Piotr "Pikej" Kukulski: Chciałbym być gwiazdą światowego formatu. W Polsce takich nie ma

Justyna BakalarskaZaktualizowano 
Piotr Kukulski vel. Pikej, polski hiphopowiec, syn Jarosława Kukulskiego i przyrodni brat Natalii Kukulskiej, mówi, że nazwiska Kukulski nie da się zniszczyć. To ikona<br>
Piotr Kukulski vel. Pikej, polski hiphopowiec, syn Jarosława Kukulskiego i przyrodni brat Natalii Kukulskiej, mówi, że nazwiska Kukulski nie da się zniszczyć. To ikona fot. materiały prasowe
- Chciałbym tworzyć hity na skalę światową. Oczywiście, dobrze by było najpierw mieć hity na skalę polską, ale moje marzenia zdecydowanie wykraczają poza nasze granice. Sama Polska mnie mało kręci - mówi Piotr Kukulski vel. Pikej w rozmowie z "Polską".


Czuje się Pan gwiazdą?

Nie, nie czuję się jeszcze gwiazdą. Będę się nią czuł, jak będę mógł stawać na jednej scenie z Nellym i Jay'em-Z. Jak będę znany ze swojej muzyki. Chciałbym tworzyć hity na skalę światową. Oczywiście, dobrze by było najpierw mieć hity na skalę polską, ale moje marzenia zdecydowanie wykraczają poza nasze granice. Sama Polska mnie mało kręci.

Myśli Pan, że takimi piosenkami jak "Siła miasta" to możliwe?

Inne kawałki na mojej płycie nie będą już w takim stylu jak "Siła miasta". Dużo bardziej idziemy w styl i klimat imprezowy. Oczywiście będzie trochę gangsterki w stylu west coast, ale najwięcej będzie imprezowej muzyki.

Kiedy będziemy mogli posłuchać Pana płyty?
Nie chcę mówić o datach. Staramy się, żeby wyszła do końca tego roku. Mam nadzieję, że się uda. Jednak mam duży problem z producentami. Aktualnie mam bardzo duże wymagania co do produkcji i tego, jak ma to brzmieć. Mało w Polsce jest osób, które są w stanie wyprodukować moją muzykę tak, jak bym tego chciał.

A są w ogóle chętni do współpracy?
Jest zainteresowanie, mamy wiele propozycji. Ale ja szukam kogoś takiego, kto będzie mi to w stanie wyprodukować na światowym poziomie. Tak, że jak zostanie to gdzieś puszczone, nikt nie powie, że to popelina, że nie będzie słychać, że to polska produkcja. W to trzeba zainwestować, to muszą być niesamowici ludzie i sprzęt. Trzeba dobrać sobie taką ekipę, która jest w stanie wszystko zgrać w całość. W tej chwili rozmawiam z producentami nie tylko z Polski, ale też z Anglii i Stanów. Chciałbym dogadać się z taką ekipą, żeby z nią zrobić całą płytę i połączyć nasze siły na stałe.

A teksty i muzyka?

Wszystkie teksty tworzę sam. Chcę śpiewać o fajnym, luksusowym życiu, o imprezach, kobietach, miłości. Czasami na pewno będą jakieś piosenki o przemyśleniach i sensie życia. Ale głównie chciałbym się skupić na imprezach i pozytywnym przekazie, który będzie energetyzował ludzi, a nie ich dołował. Co do podkładów, to potrafię coś zrobić, natomiast uważam, że jest to daleka droga przede mną, żeby tworzyć dobrze wyprodukowane aranże. Ale wiem, czego chcę i oczekuję od produkcji. Dlatego tym razem nie pozwolę sobie już na odpuszczenie czegokolwiek, na zasadzie "Eh, trudno, niech leci".

Już? Czyli wcześniej Pan odpuścił?
Niektóre rzeczy w "Sile miasta" zdecydowanie. Do tej pory na wiele rzeczy przymykałem oko, nawet w najnowszym singlu "Raise Ya Cup". Zresztą wokale do tego kawałka były nagrywane u mnie w domu. Kupiłem mikrofon i zamiast jechać do studia, nagrałem je w domu. Uważam, że to i tak fajnie brzmi jak na produkcję domową. Piosenka się podobała, bo mam duży pozytywny odzew, myślę natomiast, że nie jest to tak dobre, żeby pokazało wszystkim, w jakiej chcę grać lidze i w jakiej grał będę. Zamierzam to udowodnić swoją płytą.

A koncerty? Będą jakieś?
Koncerty będą. Ale ja z koncertami chcę zrobić tak samo jak z muzyką. Nie pozwolę sobie na koncert w piwnicy, jak polscy hiphopowcy, dla 300-400 osób. Mnie bawi plener dla kilku tysięcy osób. Wolę zagrać trzy, cztery koncerty w roku, niż grać 40 po to tylko, żeby mieć na życie. Na życie na szczęście mam.

Od czegoś jednak trzeba zacząć.
Wiadomo. Dlatego najpierw muszę nagrać świetną płytę z bardzo dobrą produkcją, która przyjmie się wszędzie, która będzie grana w radiach czy telewizji. Taką, która zarazi ludzi nie tylko ze środowiska rapowego, ale też ze środowiska dance'owego, popowego czy r'n'b. Chciałbym, żeby to była taka muzyka, że jak puścisz ją w samochodzie, to noga sama będzie chodziła w rytm muzyki.

Skąd pomysł, żeby swoje single promować na kontach znanych artystów?

Ja to zrobiłem totalnie świadomie, bo wiedziałem, że zostanie to podłapane przez wszystkie portale plotkarskie. Dzięki temu wiele osób usłyszało piosenkę "Raise Ya Cup". Porównując ten kawałek z "Siłą miasta", to jest skok w czasoprzestrzeni. Te dwie piosenki są na całkowicie innym poziomie. Następna będzie również takim skokiem, a może i jeszcze większym. Chciałem pokazać ludziom, że coś się dzieje i zmienia, dlatego wypuściłem ten singiel w taki sposób. Wystarczyło napisać na tablicy paru osób i wszystkie media o nim pisały. Na wszystkich portalach, które o tym mówiły, był załączony singiel. To była świetna promocja.
A blog? To też forma promocji?
Blog jest po to, żeby pokazywać ludziom rzeczy, które mi się podobają. Pokazać, w jaki sposób spędzam czas, zachęcić do aktywnego trybu życia. Do kupowania fajnych ciuchów i gadżetów. Ja mam duszę artysty i designera, a oprócz tego drzemie we mnie sportowiec. Blog mnie bawi. To coś oryginalnego, czym można przyciągnąć do siebie ludzi, pokazać im swoje pasje, otworzyć się bardziej dla innych. To jakby moja biografia i blog lifestylowy o mnie. Kolejna forma wyrażania siebie. Bynajmniej nie aspiruję do miana szafiarki.

Czy uważa Pan, że to, co robi, jest dobrym sposobem na dalszą promocję nazwiska Kukulski? Nie boi się Pan zniszczyć legendy?
Dla mnie nazwisko Kukulski to jest tylko i wyłącznie mój tata. Ja nie promuję nazwiska Kukulski, bo on już to zrobił i bardziej tego nazwiska wypromować się nie da. Powiem więcej - jego nie trzeba już promować. I nie sądzę, żeby można było je zniszczyć, bo to jest ikona. Ja to nazwisko bardzo szanuję i zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele zrobił dla polskiej muzyki mój tata. To jest historia, której nie da się zniszczyć.

Ale z takim nazwiskiem wiążą się pewne oczekiwania.
Robię kompletnie inną muzykę, więc myślę, że oczekiwania w stosunku do mnie powinny być nieco inne niż do tego, co robił mój tata. Oczywiście to też muzyka, ale kompletnie inny gatunek. Dlatego też przyjąłem pseudonim Pikej, żeby nie nazywać się jak typowy wokalista estradowy czy kompozytor. Chcę być raperem. Mam nadzieję, że to właśnie Pikej, a nie Piotr Kukulski zrobi karierę międzynarodową, bo ciężko pracuję na swoją nazwę. Pseudonim się przyjął, z czego bardzo się cieszę. Piotr Kukulski zostanie mi w dowodzie.

Jest wielu ludzi, którzy Pana krytykują. Czy są tacy, którzy wspierają?
Jest ich znacznie więcej niż tych, którzy krytykują. Dlatego mam taki power. Dostaję bardzo pozytywny odzew. Szczególnie w prywatnych wiadomościach, których dostaję po 30-40 dziennie. Piszą np.: "Pikej kocham Cię", "uwielbiam Twoją muzykę" itp. Bez względu na to, dlaczego to piszą, jest to pozytywny odbiór mojej osoby, a artysta "sprzedaje siebie".
Bez wizerunku nie ma artysty. Muzyka, owszem, jest bardzo ważna, ale artysta zawsze pokazuje część siebie. "Sprzedaje" swój styl życia, bycia i całego siebie. Gdy ja pokazuję całego siebie, to wiadomo, że chciałbym, aby ludzie to dobrze odbierali. Jeżeli to, co robię, podoba się ludziom, to jest to naprawdę fajne.

To może jednak w oczach niektórych jest Pan gwiazdą?
Dla mnie gwiazdorstwa w Polsce nie ma. Uważam, że nikt w Polsce nie jest gwiazdą. Jak ktoś myśli, że jest gwiazdą w tym kraju, to jest w dużym błędzie. Gwiazdy to są za oceanem. Tam są produkcje na światowym poziomie, tam są koncerty dla niesamowitej publiczności, tam gwiazdy są zupełnie inaczej odbierane. Nie ma tam takiej krytyki jak u nas. W Polsce, niestety, nawet jeżeli moglibyśmy mieć gwiazdy, to te gwiazdy nie są w stanie pokazać całej otoczki swojego gwiazdorstwa. Jesteśmy tłamszeni przez polskie społeczeństwo. W Polsce wszyscy, którzy mogą coś osiągnąć, ściągani są w dół. Nie rozumiem tego, dlaczego jak komuś się powodzi, realizuje swoje pasje i marzenia, to od razu jest krytykowany. Niestety. Temat pieniędzy w Polsce jest dalej tematem tabu. Na Zachodzie to się już naprawdę zaciera. Tam są gwiazdy światowego formatu.

I Pan chce być właśnie taką gwiazdą?
Zdecydowanie. Chciałbym być gwiazdą światowego formatu, która może się spełniać pełną piersią, nie bojąc się krytyki. Chcę robić to, co kocham, w taki sposób, w jaki kocham, z pełnym splendorem. Żeby wszystko było na najwyższym poziomie, żeby moje koncerty były bardzo profesjonalne i fajne dla mnie oraz dla innych. Pokochałem hip-hop, który jest w Stanach. Tam koncerty mają zupełnie inny poziom. Ja się teraz pnę i chcę dojść do tego poziomu. Chcę pokazać Polsce, że można to robić lepiej, że nie można się bać, że trzeba przeć przed siebie i realizować swoje marzenia. I to nie zważając na to, że komuś się to nie podoba. Być może jak inni zobaczą, że ja tworzę z sercem, to uwierzą, że ja to po prostu kocham. A jestem, jaki jestem, i pokazuję siebie otwarcie. Choć dla niektórych jestem lanserem, to trudno, ja mam taki styl bycia. Mi się to podoba. Chcę pozostać sobą.

Z lekkością wypowiada się Pan na wiele tematów, nie boi się Pan, że spali za sobą wszystkie mosty?
Nie interesuje mnie to. Ja robię to, co lubię, mówię to, co myślę. Jak kogoś to boli, to trudno, to jego sprawa. Jak ktoś mnie zaczepia w perfidny sposób, to wyrażam swoje zdanie na jego temat. Wydaje mi się, że w całkiem bystry sposób. (śmiech) Każdy człowiek ma prawo do wypowiadania się, do wolności słowa i ja z niego korzystam.

Czego możemy się jeszcze po Panu spodziewać?
Ja jestem bardzo spontaniczny, co mi przyjdzie do głowy, to robię. Oczywiście, nie wszystko, bo niektóre rzeczy przerastają mnie finansowo. (śmiech)

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr "Pikej" Kukulski: Chciałbym być gwiazdą światowego formatu. W Polsce takich nie ma - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

n
nuke usa

wszystko co z usa to lepsze - tak mysli wiekszosc polakow a ten debil jest wlasnie jednym z nich. juesej idiota.

j
jola_p

z**.pl/

P
Paula

żałosne...

P
PiKey

Przystojniak :-]

G
Gosia

Kocham go, takie fajne czapki nosi... :S

f
filip

Pikej jest zajebiaszczy!!!! :-) Najlepszy!!! :-)

a
asd

przeprowadz sie no panie Pikej do stanow i rob tam kariere. Tam takich pikejow mają na tony-zobaczymy jak ci pojdzie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3