Pogrzeb Zygmunta Hanusika. Wielki kolarz oraz miłośnik Śląska i gołębi spoczął na cmentarzu w Tychach

Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk
Pogrzeb Zygmunta Hanusika odbył się 13 marca 2021 r. w kościele św. Marii Magdaleny w Tychach Lucyna Nenow
Pogrzeb Zygmunta Hanusika, jednego z czołowych kolarzy Wyścigu Pokoju, odbył się 13 marca 2021 r. w kościele św. Marii Magdaleny w Tychach. Prócz rodziny, przyjaciół i znajomych, żegnało go środowisko kolarzy i gołębiarzy oraz reprezentacja miasta Tychy. Nad grobem zabrzmiał m.in. hejnał Wyścigu Pokoju i wzbiły się w powietrze wypuszczone z klatek gołębie. Podkreślano nie tylko ogromny talent kolarski Zmarłego i wielkie zasługi dla polskiego kolarstwa, ale też jego pogodę ducha, uśmiech, humor i śląskość oraz umiłowanie gwary.

Pogrzeb Zygmunta Hanusika, wielkiego kolarza oraz miłośnika Śląska i gołębi

Śmierć Zygmunta Hanusika - 4 marca, cztery dni po 76. urodzinach - była dla wszystkich zaskoczeniem.

- Nie tak dawno wspólnie ustalaliśmy datę wyścigu kolarskiego Tyskie Kryterium Fiata, który dzięki twoim staraniom jest organizowany na gościnnej ziemi śląskiej. Nie tak dawno, bo miesiąc temu, razem żegnaliśmy Ryszarda Szurkowskiego. Nie zdążyliśmy się pogodzić ze stratą jednej gwiazdy, a już zgasła nam druga - mówił Krzysztof Golwiej,prezes Polskiego Związku Kolarskiego, dodając: Tak jak w wyścigach, dałeś pierwszeństwo Szurkowskiemu do wjechania na metę świata pozaziemskiego, aby lokować się tuż za nim. Równo miesiąc od śmierci Ryszarda Szurkowskiego. Jego pogrzeb był 13 lutego o 14, twój – 13 marca o 14.30.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z POGRZEBU ZYGMUNTA HANUSIKA

Swoje wystąpienie zakończył słowami: Jako prezes Polskiego Związku Kolarskiego żegnam Cię i dziękuję za to, że zostałeś kolarzem, a nie piłkarzem. Dziękuję ci za udział w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata, mistrzostwach Polski, za dreszcz emocji, których dostarczałeś podczas wyścigów kolarskich.Do ostatnich chwil kochałeś kolarstwo i gołębie, które są symbolem wyścigu Pokoju. Będzie nam Cię brakowało.

Najpełniej sylwetkę Zmarłego przybliżył Henryk Grzonka, radiowy dziennikarz sportowy z radia Katowice.

- Debiutował w Wyścigu Pokoju w 1968 i od razu wygrywa pierwszy etap – z Berlina do Frankfurtu. Wtedy sportowa Polska zwraca uwagę na niezwykły talent. Zygmunt Hanusik. Nie było jeszcze wtedy Ryszarda Szurkowskiego, który w Wyścigu Pokoju pojawi się dopiero rok później. I wreszcie rok 1970 – kiedy Zygmunt jest w życiowej formie, i mógłby z powodzeniem wygrać Wyścig Pokoju. Na drugim etapie, na stadionie w Pilznie, wygrywa. Zdobywa żółtą koszulkę. I wtedy: Przychodzi do mnie ówczesny prezes PZKolu i mówi: żebyś ty, Hanys, nie myślol, że ty wygrosz Wyścig Pokoju, są inne ustalenia", tak to zawsze wspominał. Kolarze wiedzą. W kolarstwie jedzie się na lidera. I to są te ustalenia. Tak musi być. Zygmunt to szanował - mówił Henryk Grzonka.

I kolejna historia, którą usłyszeli zebrani w kościele św. Marii Magdaleny w Tychach.

- Rok 1970, mistrzostwa Polski, niezwykle prestiżowy wyścig. Zygmunt chce wygrać. Jest w świetnej formie. Ale rozsypał się jego rower. I wtedy podjeżdża do niego Rysiek Szurkowski i mówi: "Zygmunt, bierz mój rower". Wiedział, że wóz techniczny, który może Zygmuntowi pomóc, jest daleko, I Zygmunt na rowerze Ryszarda Szurkowskiego zdobywa mistrzowski tytuł. Zdobywa biało-czerwoną z białym orłem. Za ten niezwykły gest Szurkowski otrzymuje nagrodę Far Play. Odbierając ją na gali w Paryżu, mówi piękne słowa: "Nie zdobyłem medalu, nie wygrałem, ale zdobyłem przyjaciela do końca życia". A potem nieraz wspominał, że ilekroć był na Śląsku, to zawsze wpadał do Hanusika na rolady i modro kapusta - opowiadał Henryk Grzonka.

I jeszcze jedno wspomnienie.
- Kiedy otwierano po remoncie Stadion Śląski, z Zygmuntem pojechaliśmy na tę uroczystość i zrobiłem mu zdjęcie przy słynnej bramie, przez którą zawsze wjeżdżali kolarze. I wtedy powiedział mi: "Ja miałem wygrać ten etap w 1968 r. Koledzy na mnie jechali, wszystko było po mojej myśli i dopiero w tym tunelu (a w tunelach działy się czasem różne rzeczy) sprinter niemiecki złapał mnie tak za galotki (jak to Zygmunt mówił), że wybił mnie z rytmu i wjechałem na bieżnię jako czwarty i nie wygrałem".

- Czy Zygmunt był kolarzem spełnionym? Bardzo wiele osiągnął. Był wielkim, wybitnym polskim kolarzem, jednego mu brakowało – on zresztą tego nie ukrywał. Brakowało mu sukcesu olimpijskiego - powiedział red. Henryk Grzonka.

I opowiedział, jak Zygmunt Hanusik został powołany do polskiej reprezentacji na igrzyska olimpijskie w Meksyku w 1968, gdzie rozegrał się jego wielki sportowy dramat.

- Krótko po starcie – kraksa. Leży 40 kolarzy. Jak mówił, to spowodowali ci z krajów egzotycznych, co na kole nie umieli jeździć, ale on leży w tej kraksie. Jest mocno poturbowany, ale najbardziej ucierpiał jego rower. Nie ma przedniego koła. Od jednego z leżących zawodników z krajów afrykańskich odkręca przednie koło, zapina, dochodzi do peletonu, ale niestety, na dobry wynik nie było już szans - wspominał Grzonka.

I wspominał też śląskość Zmarłego.
- Zygmunt był Ślązokiem,. Ta śląskość z niego kapała wielkimi kroplami, pewnie większymi niż te, które dziś płyną po niejednym policzku. On, zapytany o problem z rowerem, nie bał się powiedzieć do mikrofonu polskiego radia, że mechanik mu za mało luftu naplompoł do zadniego koła. Oczywiście, nie wszyscy rozumieli, co powiedział - opowiadał Grzonka.

Przypomniał też występy Hanusika w radiu nie tylko w audycjach o sporcie.
- Zapraszałem go do rozmów o Śląsku. Wiedziałem, że będzie pięknie o Śląsku opowiadał. Ale też wiedziałem, ze muszymy po śląsku godać, bo Zygmunt tak czuł się najlepiej - mówił, opowiadając jeszcze o jego miłości do ludzi, zwierząt, ptaków, zwłaszcza gołębi, symboli Wyścigu Pokoju.

- Wiecie, jaki dzwonek miał Zygmunt w telefonie? hejnał Wyścigu Pokoju. Niektórzy się dziwili, ja nie. Byłeś, Zygmuncie, wspaniałym człowiekiem, wybitnym kolarzem. Teraz gdzieś tam, w tej niebieskiej kadrze jest was już tylu, że Łasak ma z kogo wybierać. Ale tam chyba wszyscy jesteście wygrani. Cześć Twej pamięci - pożegnał red. Grzonka Zygmunta Hanusika.

Zygmunt Hanusik spoczął na cmentarzu w rodzinnym Wartogłowcu, gdzie urodził się 28 lutego 1945 r. Wspomniany red. Henryk Grzonka, że stamtąd, ze swojej ojcowizny, wyjechał w wielki świat i do ojcowizny wrócił.

ZOBACZ TAKŻE
Zygmunt Hanusik, legendarny kolarz, nie żyje

[promo]1071;1;Bądź na bieżąco i obserwuj [/promo]

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam

Dlaczego piszecie ODBYŁ się pogrzeb? Dlaczego nie napisaliście odbędzie się pogrzeb !!! Pamiętam Hanusika, gdy pod koniec lat 70tych pracował na bazie Transbud w Tychach na ul. Barona. Szedl przez hale warsztatową i nagle ni stąd ni zowąd hop i zrobił przewrotkę w powietrzu jak gimnastyk na olimpiadzie. Czym wprawił nas w oslupienie. Podejrzewam, że w życiu był bardzo wesołym człowiekiem.

Dodaj ogłoszenie