Po śląsku, czyli nasz separatyzm

Redakcja
Z senator Marią Pańczyk-Pozdziej rozmawia Teresa Semik

Ilu uczestników konkursu "Po naszymu, czyli po śląsku", organizowanego od 16 lat, domagało się, by gwarę śląską podnieść do rangi języka regionalnego?

Ani jeden, a przez wszystkie konkursy przewinęło się ponad 1500 osób. Zawsze podkreślali, że mówią gwarą albo dialektem. Nikt jednak nigdy nie postulował, żeby z gwary uczynić język obowiązkowy dla pewnej grupy ludzi.

Argumentem w dyskusjach nad potrzebą stworzenia języka śląskiego są wyniki spisu powszechnego z 2002 r., kiedy to 173 tys. osób zadeklarowało, że są Ślązakami. Ani Polakami, ani Niemcami.

I co to ma wspólnego z językiem? Oni poczuli się Ślązakami z zupełnie innych powodów, czysto politycznych. W ten sposób zaprotestowali ci, którzy kiedyś niezbyt sprawnie posługiwali się polszczyzną i byli z tego powodu wyśmiewani. Wtedy też zmalała mniejszość niemiecka, bo wielu zdeklarowanych Niemców określiło siebie jako Ślązaków.

Dyskusja o języku śląskim ma więc wymiar polityczny?

Mam takie przekonanie. Często pod- noszą potrzebę stworzenia takiego języka ludzie, którzy gwary śląskiej nie znają. Nie mają czystych intencji.

Czy można jednak bagatelizować deklaracje 173 tys. Ślązaków?

Aż tylu, czy tylko tylu? Na Śląsku mieszka 5 mln ludzi. Część z nich w ogóle do Śląska się nie przyznaje, bo to są tzw. werbusy, którzy przy- byli do nas do pracy. To i tak pozos- taje parę milionów ludzi, którzy deklarują inną postawę. Poza tym Ślązacy mieszkają też na Dolnym Śląsku, w Warszawie, w całym kraju.

Skoro są ludzie, którzy chcą nie tylko mówić, ale i pisać po śląsku, to czy można im tego zabronić?

Oczywiście, że nie. Jestem ostatnią osobą, której by na tym zależało. Przecież tyle osób pisze po śląsku, w tym uczestnicy mojego konkursu. Należy jednak pamiętać, że Ślązacy inaczej mówią w rejonie cieszyńskim, inaczej w rybnickim, a jeszcze inaczej na Opolszczyźnie. Zanim więc zechcą przelać na papier swoje emocje, powinni głos zabrać językoznawcy.

Z wypowiedzi wielu wybitnych językoznawców wynika, że są przeciwni. Nie widzą racji naukowych i historycznych, by śląski uznać za język odrębny od polszczyzny.

Normalizacja języka wymaga niewyobrażalnej pracy, bo musi on być jednolity, o czym zdają się nie pamiętać ci, którzy nawołują do jego stworzenia. To wielkie wyzwanie, a efekt wątpliwy, zważywszy, jak wiele jest odmian tego dialektu. Nie wystarczy dać gwarze alfabet, by od razu stała się językiem.

Na określenie tej samej czynności czy rzeczy jest wiele słów. Np. rompla, waszbret i prołdło to tara do prania.

Dla mnie gwara, oprócz słownictwa, to jest przede wszystkim intonacja, co często mylone jest z akcentem. Swoista melodia języka, odróżniają- ca go od każdego innego. Jak tę me- lodię skodyfikować w sposób czytelny? Np. na Opolszczyźnie "o" bardziej pochyla się w stronę "a". Jak to zunifikować?

Gdyby rzeczywiście podjęte zostały próby skodyfikowania gwar śląskich, to w oparciu o którą odmianę i jak ją narzucić pozostałym? Czy jest możliwy kompromis?

Nie sądzę, by któryś region zechciał ustąpić. Nie widzę zresztą takiej potrzeby. Dlaczego mieszkańcy Opolszczyzny mieliby uczyć się gwary charakterystycznej np. dla Pszczyny czy odwrotnie? Na tym przecież polega bogactwo gwar, że "co wieś, to pieśń" i pomiędzy sąsiadującymi miejscowościami są różnice w nazewnictwie, fleksji, intonacji. Gdyby skodyfikowanie wielu odmian gwary śląskiej było takie proste, już dawno by się dokonało.

Czy próby stworzenia jednego języka śląskiego mogą doprowadzić do nowych antagonizmów?

Oczywiście! Moim zdaniem, nieuniknione są wtedy podziały pomiędzy rdzennymi Ślązakami a ludźmi, którzy tutaj przyszli z innych stron Polski i zadomowili się. Doprowadzi to do nowych antagonizmów, na które dziś już patrzymy z przymrużeniem oka, jak choćby na hanysów i goroli. Nie ma między nimi tego zacietrzewienia, co przed laty.

Może chodzi o pieniądze?

Niewątpliwie UE daje środki na badania i promocję regionalnej kultury, w tym języka, a państwo polskie łoży na edukację, wydawanie książek i czasopism.

Dlaczego od Ślązaków gorsi mają być górale z Podhala? Ich mowa też jest piękna.

Jest to według mnie sianie zamętu.

Troje śląskich posłów, Marek Plura (PO), Maria Nowak (PiS) i Lucjan Karasiewicz (niezrzeszony) zapowiada, że we wrześniu przekażą marszałkowi Sejmu swój projekt ustawy, dzięki której śląska gwara uznana zostanie za język regionalny. Jeśli do tego dojdzie, jak pani zagłosuje?

Język nie powstanie dlatego, że tak chcą posłowie. To nie jest kwestia uznaniowa, tylko metodologii, naukowego podejścia. Trzeba najpierw taki język stworzyć, nadać gwarze reguły gramatyczne i ortograficzne, a nie ma kodu, jak to zrobić. Wielu zwolenników tego pomysłu po prostu nie jest zorientowanych w problemie, a inni szukają dla siebie poklasku.

Prof. Bogusław Wyderka, językoznawca z Opola, stwierdził, że "język śląski bywa podpinany pod antypolskie hasła zwolenników autonomii Śląska".

Zgadzam się z tym poglądem. Nieprzypadkowo Ruch Autonomii Śląska ma autonomię w nazwie. Żeby było jasne: ja jestem za autonomią ekonomiczną Śląska, bo uważam, że ten region został wykorzystany ponad miarę, a teraz pozostawiony sobie. Myślę jednak, że niektórym nie o taką autonomię chodzi.

Język jest elementem sporu narodowościowego? Przez kilkanaście lat nie wyszło z ustanowieniem narodowości śląskiej, to teraz próbują z językiem śląskim?

Oczywiście i nie jestem w tym poglądzie odosobniona.

Towarzystwo Obrony Zachodnich Kresów Polski zwołało na 22 września w Katowicach konferencję naukową "Przejawy separatyzmu na Górnym Śląsku". Czy to odpowiedź na konferencję "Śląsko godka - jeszcze gwara czy jednak już język"?

Tak ją właśnie odbieram.

Wideo

Materiał oryginalny: Po śląsku, czyli nasz separatyzm - Dziennik Zachodni

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
PSZCZYNIOK

JEST TAKIE POWIEDZENIE, PANI PAŃCZYK, O PTOKU I JEGO GNIEŹDZIE. IDEALNIE DO PANI PASUJE. MYŚLĘ, ŻE POBYT W WARSZAWIE BARDZO ŹLE WPŁYWA NA PANIĄ. NIE MOGĘ UWIERZYĆ W PANI WYPOWIEDZI. JUŻ KIEDYŚ JE SŁYSZELIŚMY, ALE WTEDY ZA ŚLONSKOŚĆ SIĘ CIERPIAŁO. JAKO RODOWITY ŚLONZOK CZUJĘ SIĘ BARDZO OBRAŻONY PANI WYPOWIEDZIAMI. DOBRZE, ŻE NA KSIĄŻĘCEJ ZIEMI PSZCZYŃSKIEJ NOS ŚLONZOKÓW JEST ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ I JESZCZE NIKOMU TAK NIE BIJE NA DEKIEL !!!!

M
Młody Ślązak

Co jest złego w tym, że chcę pisać w swojej mowie. Twierdzi Pani, że zanim coś napiszę, powinni się wcześniej wypowiedzieć językoznawcy. Co to jest za nieludzkie myślenie?? Nie obchodzą mnie autonomiści, ale dlaczego tylko oni podejmują temat naszego języka? Dlaczego nie zajmują sie tym polscy naukowcy i politycy? Sami zachęcacie nas do separatyzmu. Traktujecie nas jak aborygenów, którzy powinni tylko pracować, jeść i wydalać. A jeśli mają wyższe aspiracje, to ich się obraża jako wywrotowców. A my mamy prawo pielęgnować swoją kulturę, pisać po swojemu. A Pani obowiązkiem, jako polityka, jako, że żyje z naszych podatków, jest nas wspierać. A przynajmniej rozumieć i nie obrażać. Natomiast Pani wypowiada się w tonie komunistycznej propagandy w pogardzie dla każdej odmienności. Przykro mi to powiedzieć, ale odebrała Pani naukę za głębokiego stalinizmu i żadnej innej od tamtej pory. Jest Pani Ślązaczką więc powiem tylko jedno - Gańba!

Dodaj ogłoszenie