Podbeskidzie - Górnik Łęczna 2:2

Rafał Musioł
Kapitalne widowisko zaprezentowali kibicom piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała i  Górnika Łęczna.
Kapitalne widowisko zaprezentowali kibicom piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała i Górnika Łęczna. Jacek Drost
Kapitalne widowisko zaprezentowali kibicom piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała i Górnika Łęczna.

Jedyny niedosyt, jaki po tym meczu mogą odczuwać gospodarze dotyczy tylko końcowego wyniku.

- Remis oznacza, że straciliśmy dwa punkty - nie ukrywał Damian Chmiel, który na boisku spędził ostatni kwadrans spotkania, ale zaliczył asystę przy golu Krzysztofa Chrapka na 2:2.

Górale w gruncie rzeczy powinni mieć uczucia mieszane. Z jednej bowiem strony to oni gonili wynik aż do 83 minuty, ale z drugiej tuż przed końcem mieli piłkę meczową, gdy arbiter podyktował rzut karny.

Jego egzekutorem był Paweł Żmudziński, ale Jakub Wierzchowski obronił słaby strzał bielszczanina i został bohaterem swojej drużyny.

- Na treningach Paweł trafia sto na sto, ale mecz jak widać to coś innego. Nie mamy jednak do niego żadnych pretensji - stwierdził Maciej Szmatiuk.

Niedosytu nie ukrywał Chrapek, dla którego był to setny występ w barwach Podbeskidzia. - Szkoda, ale postaramy się wyrównać straty w następnej kolejce na Widzewie - bojowo zadeklarował, gdy emocje nieco już opadły.

Dla bielszczan, walczących o awans do ekstraklasy, remis rzeczywiście jest umiarkowanym sukcesem. Na szczęście dla nich punkty tracą też konkurenci.

- Ale to oznacza jedynie, że nie tracimy do nich dystansu, tymczasem to my musimy atakować czub tabeli - rozsądnie przyznawali piłkarze Podbeskidzia.

Kibice nie mieli jednak do swoich reprezentantów pretensji. Spotkanie z Górnikiem wyraźnie przypadło im do gustu.

- Nic się nie stało, Paweł, nic się nie stało - pocieszali niefortunnego wykonawcę jedenastki.
Trener gospodarzy, Marcin Brosz, po meczu długo nie mógł dojść do siebie.

- Więcej takich spotkań, a trybuny będą pełne na każdym meczu. Kibice pokazali wielką klasę, wspierając nas do końca i za to należą się im wielkie słowa uznania. A my gramy dalej... - podsumował spotkanie Brosz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie