Po ataku na sędzię w Sądzie Rejonowym w Rybniku padają pytania o bezpieczeństwo. Będą zmiany procedur?

Arkadiusz Biernat
Arkadiusz Biernat
Po ataku na sędzię Sądu Rejonowego padają pytania o bezpieczeństwo w gmachach wymiaru sprawiedliwości
Po ataku na sędzię Sądu Rejonowego padają pytania o bezpieczeństwo w gmachach wymiaru sprawiedliwości www.rybnik.sr.gov.pl
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Po ataku na sędzię w Sądzie Rejonowym w Rybniku padają pytania o bezpieczeństwo w gmachach wymiaru sprawiedliwości. Środowisko prawnicze nie ma też wątpliwości, że nie bez znaczenia na incydent jest kampania nienawiści wymierzona w sędziów przez część polityków i mediów. Z kolei w Sądzie Rejonowym w Rybniku usłyszeliśmy, że niewykluczone są zmiany w procedurach.

W czwartek (20.02) niezadowolony z ogłoszonego postanowienia 39-latek rzucił się z pięściami na sędzię Sądu Rejonowego w Rybniku. Nic poważnego się nie stało, ale skandal jest przyczynkiem do dyskusji o bezpieczeństwie w gmachach wymiaru sprawiedliwości oraz o przyczynach tego zdarzenia. Niewykluczone są zmiany w procedura Sądu Rejonowego w Rybniku.

Kontrola w sądzie. Jak wygląda?

Za drzwiami wejściowymi każdego sądu przywita nas ochroniarz. Często jest to osoba już z siwiejącymi włosami na głowie (podobnie jest bankach czy marketach). Na wstępie zapyta o cel wizyty. Poprosi nas wyciągnięcie przedmiotów z kieszeni i przejście przez bramkę bezpieczeństwa. Jeśli wszystko jest w porządku, możemy iść dalej. Nasze kroki śledzi też monitoring.

Potwierdzają to adwokaci.

- Z tego co obserwuję idąc z klientem, to bramka spełnia wymogi bezpieczeństwa. Klasyczna jak na lotnisku. Osoba musi wyciągnąć wszystko z kieszeni. Ochrona zagląda też do torb. Żadna postronna osoba nie wejdzie bez wezwania - mówi mecenas Anna Piotrowska z Wodzisławia Śl.

W Sądzie Rejonowym w Rybniku też taka kontrola jest. 39-latek zanim wszedł na salę rozpraw został niej poddany. - Mężczyzna miał w kieszeni mały nóż. Jednak oddał go do depozytu ochronie sądu, gdy przechodził przez tzw. bramki - podała policja w komunikacie.

Chwilę później udał się do sali rozpraw i rozpoczęło się posiedzenie, a podczas niego mieszkaniec Wodzisławia Śl. zaatakował sędzię. Świadkowie przebywający na korytarzu i w sąsiadujących salach słyszeli zamieszanie.

- Z sali słychać było najpierw krzyki mężczyzny, a później sędzi. Wołała ratunku, pomocy. Potem był alarm, przybiegł ochroniarz. Trochę to trwało. Po jakimś czasie mężczyznę wyprowadzono w kajdankach. Sprawiał wrażenie nadpobudliwego. Cały czas miał oczy bardzo szeroko otwarte. Jeszcze zanim wszedł do sali rozpraw nerwowo chodził od ściany do ściany. Nie zachowywał się naturalnie - usłyszeliśmy od osoby przebywającej w tym czasie w Sądzie Rejonowym w Rybniku.

W takich sytuacjach czas reakcji ma niebagatelne znaczenie. Jak to wygląda w praktyce?

- Ochrona wyłącznie jest na parterze przy wejściu do sądu. Nie ma jej na piętrze. W momencie takiej sytuacji są alarmowani i ruszają z dołu do interwencji. - zauważa mecenas Anna Piotrowska.

Jak widać nawet przy prostej sprawie, z pozoru nie wymagającej użycia dodatkowych środków bezpieczeństwa, może dojść do skandalicznego incydentu. Środowisko sędziowskie jest zbulwersowane wydarzeniami w Rybniku.

- Na wejściu do sądu przy tej osobie zatrzymano nóż. Uważam, że to jest błąd ochrony. To zastanawiające, że nikt z taką osobą nie poszedł i nie pilnował jej. W sądach nie ma praktycznie realnego systemu bezpieczeństwa poza „dużymi sprawami” - przyznaje sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Nasi rozmówcy przyznają, że w takiej sytuacji mężczyzna powinien wzbudzić szczególne zainteresowanie ochrony. - Scyzoryk, mały nożyk. Nie ma różnicy. Z takimi przedmiotami nie idzie się do sądu. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację na lotnisku. Tam od razu reaguje się stanowczo - słyszymy.

W Sądzie Rejonowym w Rybniku zawiodły procedury?

W sprawie zwróciliśmy się do prezesa Sądu Rejonowego w Rybniku. Zapytaliśmy o to, czy zdarzenie zostało przeanalizowane i czy są planowane zmiany w procedura bezpieczeństwa.

