Płoną znicze przed cmentarzem w Katowicach-Ligocie. Studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego palą je dla ofiar niewydolnej służby zdrowia

Monika Chruścińska-Dragan
Monika Chruścińska-Dragan
Zobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Monika Chruścińska-Dragan
Znicze, kwiaty i symboliczne nekrologii pojawiły się w poniedziałek, 2 listopada, przed cmentarzem przy ul. Panewnickiej w Katowicach. W ten sposób ofiary epidemii, których mogłoby nie być, wspominali dziś studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. To pierwsza odsłona planowanej przez Porozumienie Rezydentów akcji protestacyjnej.

"Żył lat 48. Zginął tragicznie, bo wszystkie karetki były zajęte", "ŚP. Andrzej żył 54 lata. Mógł żyć, ale karetka przyjechała po sześciu godzinach". Takiej treści napisy czytają dzisiaj przechodnie na płocie cmentarza przy ul. Panewnickiej w Katowicach-Ligocie. Pod nimi płonie kilkadziesiąt zniczy, głownie białych i czerwonych.

Kliknij poniżej i zobacz zdjęcia

Czerwone symbolizują pacjentów, białe - medyków, którzy zmarli na skutek pandemii koronawirusa. Zarówno w wyniku Covid-19, braku skutecznej ochrony osobistej w szpitalach lub braku wolnego łóżka czy miejsca w karetce - opowiada Karolina Majewska, studentka 5. roku Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

To katowicka odsłona ogólnopolskiej akcji przed protestacyjnej, jaką zainicjowało dziś w całym kraju Porozumienie Rezydentów. Znicze zapłonęły dzisiaj pod szpitalami, przychodniami, ale też uczelniami medycznymi czy nekropoliami w różnych zakątkach Polski - m.in. w Łodzi, Warszawie, Kielcach, Gdańsku. W Katowicach kilkunastu studentów zebrało się przed bramą cmentarza w katowickich Panewnikach.

Zdaniem Rezydentów i studentów medycyny, biały personel, który padł ofiarą epidemii w Polsce, nie otrzymał stosownej pomocy. Głównie przez niedofinansowanie ochrony zdrowia. A historie opisane na symbolicznych nekrologach są prawdziwe. Studenci znają je dobrze z opowiadań swoich starszych kolegów, czasem także z autopsji. Obok zawisły wydruki przypominające, jak wygląda sytuacja w służbie zdrowia. "Kolejka do endokrynologa jest za długa? Może dlatego, że Ministerstwo Zdrowia przyznało na cały kraj tylko 15 miejsc na tę specjalizację" - czytamy na jednej z kartek.

Dlatego domagamy się zwiększenia nakładów finansowych na ochronę zdrowia, która obecnie jest w stanie zapaści. I to nie tylko ze względu na pandemię, ale także z uwagi na wieloletnie zaniedbania - tłumaczy Majewska.

Jej koleżanka, studentka 6. roku SUM przypomina, że w akcję powinni włączyć się wszyscy obywatele. - Każdy z nas prędzej czy później na coś zachoruje i będzie potrzebował pomocy lekarzy. Jako studenci chcemy leczyć w przyszłości pacjentów w kraju, nie chcemy wyjeżdżać. Musimy mieć jednak ku temu warunki - podkreśla.

Jak się okazało, do akcji spontanicznie włączyli się także przypadkowi przechodnie. - Cały czas dokładają znicze, zatrzymują się i czytają - opowiada pani Karolina.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Miliony wyrzucone na niby wybory i respiratory( sprawcy ciesza sie bezkarnoscia) .Miliardy dla rydzyka , kosciola i na media pisowskie sa wazniejsze niz sluzba zdrowia i zycie ludzkie. Cyniczni obroncy zycia pozwalaja ,ze chorzy umieraja pod szpitalami bo nie ma miejsc w szpitalach i za malo karetek.

Dodaj ogłoszenie