Piotr Świąc nie żyje. Jak wspominają go znajomi i koledzy z pracy? Był człowiekiem, którego nie dało się nie lubić

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Piotr Świąc zginął w wypadku samochodowym w piątek 6.03.2021 Archiwum Polska Press
"Jeszcze wczoraj rozmawialiśmy o tym, że trzeba w życiu zwolnić. Małgosia, za dużo pracujemy, jesteśmy w pracy od rana do nocy. Trzeba zacząć żyć. Ile nam jeszcze zostało..." - mówił Piotr Świąc w dniu śmierci.

To wielka strata nie tylko dla telewizji. Piotr Świąc, znany dziennikarz TVP Gdańsk zginął w piątek w wypadku samochodowym. Miał 54 lata. Był najbardziej rozpoznawalną twarzą telewizji gdańskiej.

Wspomnienia o Piotrze Świącu

Małgorzata Mrozowska-Krawczyk, kierownik "Panoramy" nie może dojść do siebie. Nie spała całą noc.

- Nie rozumiem tej śmierci. Znałam Piotra od 28 lat. Był dla mnie jak przyjaciel, a właściwie jak brat. Kiedy przyszłam do pracy w gdańskiej telewizji, on był pierwszą osobą, którą tu spotkałam. Pamiętam jak pewnego dnia wracaliśmy z dyżuru tramwajem. Piotr był już wtedy gwiazdą. Wszyscy na niego patrzyli. A ja byłam taka dumna, że stoję obok niego. Spędzamy w telewizji mnóstwo czasu. Jest więc jak w rodzinie. Ludzie się dobrze znają i wiele o sobie wiedzą. Z Piotrem mieliśmy więź szczególną. Opowiadaliśmy sobie o bliskich nam osobach. Mówił jak kocha rodziców i siostrę oraz siostrzeńców. Pokazywaliśmy sobie zdjęcia. Jeszcze wczoraj rozmawialiśmy o tym, że trzeba w życiu zwolnić. "Małgosia za dużo pracujemy, jesteśmy w pracy od rana do nocy. Trzeba zacząć żyć. Ile nam jeszcze zostało..." - mówił.

Dzień przed wypadkiem kupił nowy samochód. W piątek przyjechał nim do telewizji. Staliśmy w oknie, podziwialiśmy i cieszyliśmy się razem z nim. Opowiadał nam, jaki ten samochód jest fajny, jak świetnie wyposażony. Piotrek był bardzo dobrym kierowcą, odpowiedzialnym za kierownicą. Jeździłam z nim wiele razy i zawsze czułam się bezpiecznie.
W piątkowy wieczór też razem pracowaliśmy. Byłam wydawcą "Panoramy", a Piotr ją prowadził. Potem wyszedł ze studia roześmiany i jak zawsze podziękował. Na koniec powiedział coś, czego nigdy nie zapomnę: "Małgosia, nowy samochód, nowe życie, trzeba zacząć żyć..."

- Rozmawiałam przed chwilą z jego mamą, która mówiła, że oglądała każde wydanie "Panoramy" z Piotrem. Wczoraj też obejrzała, a potem mu przez telefon pogratulowała, że tak ładnie je poprowadził.

- On po wyjściu z telewizji jechał na Kaszuby, gdzie jego rodzice mają domek. O godz. 22.23 dostałam informację od strażaków, że był wypadek i dwie osoby nie żyją. Potem ktoś dowiedział się, że jedną z tych osób jest Piotr. Zorganizowała się natychmiast ekipa, która pojechała na miejsce. Ale do końca mieliśmy nadzieję. Powtarzaliśmy sobie, że to niemożliwe... Niestety, okazało się możliwe.

Piotr miał tylko 54 lata i tyle planów. Tak bardzo chciał żyć.

- To był szlachetny człowiek, wspaniały dziennikarz, wydawca, prezenter, twarz telewizji od lat. Nie miał konkurencji. Z badań wynikało, że jest najbardziej rozpoznawalną twarzą Telewizji Gdańsk. Przeprowadził wiele wspaniałych wydarzeń, w tym tych najważniejszych. Zawsze sobie poradził. Znał języki obce i miał klasę. Ale przede wszystkim podchodził z szacunkiem do drugiego człowieka. Nigdy nie powiedział o nikim niczego złego.

Piotr Świąc nie żyje. Jak wspominają go znajomi?

Bożena Olechnowicz, dziennikarka gdańskiej telewizji nie kryje łez. Razem pracowali w piątek przy ostatniej w życiu Piotra "Panoramie":

- Było w nas takie telewizyjne powinowactwo. Piotr to całe moje, zawodowe życie. Zaczynaliśmy razem pracę na początku lat 90. Przeszliśmy wtedy przez długi i trudny nabór. Egzaminowały nas prawdziwe autorytety. Był twarzą naszej telewizji. To dziennikarz totalny, który potrafił przygotować relację reporterską, ale był też publicystą i fantastycznym prezentem. Czuły na błędy dziennikarskie i skrupulatny w swojej pracy. Dziennikarstwo telewizyjne wymaga predyspozycji takich jak dobry głos, miła prezencja, ładnie formułowane myśli i Piotr to wszystko miał. Był - choć tak trudno się o nim mówi w czasie przeszłym - niezwykle sympatyczny. Mimo, że nasza praca jest bardzo stresogenna, on rzadko się denerwował. Jego śmierć to dla nas prawdziwy szok.

Wojciech Suleciński niemal równo 31 lat temu zaczynał razem z Piotrem Świącem pracę w telewizji:

- To był czas tuż po transformacji telewizji - wspomina. - Zorganizowano konkurs na prezenterów "Panoramy", która miała zmienić swój wizerunek. Podczas tego konkursu pojawiła się trójka dziennikarzy, z których Piotr był najmłodszy. Wtedy jeszcze studiował. Ale był tak dobry, że uznano, iż powinien być jedną z twarzy nowej "Panoramy". Potem jego kariera nabrała błyskotliwego przebiegu. Bo Piotr szybko "wylądował" w programach ogólnopolskich. Przez długie lata był jednym z gospodarzy "Jedynki", co wtedy było szczytem kariery w TVP. Po latach wrócił do nas, do Gdańska, już na wyłączność. I swój czas dzielił na pracę dziennikarza i wykładowcy na Uniwersytecie Gdańskim, ucząc młodych zawodu.

- Piotra wyróżniała niezwykła kultura osobista. I to zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym, co chyba nie jest dzisiaj typową cechą dziennikarzy. Często w tej pracy nabieramy grubej skóry, ale Piotr pozostał wrażliwcem. Człowiekiem nie tylko dobrze wychowanym ale praktykującym grzeczność w życiu zawodowym. Co dzisiaj jest zjawiskiem naprawdę wyróżniającym człowieka.

Piotr Świąc nie żyje. Jak wspominają go znajomi i koledzy z ...

Stany alarmowe na polskich rzekach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie