Podbeskidzie - Zagłębie Lubin 2:4. "Ukraiński Messi" nie wystarczył. Górale przegrali po szalonej dogrywce

Przemysław Drewniak
Przemysław Drewniak
W 1/16 finału Pucharu Polski Podbeskidzie zmierzyło się u siebie z Zagłębiem Lubin
W 1/16 finału Pucharu Polski Podbeskidzie zmierzyło się u siebie z Zagłębiem Lubin PD
We wtorkowym meczu 1/16 finału Pucharu Polski Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało po dogrywce z Zagłębiem Lubin 2-4 i odpadło z rozgrywek. Obie bramki dla Górali z rzutów karnych zdobył Ukrainiec Sergii Miakushko.

Powiedzenie "grali jak nigdy, przegrali jak zawsze" przylgnęło niegdyś do reprezentacji Hiszpanii, która przez wiele dekad nie osiągała sukcesów mimo efektownego stylu gry. Dziś to słynne zdanie zdecydowanie bardziej pasuje do Podbeskidzia. Beniaminek Ekstraklasy potrafi grać atrakcyjny futbol, długo utrzymując się przy piłce, ale nie przekłada tego na zdobywanie bramek. A gdy dodamy do tego masę błędów w defensywie, mamy przepis na nieszczęście - bielszczanie są na ostatnim miejscu w Ekstraklasie, a we wtorek w szalonym meczu z Zagłębiem Lubin stracili cztery gole i odpadli z Pucharu Polski.

Podbeskidzie rozgrywało trzeci mecz w przeciągu ośmiu dni, dlatego trener Krzysztof Brede, zgodnie z oczekiwaniami, dał odpocząć kilku podstawowym zawodnikom - na ławce rezerwowych pozostali Łukasz Sierpina, Maksymilian Sitek, Michał Rzuchowski czy Kacper Gach. Niespodziankę sprawił za to trener gości, Martin Sevela, wystawiając do gry "galową" wyjściową jedenastkę, która w sobotę wygrała w Krakowie z Wisłą.

Słowacki szkoleniowiec pokazał, że poważnie zamierza potraktować rozgrywki o Puchar Polski, ale do jego piłkarzy wiadomość ta dotarła chyba dopiero w przerwie meczu. Miedziowi przez pierwszą godzinę prezentowali się jeszcze słabiej niż tydzień wcześniej, gdy po kiepskim występie w lidze wyjechali z Bielska-Białej bez punktów. Pasywne nastawienie rywala spowodowało, że Podbeskidziu mogło przypomnieć się sobotnie starcie ze Śląskiem Wrocław (0-2). W pierwszej połowie Górale zdecydowanie przeważali, byli przy piłce przez 60% czasu, ale co z tego, skoro nie potrafili tego przełożyć na skuteczność pod bramką rywali.

Przed przerwą najlepszą szansę na gola zmarnował Jakub Bieroński, który spudłował z dobrej pozycji po doskonałym podaniu Desley'a Ubbinka. Holender był jedną z dwóch najjaśniejszych postaci w zespole gospodarzy. Potrafił napędzać ataki Podbeskidzia, a w drugiej połowie po jego strzale z dystansu Konrad Forenc z trudem sparował piłkę na poprzeczkę. Bardzo dobrze prezentował się się także Sergii Miakushko, który kilkoma efektownymi rajdami i świetnym panowaniem nad piłką udowodnił, dlaczego w czasach gry w Dynamie Kijów ochrzczono go "ukraińskim Messim".

Zagłębie otrząsnęło się z początkowego marazmu, po przerwie zagrało agresywniej i wraz z upływem czasu jego ataki zyskiwały coraz większą dynamikę. Miedziowi również mieli jednak problemy z dokładnością zagrań, więc w regulaminowym czasie gry obie bramki padły po rzutach karnych. Miakushko trafił po zagraniu ręką Lorenco Simicia, a po takim samym przewinieniu Marko Roginicia wyrównał Dejan Drażić.

Silniejszy napór Zagłębia przyniósł także skutek na początku dogrywki - po zamieszaniu pod bramką gospodarzy zrehabilitował się Simić, z bliska nie dając szans Michalowi Peskoviciowi. Podbeskidzie nie potrafiło zdobyć bramki z akcji, ale po raz kolejny z pomocą przyszli rywale, faulując w polu karnym Roginica. Miakushko ponownie zachował zimną krew i pewnym strzałem z jedenastu metrów wyrównał wynik.

Druga połowa dogrywki należała już jednak do gości, którzy przycisnęli zmęczonych bielszczan i w przeciągu pięciu minut rozstrzygnęli losy awansu do 1/8 finału. Po znakomitej, indywidualnej akcji Dejana Drażicia, który z łatwością minął kilku piłkarzy Podbeskidzia, do siatki trafił Samuel Mraz. Chwilę później najlepszy w szeregach lubinian Drażić ustalił końcowy wynik - a jakże - z rzutu karnego, podyktowanego po nieudanej interwencji Dmytro Bashlaia. - Jesteśmy po tym meczu smutni. Każdy następny będzie dla nas jak finał - podkreślił ukraiński obrońca.

A następny "finał" będzie wyjątkowo wymagający - beniaminek zmierzy się z Lechem Poznań, który przyjmie u siebie bielszczan pomiędzy starciami z Benficą i Rangers w Lidze Europy.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-4 Zagłębie Lubin
Sergii Miakushko 63' (k.), 102' (k.) - Dejan Drażić 78' (k.), 111 (k.), Lorenco Simić 94', Samuel Mraz 106'

Podbeskidzie: Michal Pesković - Konrad Gutowski, Aleksander Komor, Dmytro Bashlai, Milan Rundić - Sergii Myakushko (112' Łukasz Sierpina), Gergo Kocsis, Jakub Bieroński (66' Michał Rzuchowski), Desley Ubbink (74' Tomasz Nowak), Mateusz Marzec (66' Maksymilian Sitek) - Marko Roginić (112' Ivan Martin).
Trener: Krzysztof Brede

Zagłębie: Konrad Forenc - Kacper Chodyna (89' Jakub Bednarczyk), Lorenco Simić, Lubomir Guldan, Sasa Balić - Patryk Szysz, Evgeniy Bashkirov, Łukasz Poręba, Jakub Żubrowski, Dejan Drażić - Rok Sirk (63' Samuel Mraz).
Trener: Martin Sevela

żółte kartki: Kocsis, Bashlai, Rundić - Drażić, Guldan, Balić, Żubrowski.

sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie