Piotr van der Coghen o akcji w Jaskini Wielkiej Śnieżnej: Ci grotołazi raczej pozbywali się ekwipunku, niż go ze sobą ciągnęli

Anna Dziedzic
Anna Dziedzic
Zaktualizowano 
W Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach od kilku dni trwa skomplikowana akcja ratowania dwóch grotołazów, którzy utknęli podczas eksplorowania skalnych korytarzy. O kulisach akcji i zagrożeniach, jakie czyhają zarówno na ratowników jak i oczekujących pomocy ludzi, rozmawiamy z Piotrem van der Coghenem, długoletnim byłym naczelnikiem i twórcą Jurajskiej Grupy GOPR, uczestnikiem wielu ważnych akcji ratunkowych, w tym także odbywających się na terenie jaskiń.

Dlaczego akcja ratunkowa w Jaskini Śnieżnej jest tak trudna?

Ta akcja ratunkowa jest naprawdę wyjątkowa ze względu na odległość od miejsca, do którego muszą dotrzeć ratownicy i ogromna ciasnotę. Kilkaset metrów pokonuje się w osiem godzin. Nie można tam donieść żadnego sprzętu ratunkowego, ciężkiego sprzętu, który na przykład pomaga rozbić skały, by przecisnąć się dalej.

Pamięta pan podobne akcje ratunkowe do tej, jaka trwa w Jaskini śnieżnej w Tatrach?

Pamiętam, gdy w Jaskini Wiernej głaz przygniótł grotołaza. To było kilka lat temu, niestety było to zdarzenie ze skutkiem śmiertelnym. Ten głaz przygniótł człowieka spadając mu na plecy. Na kręgosłup. Mieliśmy za zadanie wyciągnąć go stamtąd. Ale jak to zrobić? Jak ponieść ogromny głaz w ciasnej jaskini. Pamiętam, że strażacy proponowali nam wówczas swoje poduszki powietrzne, to takie urządzenia hydrauliczne podnośniki, którymi można by na przykład podnosić przewrócone samochody. Niestety, w tym przypadku ich użycie okazało się niemożliwe, właśnie z powodu tej ciasnoty. Podnośniki nie mieściły się w załomach krętej jaskini. Nie sposób było ich tam donieść. Tak też jest w Jaskini Śnieżnej. To bardzo skomplikowana akcja. Można powiedzieć, że gdyby jakiś zły duch wymyślił jakąś największą liczbę utrudnień, z którymi mogą się spotkać ratownicy w jaskini, to właśnie tak jest podczas tej akcji.

Akcja TOPR. Ratownicy opublikowali zdjęcia z wnętrza Wielkie...

Ale w przypadku grotołazów w Jaskini Śnieżnej mamy przynajmniej do czynienia z profesjonalistami, ludźmi którzy wiedzieli, czego się w takiej jaskini spodziewać. Możemy więc mieć nadzieję, że są dobrze przygotowani i mogą spokojnie oczekiwać na ratunek. Mają potrzebny ekwipunek, bo w Jaskini Śnieżniej jest podobno zimno, zaledwie dwa stopnie…

Nie założyłbym się o to. Proszę pamiętać, że ci grotołazi eksplorowali zupełnie nowatorskie ciągi, korytarze w tej jaskini. Miejsca, w których jeszcze nikt nie był. A to oznacza, że raczej pozbywali się ekwipunku, niż go ze sobą ciągnęli. Wszystko po to, by być „szczuplejszymi”, by przecisnąć się przez tak wąskie korytarze i szczeliny. To właśnie z tego powodu, w kombinezonach grotołazów nie ma naszytych kieszeni, by nie zahaczały się o skalne występki. Jeśli już są jakieś kieszenie, to wszywane od wewnątrz i to w takich miejscach, by nie przeszkadzały w przeciskaniu się między skalami. W korytarzach skalnych są zwykle takie występy, my je nazywamy pieskami skalnymi, które zaczepiają ubranie grotołazów i drą je ostrymi krawędziami. To jest spory problem, dlatego grotołazi muszą zwracać na to uwagę.

Można powiedzieć, że gdyby jakiś zły duch wymyślił jakąś największą liczbę utrudnień, z którymi mogą się spotkać ratownicy w jaskini, to właśnie tak jest podczas tej akcji.

Podobno niektóre korytarze czy raczej szczeliny w tej jaskini można pokonać tylko na „wdechu”, często tak bywa?

Pamiętam akcję ratunkową w jednej z jaskiń pod Krakowem, Jaskini Sąspowskiej, w którym bardzo ciasną jaskinię eksplorował samotnie jeden z grotołazów. Prawdopodobnie wszedł do szczeliny właśnie na wdechu i ugrzązł miedzy skałami. Potem prawdopodobnie zaczerpnął powierza i zaklinował się. Niestety wtedy nie skończyło się to szczęśliwie.

Co jest największym zagrożeniem dla ratowników w Jaskini Śnieżniej?

We wszystkich miejscach, w których ludzie uprawiają aktywność fizyczną, siłowniach, salach fitness, jedną z najważniejszych spraw jest wentylacja. Wiadomo, że ludzie wykonujący duży wysiłek się pocą, mają większe zapotrzebowanie na tlen. Proszę więc sobie wyobrazić ratowników, którzy kują skały, wykonują ogromny wysiłek, męczą się, a nie ma tam wentylacji. To ogromny problem. Wiem, że próbowano tam dostarczać powietrze specjalnymi dmuchawami, ale to jest bardzo trudne, raczej więc ratownicy bazują na naturalnej wentylacji, przeciągach. A proszę pamiętać, że ratownicy są tam zmuszeni do kruszenia skał i wyciągania stamtąd tego rumoszu skalnego, w sytuacji gdy korytarze są tak ciasne, że ratownik idący jeden za drugim widzi tylko podeszwy butów poprzednika.

Nie przegapcie

Czy w Polsce istnieją wyspecjalizowane w ratownictwie jaskiniowym grupy? Kto się tym zajmuje, na kim możemy polegać w takiej, jak ta, sytuacji?

Mamy świetnie wyszkolonych ratowników TOPR-u. To jest ich teren. Są tam u siebie. Ale w każdej grupie ratowniczej są też pewne specjalizacje. Duży silny ratownik z pewnością lepiej się sprawdzi w ratownictwie ścianowym górskim, a ratownik szczuplejszy w ratownictwie jaskiniowym. Dobrze zbudowany mężczyzna z rozbudowaną klatką piersiową nie przeciśnie się przez ciasne korytarze w jaskiniach. Poza tym mamy też ratowników górniczych. Często zapożycza się w ratownictwie jaskiniowym pewne pomysły (na przykład telefony) od nich. Oni wymyślili łączność telefoniczną za pomocą kabli, w których to właśnie kable stanowią antenę dla telefonów. Wiedzą sporo o ratowaniu ludzi po ziemią. Poza tym po drugiej stronie Tatr sporo jaskiń mają Słowacy i oni również mają wyspecjalizowanych w ratownictwie jaskiniowym ratowników. Wiemy, ze TOPR poprosił ich o pomoc i że działają również w Jaskini Śnieżnej.

Kto jeszcze bierze udział w ratowaniu grotołazów w Tatrach, czy może ktoś z jakiejś wyspecjalizowanej grupy speleo?

Właśnie przez to, że jest miejsce bardzo niebezpieczne, naczelnik TOPR podjął decyzję o tym, by w tej akcji brały udział tylko służby. To ratownicy górscy, górniczy, strażacy. To ludzie doświadczeni w akcjach ratunkowych, tu sytuacja jest ekstremalna, chodzi o odpowiedzialność za życie człowieka, także ratowników. Dlatego owszem bierze się pod uwagę sugestie wybitnych speleologów, ale w akcji biorą udział profesjonalne służby ratunkowe.

Pisaliśmy:
Akcja ratownicza w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach. Pomagają ratownicy z Bytomia
Ratownicy CSRG z Bytomia o akcji w Jaskini Śnieżnej: Warunki są ekstremalne. Dało nam to w kość

Zobaczcie koniecznie

polecane: Flesz: Ukraińcy chcą więcej zarabiać

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Na głupotę nie ma lekarstwa

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3