Podbeskidzie blisko historii

Łukasz Klimaniec
Rok temu Podbeskidzie wygrało ze Zniczem 1:0. Dziś wszyscy marzą o powtórce rezultatu
Rok temu Podbeskidzie wygrało ze Zniczem 1:0. Dziś wszyscy marzą o powtórce rezultatu Fot. Mikołaj Suchan
Podbeskidzie - Znicz Pruszków, piątek, godz. 17.30

Udało się zrobić to, co chcieliśmy. Widowiska, które przyciągną kibiców na stadion. Biletów już nie ma, a ten mecz to najważniejsze spotkanie w kraju - mówi Marcin Brosz, trener Podbeskidzia. Jeśli Górale pokonają w piątek rywali, zagrają w barażach o ekstraklasę.

Każdy kibic w Bielsku-Białej wie, że Podbeskidzie może trafić do historii. Ale by marzenia się spełniły, trzeba pokonać zespół Znicza, który ma taki sam cel: wygrać i awansować do baraży (tu konieczny jest jednak remis lub porażka Korony Kielce z Dolcanem Ząbki).

- Wszyscy się denerwujemy. To wyjątkowy mecz, choć traktujemy go, jak każdy inny i przygotowujemy się do niego normalnie - podkreśla Jerzy Wolas, prezes bielskiego klubu.

Zainteresowanie meczem jest ogromne. 3300 wejściówek rozeszło się w przedsprzedaży. Smaczkiem jest analogia do poprzedniego roku - wówczas walczący o ekstraklasę Znicz do awansu potrzebował w ostatniej kolejce zwycięstwa w Bielsku-Białej. Podbeskidzie było w czołówce, ale grało o przysłowiową pietruszkę. I wygrało 1:0 po golu Martina Matusa.

- Wielu uważa, że Pruszków ma nam coś do udowodnienia. Ale przed rokiem sytuacja była inna - prostuje Wolas. - Nasza wygrana przy degradacji Widzewa dawała nam wtedy nadzieję na grę w ekstraklasie. Dziś wygrana zapewni baraże.

Znicz przyjedzie do Bielska z nowym trenerem, Krzysztofem Chrobakiem.
- Po tej zmianie Znicz zagrał dobry mecz na Widzewie i bardzo dobry ze Stalową Wolą, choć skończyło się tylko 1:0 - ocenia trener Brosz. Ale nie patrzymy się na rywali. Zdajemy sobie sprawę, że to my rozdajemy karty. I musimy zrobić wszystko, by przedłużyć nasz sezon o jeszcze dwa mecze - podkreśla. Dziś tylko Jarosław Białek i Clemence Matawu nie będą mogli zagrać.

Atutem bielszczan są fantastyczna publiczność i ilość wygranych na własnym stadionie (12 meczów). A w ostatnich pięciu spotkaniach w Bielsku Górale strzelili rywalom 20 goli!

Jeśli Podbeskidzie wygra, feta będzie tylko na trybunach. Zespół i zarząd będą myśleli już o barażach. Co jeśli mecz zakończy się klapą?

- Świat się nie skończy - mówi Wolas. - W ciągu dwóch lat wyszliśmy z ogromnego długu. Choć startowaliśmy z sześcioma ujemnymi punktami, zespół znalazł się w czołówce. Nawet jeśli się nie uda, to cały sezon będzie sukcesem trenera Brosza i piłkarzy - zaznacza prezes Podbeskidzia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie