MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pogrzeb Marcina Mizi - "Żegnamy człowieka, który kochał drugiego bardziej niż siebie". Jastrzębianin został pobity przez nastolatków

Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Marcina Mizię pożegnano z honorami. Żegnali go przedstawiciele służby więziennej, sportowcy-amatorzy, z którymi grał w piłkę.
Marcina Mizię pożegnano z honorami. Żegnali go przedstawiciele służby więziennej, sportowcy-amatorzy, z którymi grał w piłkę. red.
W jastrzębskim kościele "na górce" odbył się pogrzeb Marcina Mizi. 28-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju został skatowany podczas odbywającego się w Sosnowcu, Fun Festivalu. Śmierć mężczyzny, którego bestialsko zaatakowała trójka nastolatków, wstrząsnęła wręcz całą Polską. Marcin Mizia, który zawodowo związany był ze Służbą Więzienną, pośmiertnie został awansowany na wyższy stopień służbowy.

Pogrzeb Marcina Mizi. Jastrzębianin został skatowany na śmierć

Najbliższa rodzina: rodzice, siostra, narzeczona. Przyjaciele i znajomi. Reprezentanci środowiska piłkarskiego i służby więziennej. Przedstawiciele władz Jastrzębia-Zdroju. Nawet osoby, które nie miały okazji go poznać, a których jego śmierć dotknęła. Prawdziwe tłumy uczestniczyły w pogrzebie jastrzębianina Marcina Mizi.

Msza św. pogrzebowa w jego intencji odbyła się w jastrzębskim kościele pw. NMP Matki Kościoła, popularnie nazywanym kościołem "na górce". Pogrzeb jastrzębianina rozpoczął się on pośmiertnego nadania mu awansu na wyższy stopień służbowy. Marcin Mizia decyzją dyrektora generalnego Służby Więziennej został awansowany z kaprala na młodszego chorążego. Akt nominacji złożono na ręce rodziców.

Z kolei podczas wygłoszonej homilii, głoszący ją kapłan nawiązując do odczytanych wcześniej słów Ewangelii mówił o bólu i stracie, którą odczuwają żałobnicy.

- Ewangelia, którą usłyszeliśmy mówi o rozdartej zasłonie przybytku. Ta rozdarta zasłona symbolizuje rozdarte serca wielu z was. Szczególnie najbliższych. Jego tragiczna śmierć wstrząsnęła całą Polską. W bestialski sposób zostało przerwane życie tego, kto to życie kochał - rozpoczął ks. Piotr Kontny, wikariusz parafii w Jastrzębiu-Szerokiej.

Ksiądz określił zmarłego Marcina jako osobę, która była pełna pasji. - Grał w piłkę i to dobrze. Żył sportem. Widział w nim wielką wartość dla siebie. Starał się zarazić nim inny. Marcin był słońcem dla innych. Potrafił rozświetlić życie - mówił o zmarłym kaznodzieja, który porównał zmarłego jastrzębianina do Chrystusa.

- Potrafił wstawić się za człowiekiem, którego nie znał i stanąć w jego obronie. I tym sposobem przerwać spiralę nienawiści. Zapłacił za to najwyższą cenę. Ale właśnie w tym stał się doskonały. Żegnamy dziś człowieka, który kochał drugiego bardziej niż siebie. A to jest centrum Ewangelii. On ją wypełnił na naszych oczach. W tym jest podobny do Jezusa - pokusił się o porównanie ks. Piotr Kontny, który skrytykował także wszystkich tych, którzy nie mieli na tyle odwagi, żeby udzielić pomocy bitemu Marcinowi.

- Musimy napiętnować obojętność na krzywdę i brak reakcji na zło. Boimy się zareagować. Jesteśmy obojętni. Na przekleństwa w pracy, w sklepie. Wulgarne zachowania. Ale też wtedy, kiedy dzieje się drugiemu krzywda - powiedział podczas kazania, ksiądz.

Po kościelnej części pogrzebu, kondukt żałobny udał się na jastrzębski cmentarz komunalny, na którym spoczęła trumna zmarłego Marcina Mizi. Jeszcze w kościele swojego Marcina, z którym za kilka miesięcy miała wziąć ślub, pożegnała jego narzeczona. Zrobiła to w bardzo osobisty sposób.

- Byłeś dla mnie jak butla z tlenem. Jak ciepły koc na zimne wieczory. Nawet zdążyłam polubić ten bałagan, który robiłeś mi w kuchni. Kiedy na mnie patrzyłeś, znikał cały świat. Takich nas zapamiętam, na zawsze. Do końca będziesz miłością mojego życia - mówiła w kościele narzeczona, 28-latka.

28-letni jastrzębianin został brutalnie pobity podczas imprezy. Zamordowała go trójka nastolatków

Marcin Mizia zmarł 12 czerwca. Kilka dni wcześniej, podczas odbywającej się w Sosnowcu imprezy muzycznej, Fun Festival, będącej po prostu Dniami Sosnowca został brutalnie pobity. Zaatakowała go trójka nastolatków. Dokładne okoliczności dramatu pozostają nieznane. Mówi się, że jastrzębianin, który na imprezę wybrał się wraz z narzeczoną miał im zwrócić uwagę. Nastolatkowie mieli szukać okazji do bójki, zaczepiali innych.

Po tym, jak 28-latek upomniał ich, agresja 16-latków skupiła się na nim. Trzech wyrostków miało okładać Marcina Mizię po całym ciele. Jastrzębianin miał być kopany po głowie. Został skatowany do tego stopnia, że tuż po ataku nie oddychał. Krążenie udało mu się przywrócić. Jego stan był jednak bardzo ciężki.

Walka o życie mieszkańca Jastrzębia toczyła się w szpitalu. Niestety, okazała się być nieskuteczna. Strażnik więzienny, a w wolnych chwilach piłkarz-amator nie przeżył. Tragiczna śmierć Marcina Mizi wstrząsnęła wieloma osobami.

- Był życzliwym i uczynnym kolegą. Ruch i aktywność sportowa były dla niego pasją, sposobem spędzania wolnego czasu. Jako funkcjonariusz cechował się rzetelnością, zaangażowaniem i oddaniem - wspominają zmarłego jastrzębianina w miejscowym Zakładzie Karnym, w którym służył.

- Odpoczywaj w pokoju wiecznym Miziol - na zawsze pozostaniesz w naszych sercach - żegnali z kolei swojego piłkarza, przedstawiciele Spójni Landek, w której występował 28-latek i w której ostatni mecz rozegrał na dzień przed tragedią w Sosnowcu.

Nastolatkowie, którzy skatowali Marcina Mizię przebywają w schronisku dla nieletnich

Chociaż po brutalnym ataku jastrzębianina, jego oprawcy uciekli, szybko zostali oni zatrzymani przez policję. Przedstawiono im zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Z racji wieku nie mogli zostać aresztowani. Obecnie przebywają w schronisku dla nieletnich, a ich sprawą zajmuje się sosnowiecki sąd.

Śledczy z kolei badają sprawę zabezpieczenia feralnego Fun Festivalu w Sosnowcu. Niemal od razu po tragedii zaczęły się bowiem pojawiać głosy, że jego uczestnikom nie było w odpowiedni sposób zapewnione bezpieczeństwo. To także jest obecnie badane.

- Wszczęte jest przez policję dochodzenie w zakresie art. 58 ust. 1 i 2. ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Ze względu na to, że powzięto wątpliwości w zakresie zabezpieczenia imprezy masowej, będzie podlegało to weryfikacji - wyjaśnia prokurator Michał Łukasik, zastępca prokuratora rejonowego w Prokuraturze Rejonowej Sosnowiec-Północ.

Rodzina zgodziła się przekazać organy zmarłego jastrzębianina na rzecz innych potrzebujących

Po śmierci, Marcin Mizia został okrzyknięty bohaterem. Jastrzębianin jako jedyny z całego tłumu odważył się na zwrócenie uwagi agresywnej młodzieży. Wiele bawiących się wokół osób nie było natomiast na tyle odważnymi, żeby ruszyć mu na ratunek.

Na miano bohatera 28-latek z Jastrzębia zasługuje też jeszcze z innego powodu. Po śmierci może on uratować życie innych osób. Najbliżsi postanowili bowiem, że organy młodego, wysportowanego człowieka mogą być wykorzystane w ramach przeszczepu. Jak twierdzi rodzina Marcina Mizi, takiej woli życzyłby sobie również on sam.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni