Podbeskidzie - Tur Turek 9:0

Łukasz Klimaniec
Krzysztof Chrapek strzelił w tym spotkaniu aż pięć goli!
Krzysztof Chrapek strzelił w tym spotkaniu aż pięć goli! fot. Łukasz klimani
Udostępnij:
Sobotnim meczem piłkarze Podbeskidzia zadziwili chyba nawet samych siebie. Imponujące były nie tylko rozmiary zwycięstwa, ale przede wszystkim styl gry oraz efektowne gole.

- Bardzo chcieliśmy zrewanżować się kibicom za mecz w Jastrzębiu. Tam nie szło nikomu, a mnie najbardziej. Dziś z nawiązką to oddaliśmy - przyznał Krzysztof Chrapek, który zdobył pięć goli!

Losy meczu zostały szybko rozstrzygnięte, bo rywalom ochota do gry przeszła po pierwszych dwóch trafieniach Chrapka. A gdy obrońca Maciej Szmatiuk fantastycznym uderzeniem zza pola karnego podwyższył na 3:0 na trybunach rozpoczęło się odliczanie, które kibice zakończyli na liczbie 9.

Można gdybać, czy czerwona kartka, jaką ujrzał w 58. minucie Petr Kasprak (powalił wychodzącego sam na sam z bramkarzem Mieczysława Sikorę) ułatwiła gospodarzom rozstrzelanie rywali.

Już wtedy było 4:0, a bielszczanie ani myśleli przestać atakować, czego dowodem była akcja Sikory. Do karnego podszedł Chrapek, choć trybuny skandowały nazwisko bielskiego golkipera Łukasza Merdy.

- Podszedłbym, ale na boisku był jeszcze Krzysiu Chrapek i zostawiliśmy mu karnego. Ostatnio na treningu z Sebastianem Szymańskim i trenerem Matuszkiem strzelaliśmy karne i nieźle nam to wychodziło. Ale to mecz mistrzowski, nie ma co robić wioski - skwitował bramkarz.

Górale nie stosowali taryfy ulgowej strzelając gole z każdej okazji.

Nad gośćmi ulitował się tylko arbiter, Łukasz Bartosik, który do drugiej połowy nie doliczył ani minuty. Usprawiedliwienia dla piłkarzy nie miał Piotr Pietraszek, który w zastępstwie Mariusza Kurasa pojawił się na konferencji.

- Nasi zawodnicy sami strzelali sobie gole. Widocznie nie zasługujemy, by grać w tej lidze - stwierdził gorzko. Piłkarze Tura nie chcieli już mówić nic.

Okazałe zwycięstwo Podbeskidzia, które piłkarze zadedykowali trenerowi bramkarzy Markowi Matuszkowi (zmarł mu ojciec) to preludium do najważniejszych gier sezonu z GKS Katowice i Zniczem Pruszków. W klubie wszyscy są świadomi, że baraże o ekstraklasę są tuż, tuż.

- Teraz musimy liczyć tylko na siebie. Od dawna wierzymy w sukces, ale teraz potrzebny jest kubeł zimnej wody i czekanie na mecze z Katowicami i Zniczem. Po takim spotkaniu nie można nie wierzyć, że je wygramy - podkreślił Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia.

Więcej czytaj w poniedziałkowym Kibicu - dodatku do Polski Dziennika Zachodniego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie