PKS Katowice ma problemy. Ratunkiem zwolnienia i oszczędności

LOTA
21 osób zwolnionych, z 68-osobowej załogi, to efekt złej sytuacji finansowej katowickiego PKS. Jedynym ratunkiem dla PKS-u ma być prywatyzacja. Zakończy się nie wcześniej niż pod koniec tego roku.

Do tego czasu będą oszczędności. I żadnych inwestycji. Nie będzie więc remontu blaszanej hali przy ul. Piotra Skargi, która od lat pełni rolę dworca PKS w stolicy województwa, ani nowych połączeń. Tych będzie nawet mniej - na wakacje PKS zawiesza trasy do Rybnika i Cieszyna.

- Tniemy koszty utrzymania. Jesteśmy po grupowych zwolnieniach - potwierdza prezes spółki Damazy Ćwikowski.

Remont dworca, na który każdej doby wjeżdża od 200 do 300 autokarów, jeśli będzie, to dopiero po prywatyzacji. Nie będzie też wydłużonych godzin funkcjonowania dworcowej hali - mimo że ruch, szczególnie w wakacje, jest tu spory. Hala jest zamykana o godz. 21. Podróżnym pozostaje czekać pod gołym niebem, na obskurnym placu, na którym brak chociażby wiat.

- Nie stać nas na to, aby hala była otwarta całą dobę, nie mamy pieniędzy na personel - odpowiada Ćwikowski.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie