Podziemia Festung Breslau pod placem Solnym (ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY)

Juliusz Woźny

Wideo

Udostępnij:
Opowieści o tunelach rozciągających się pod ulicami Wrocławia, ba o podziemnym mieście, które znajduje się u nas na poziomie minus jeden, do dziś rozpalają wyobraźnię mieszkańców miasta nad Odrą. Kilka razy rozmawiałem ze starszymi panami zaklinającymi się, że widzieli w okolicach fosy wejścia do podziemnych tuneli, że była tam stacja metra, lokomotywa i wagony. Inni twierdzili, że pod Placem Grunwaldzkim mieści się ogromna hala, a nawet zakłady produkcyjne. Że w lochach pod Brochowem do dziś spoczywa Bursztynowa Komnata…

Z pewnością do powstania tych legend przyczynił się fakt, iż Niemcy, spodziewając się nalotów na Wrocław, wybijali w ścianach piwnic pod kamienicami przejścia. Dzięki temu można było bezpiecznie pokonywać spore odległości, nie wychodząc na powierzchnię, powstał cały system komunikacyjny. Ale przecież były to tylko piwnice, a nie wybudowane poniżej gruntu podziemne miasto.

A jednak… Chodząc po Placu Solnym, kupując kwiaty na stoiskach, odwiedzając tamtejsze kawiarnie, rzadko zdajemy sobie sprawę, że kilka metrów poniżej faktycznie znajduje się betonowy kolos – ważny element twierdzy. To potężny schron, mogący pomieścić około 300 osób, zapewniający nie tylko schronienie, ale też całkiem komfortowe warunki. Komfortowe w porównaniu z tym, co było udziałem przeciętnych mieszkańców podczas kilku miesięcy oblężenia Festung Breslau. Nazistowska propaganda skutecznie wzbudzała panikę związaną z nalotami lotniczymi w mieszkańcach Wrocławia już w pierwszej połowie lat trzydziestych. Niemal nazajutrz po przejęciu władzy przez Hitlera zaczęto rozsiewać w Breslau plotki o polskich samolotach, oczywiście czerwonych samolotach (czerwone samoloty! – jak to działa na wyobraźnię), które niebawem mają rozpocząć bombardowania. Już wtedy wrocławianie musieli ćwiczyć zachowanie podczas alarmów lotniczych, zaczęto też przebijać przejścia pod kamienicami.

Człowiekiem, który otrzymał zlecenia na budowę schronów we Wrocławiu, nie był oczywiście ktoś przypadkowy. Richard Konwiarz. My czytamy to nazwisko z polska „konwiarz”, a on życzyłby sobie, aby brzmiało „konwiarc” - bardziej germańsko. W roku 1933 podpisał wiernopoddańczy list do Hitlera, w którym deklarował wierność ideałom narodowego socjalizmu. Dzięki swej wzorowej postawie zyskiwał coraz to nowe zamówienia. Według jego projektów wniesiono naziemne schrony przeciwlotnicze przy ul. Białodrzewnej, Grabiszyńskiej, Ładnej, Ołbińskiej i na pl. Strzeleckim oraz podziemne - pod Placem Solnym i Nowym Targiem. Konwiarz już wcześniej, w roku 1935, otrzymał zlecenie na wzniesienie pomnika SA – Oddziałów Szturmowych.

Gdy lotnictwo aliantów rozpoczęło bombardowania niemieckich miast, Hitler zarządził budowę schronów w całej III Rzeszy. W roku 1942 rozkopano Plac Solny i w olbrzymim zagłębieniu, 6 metrów pod powierzchnią placu, usytuowano betonowy kolos. Grubość ścian wynosi niemal dwa metry. Jedne źródła mówią o 300 metrach powierzchni, inne o 870, co prawda te pierwsze wspominają o „powierzchni użytkowej”, więc być może nie uwzględniają pomieszczeń technicznych, takich jak na przykład wentylatornie czy toalety. Ponoć schron rozciąga się pod całym placem.

Niemcy, bombardując miasta na wschodzie i zachodzie Europy, spodziewali się nalotów odwetowych. Niektórzy zaprotestują, twierdząc że w czasie, gdy powstawały, do Wrocławia nie mógł dolecieć żaden aliancki bombowiec, więc być może to jednak nie schrony, a elementy podziemnego miasta. No cóż... W wiosce, w której spędziłem dzieciństwo, krążyła opowieść że z Domaszkowa wiedzie tunel, który łączy nas z Berlinem. Miały nim pędzić super szybkie pociągi. Legenda miała wyjątkowo twarde życie. Choć gruntownie sprawdzaliśmy kolejne miejsca, które miały kryć wejście do podziemi i okazywało się, że nic tam nie ma wniosek, zdaniem nas chłopaków był tylko jeden: Niemcy naprawdę dobrze to ukryli. Czy mogą zatem dziwić opowieści, że pod dostępnymi dziś pomieszczaniami znajdują się kolejne kondygnacje?

Można to sprawdzić osobiście. Schron jest dostępny dla zwiedzających, a ja do obejrzenia go zachęcam. Firma Movie Gate przygotowała tam ciekawą ekspozycję, prezentującą warunki, w jakich przebywali ci, którzy mieli prawo wejść do schronu.

Napisy zabraniające palenia wykonano specjalną fluorescencyjną farbą – dziś wystarczy poświecić chwilę ekranem telefonu i farba zaczyna delikatnie świecić w mroku. Schron miał bardzo wysoki standard toalet, wentylatory, kuchnie, izby dla rannych – to sprawiało, że pobyt w schronie znacznie odbiegał od tego, co spotykało pozostałych mieszkańców miasta kryjących się w piwnicach i ruinach. Miejsce to było przewidziane na 300 osób – zatem z pewnością była to elita. Aby tam się dostać, trzeba było być posiadaczem specjalnej przepustki wydawanej przez policję. Niewielkie pomieszczenia, w których przebywali wybrańcy, także różniły się od innych schronów, gdzie ludzie tłoczyli się w dużych salach, gdzie trudno o intymność.

W części podziemnych sal zobaczymy oryginale rekwizyty ze znanych hollywoodzki produkcji filmowych – choćby z „Bękartów wojny” czy „Hellboya”. Jest też ekspozycja prezentująca w atrakcyjny sposób wybrane zagadnienia naukowe.

A jaki był los projektantka betonowego giganta? Co się stało z herr Konwiarzem-Konwiarcem? Po wojnie jakby nigdy nic działał przy odbudowie Drezna, a w roku 1950 czmychnął do Niemiec Zachodnich, gdzie nadal działał jako architekt, między innymi projektował Stadion Dolnosaksoński w Hanowerze do dziś doskonale spełniający swoją rolę. Na pewno był znakomitym fachowcem.

Tak schron wyglądał w 2011 roku

Podziemia Festung Breslau pod placem Solnym (ZAGADKI, TAJEMN...

Materiał oryginalny: Podziemia Festung Breslau pod placem Solnym (ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY) - Gazeta Wrocławska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

,myxbvncnj
"plotki o polskich samolotach" A jednak byly - wprawdzie gdzieindziej na Slasku i tylko jedno albo kilka. Ale byly.

Tak to jest, macie racje: za plotkami zawsze jednak cos sie kryje. Tak za bajkami o bunkrach, tak jak za polskimi bombardowaniami, a takze za amerykanska stonka ziemniaczana, (napewno) na Kubie i (byc moze) w NRD.
Z
Z Walimia
My w górach Sowich tez mamy takich fantastów i kłamców którzy wymyślają setki podziemnych obiektów itp inne bzdury.Należa do nich

Krzysztof Szpakowski

Dariusz Kwiecień

Igor Witkowski

Piotr Koper

Opowiedzą i wymyślą wszystko byle by było o nich głośno i aby kasa płynęła szerokim strumieniem
Dodaj ogłoszenie