- Zdarzenie jest przedmiotem analiz zarówno moich, jak i innych osób pracujących dla zapewnienia bezpieczeństwa Sądu Rejonowego w Rybniku. Ich końcowa ocena będzie możliwa po zakończeniu postępowania prowadzonego przez prokuraturę. Rozważamy zmiany w regulaminie - czytamy w odpowiedzi sędzi Ewy Majwald-Lasoty, prezesa Sądu Rejonowego w Rybniku.

Ewentualne decyzje w zmianie regulaminu mają zostać podjęte przy uwzględnieniu stanowiska sędziów i innych osób pracujących w Sądzie Rejonowym w Rybniku.

Mowa nienawiści miała związek z atakiem w Rybniku?

Słyszymy, że od kiedy zainstalowano kamery rejestrujące przebieg rozpraw w salach, to zmalała liczba agresji słownej ze strony uczestników.

To się jednak powoli się zmienia, a temperatura wypowiedzi podsądnych coraz częściej się podnosi. Część sędziów w ostatnich kilkunastu miesiącach odnotowywała mocne, czasem obraźliwe słowa skierowane w swoją stronę.

- Zauważamy w ostatnim czasie wzrost agresji na salach rozpraw. Powielane są przekazy z telewizji komuniści i złodzieje. Ludzie słyszą w telewizji z ust przedstawicieli najwyższej władzy agresję słowną. Są takie niezrównoważone jednostki, które poczytują to sobie za jakieś przyzwolenie na dalej idącą agresję słowną. To niedopuszczalne - mówi dla DZ Bartłomiej Przymusiński z "Iustitii".

Mecenas Anna Piotrowska zgadza się z tymi słowami. Uważa, że kampania nienawiści wymierzona w sędziów przez część mediów i znaczących polityków daje przyzwolenie na tego typu zachowania.

- Trwa straszna nagonka: złodzieje, bandyci. Zdarzenie z Rybnika łączę ewidentnie z nawoływaniem do nienawiści wobec środowiska sędziowskiego. Jakiś rok temu w sali rozpraw stawałam w obronie sędzi, gdzie oskarżony użył przemocy słownej. Głośno wołał: "Nie nadaję się, po co ona jest". Po tej sytuacji sobie pomyślałam, że tak się będzie działo teraz w sądach. To było na pierwszej fali kampanii przeciwko sędziom. Kwestią czasu był atak fizyczny i teraz mamy z tym do czynienia. W grudniu w kontekście próby reformy wymiaru sprawiedliwości zupełnie wstrząsnęły mną słowa prezydenta w Katowicach, który mówił "oczyścić polski dom". Z sędziów? - zauważa mecenas Piotrowska.

Pierwszy wniosek po incydencie w Sądzie Rejonowym w Rybniku? - Powinniśmy uspokoić debatę publiczną. Piętnować mowę nienawiści. Zwłaszcza to wszystko co się wylewa z przemówień polityków, w mediach społecznościowych -apeluje mecenas Piotrowska.

Co wydarzyło się w Sądzie Rejonowym w Rybniku?

W czwartek (21.02) około godz. 13 w jednej z sal na I piętrze Sądu Rejonowego w Rybniku miało miejsce posiedzenie sądu w związku z zażaleniem w przedmiocie odmowy wszczęcia dochodzenia w zgłoszonej przez niego sprawie. Zaskarżenie może złożyć pokrzywdzony niezgadzający się z decyzją organów ścigania, które nie znalazły podstaw do rozpoczęcia postępowania karnego (co jest również brakiem uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa).

39-latek mocno się zdenerwował w trakcie ogłaszania postanowienia. Po pouczeniu, że nie przysługuje mu środek zaskarżenia, podniesionym tonem zaczął mówić, że nie życzy sobie, żeby mu nie przysługiwało zażalenie.

Niezadowolony mężczyzna miał krzyczeć i wyzywać sędzię. W protokole z posiedzenia (nie było rejestrowane za pomocą kamer) odnotowano: "głupia babo", "okradacie mnie". Po tych słowach sędzia ukarała 39-latka karą porządkową w wysokości 500 złotych za naruszenie powagi, spokoju i porządku. To jednak nie uspokoiło mężczyzny.

- Nie będziesz mnie okradać - wykrzyczał wodzisławianin. Obiegł stół sędziowski i zaatakował sędzię. Uderzył w rękę, w okolice przedramienia. Nie kopał, ale wymachiwał nogami w czasie obezwładniania przez protokolanta (wówczas mogło dojść do uderzenia sędzi). Został włączony alarm i chwilę później nadeszła pomoc, a agresor został zatrzymany.

- Na polecenie sędziego został zatrzymany w pokoju zatrzymań. Pani sędzia wymierzyła mu karę porządkową 14 dni aresztu za naruszenie porządku czynności sądowych, w tym ubliżanie sędziemu, zaatakowanie go i naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego poprzez uderzenie - mówi sędzia Tomasz Pawlik, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Po zdarzeniu sędzia kontynuowała czynności. Nie wymagała pomocy medycznej. Mężczyzna przebywa w areszcie. Sprawę bada prokuratura.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie