełkowymi, orczykowymi i talerzykowymi.

POLECAMY:

Znasz język śląski? Przetłumacz te zdania QUIZ JĘZYKOWY II

Czy dostałbys się do policji? PRAWDZIWE PYTANIA TESTU MULTISELECT

Ile zarabiają prostytutki na Śląsku i za co RAPORT

tyDZień Magazyn Informacyjny DZiennika Zachodniego

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sudek

Mam uzasadnione podejrzenia, że główną przyczyną niepowodzenia Pilska nie były wyciągi lecz słabo utrzymywane trasy a może i nieodpowiednie zarządzanie. Obserwuję to na wielu innych ośrodkach. W Sudetach n.p. na ośmiu laty zatrzymano ośrodek na Wielkiej Sowie bo będą budować nowoczesny wyciąg. Był tam wyciąg orczykowy i piękna trasa ze szczytu w tym 300 metrów różnicy wzniesień - coś co nie często da się uzyskać w Polsce. Moim zdaniem, nieudolny właściciel nie potrafił odpowiednio zarządzać tym ośrodkiem, uruchamiając wyciągi jedynie w godzinach wieczornych. A jest to rejon gdzie na prawdę brak jest jakichkolwiek wyciągów. Szwankowała natomiast przede wszystkim wiarygodna informacja dotycząca godzin otwarcia ośrodka - musiałem się każdorazowo kontaktować telefonicznie. Nie przeczę słuszności unowocześniania wyciągów, ale czy na pewno należało zatrzymać działalność ośrodka na prawie 10 lat ( a może i dłużej - bo do dziś konkretnie nie wiadomo czy i kiedy nowoczesna kanapa powstanie)? Dlaczego istniejący wyciąg nie mógł funkcjonować do dziś a nawet i w przyszłości razem z nowoczesną kanapą? Czesi rozwiązują to mądrzej. Nie pamiętam dokładnie gdzie (chyba Herlikovice), ale spotkałem się tam z 2-ma rodzajami karnetów. Tańsze upoważniały do korzystania jedynie z wyciągów orczykowych, a droższe ze wszystkich. Różnica była dość spora, ale na pewno wszystkie wyciągi zarabiały na siebie i przynosiły zyski. Czy warto było likwidować orczyki?

Na górę Dzikowiec k. Wałbrzycha zlikwidowano orczyk by po wielu latach postawić na jego miejscu 2-osobowe krzesełko. Niestety z powodu zbyt stromej trasy postanowiono później odtworzyć ten orczyk w wersji skróconej, by umożliwić jazdę mniej wprawnym narciarzom. Czy na pewno warto było likwidować ten orczyk?

Myślę, że w naszych polskich realiach, gdzie przeważnie brak jest wyciągów i tras w ogóle, zbyt pochopnie i bez odpowiednich analiz decydujemy się na likwidację istniejących orczyków zastępując je kilkakrotnie droższymi "kanapami", które wymuszają później znacznie wyższe koszty korzystania z ośrodków narciarskich. Eliminuje to ponadto liczną część społeczeństwa, którą po prostu nie będzie stać na uprawianie tego rodzaju sportu i rekreacji, a z punktu widzenia opłacalności i jak mawiają Amerykanie to prawdziwych pieniędzy nie robi się nie na bogatych ale na masach.

S
Sudek

Bo nie rozumiem. Są wyciągi i trasy, a że nie są aż tak nowoczesne, to co? Jak są jakiekolwiek wyciągi i dobrze utrzymywane trasy to jaki problem? Najważniejsze są trasy bo po nich jeździmy na nartach, a to jakim wyciągiem się na nie dostaniemy to rzecz trzeciorzędna. Grunt, że nie trzeba wchodzić na piechotę - chociaż są tacy, którzy nawet i to lubią. Jeśli by tylko trasy były dobrze utrzymane to ja się przeprowadzam pod Pilsko, bo dzięki orczykom ceny będą o wiele niższe. Ktoś przecież, a konkretnie narciarze muszą za wszystkie bajery zapłacić.

Dodaj ogłoszenie