„Polacy doskonale rozumieją tęsknoty narodu kurdyjskiego”. O wątkach polsko-kurdyjskich i sytuacji w Iraku mówi Ziyad Raoof

Marcin Śliwa
Marcin Śliwa
Ziyad Raoof, pełnomocnik w Polsce Rządu Regionalnego Kurdystanu.
Ziyad Raoof, pełnomocnik w Polsce Rządu Regionalnego Kurdystanu. archiwum KRD
Udostępnij:
Polacy i Kurdowie mimo tak oczywistych różnic jak język, religia i geografia, to narody, które łączy szeroka wspólnota doświadczeń. Wśród nich jest m.in. trwanie narodu bez własnego państwa, trudne relacje z sąsiadami, walka z totalitarnymi reżimami, a także silne poczucie własnej tożsamości. Współcześnie Polska i Kurdystan również mają wiele punktów wspólnych, które przybliża dla nas Ziyad Raoof, pełnomocnik w Polsce Rządu Regionalnego Kurdystanu.

Kurdowie bohatersko odparli ISIS w 2014 roku. Proszę opowiedzieć o tym, co się wtedy działo.

Zanim opowiem o okolicznościach odparcia przez kurdyjskich Peszmergów ofensywy ISIS, chciałbym podkreślić, że do tej inwazji w ogóle nie musiało dojść. Odpowiedzialność za tragedię spoczywa przede wszystkim na ówczesnym premierze Iraku Nurim al-Malikim, którego autokratyczne rządy i łamanie konstytucji doprowadziły do skłócenia najważniejszych części składowych kraju- szyitów, sunnitów i Kurdów, do paraliżu wojska i administracji. Już pod koniec 2013. roku ISIS przejął kontrolę nad prowincją Anbar. Wiosną 2014. władze Regionu Kurdystanu alarmowały rząd w Bagdadzie i społeczność międzynarodową, że ISIS szykuje atak z terenów Syrii na Mosul. Nasze ostrzeżenia zostały przez wszystkich zignorowane. Gdy w czerwcu 2014 terroryści zaatakowali Mosul, irackie wojska i administracja uciekły bez walki. Zostawili terrorystom magazyny broni i zapasy pieniędzy. Przejęcie Mosulu pozwoliło tzw. Państwu Islamskiego jeszcze bardziej urosnąć w siłę.

W sierpniu 2014 ISIS rozpoczął kolejną ofensywę. Zajął Szingal, gdzie dokonał ludobójstwa na jezydach, zaczął się też zbliżać do stolicy Regionu Kurdystanu oraz parł w stronę Bagdadu. Opór Peszmergów oraz wsparcie z powietrza od międzynarodowej koalicji pod wodzą USA pozwoliło Kurdom obronić stolicę, a potem stopniowo przejść do kontrofensywy. Do końca 2014 roku Peszmergowie wyzwolili Szingal i ustabilizowali linię frontu.

Równie ważne jak poświęcenie Peszmergów w walkach, było tez poświęcenie władz i społeczeństwa Regionu Kurdystanu, które udzieliło schronienia wszystkim uciekającym przed ISIS- jezydom, chrześcijanom, muzułmanom. W szczytowym momencie w 6-milionowym irackim Kurdystanie było 1,8 miliona uchodźców. Udzieliliśmy im dachu nad głową i wyżywienia mimo panującego wtedy kryzysu gospodarczego.

Jak teraz wyglądają relacje Kurdyjsko-Amerykańskie?

Z jednej strony, wojskowe wsparcie USA pozwoliło Peszmergom odeprzeć atak ISIS i przejść do kontrataku. Z drugiej strony, w 2017 roku Stany niestety nie poparły niepodległościowych dążeń Kurdów, których wyrazem było referendum z 25 września 2017. Nie uczyniły też nic, gdy w następstwie tego referendum iracka armia i szyickie milicje z pomocą sąsiednich krajów zajęły Kirkuk, wypędzając stamtąd Kurdów i grabiąc ich mienie.

Obecnie relacje układają się dobrze. Stany Zjednoczone szkolą Peszmergów, w Erbilu powstaje nowy amerykański konsulat, o którym pisze się, że będzie największą amerykańską placówką konsularną na świecie. Wobec malejących wpływów USA w Bagdadzie i ogólnie na Bliskim Wschodzie, demokratyczny, tolerancyjny i prozachodni Kurdystan staje się dla Amerykanów coraz cenniejszym sojusznikiem i ważnym przyczółkiem w tej części świata.

W Europie prawie nic o tym się nie mówi, ale ISIS znów urosło w siłę. Gdzie teraz trwają walki?

Bastionem ISIS stały się góry Hamrin, na pograniczu prowincji Dijala, Salahaddin i Kirkuk. Mają tam trudne do wykrycia kryjówki i wytwórnie broni. Terroryzują lokalną ludność, dokonują porwań dla okupu. W lecie palą pola uprawne. Do ataków dochodzi także na posterunki Peszmergów na południowych krańcach Regionu Kurdystanu.

Warto w tym miejsce przypomnieć, że okazja na całkowite pokonanie ISIS została zmarnowana pięć lat temu. W październiku 2017, po referendum niepodległościowym Peszmergowie zostali wypędzeni z Kirkuku, Tuz Khurmatu i z obszarów, które czasami określane są mianem „terenów spornych”, choć Kurdowie całkowicie się nie zgadzają z tym terminem. To ziemie od wieku zamieszkane w większości przez Kurdów, które obecnie są jednak poza granicami Regionu Kurdystanu i od kilku dekad są celem arabizacji prowadzonej przez iracki rząd, próbujący zmienić tam proporcje etniczne. W 2014 to Peszmergowie obronili te ziemie przed ISIS. Gdy w 2017 zmuszono ich do odwrotu, w zamian nie przyszła tam iracka armia. Powstała tzw. próżnia bezpieczeństwa. Na pustynnych obszarach tej okolicy ISIS znalazł bezpieczne miejsce by przeczekać fazę osłabienia, potem przegrupował się i znowu nasila terror.

W Polsce trwa wojna hybrydowa, a reżim Łukaszenki stara się generować napięcia na granicy używając do tego oszukanych ludzi. Część z nich to Kurdowie. Wie Pan jak Ci ludzie trafiają na granice? Co mówi się w Kurdystanie o tym, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej?

Ten kryzys na granicy trwa już od sierpnia zeszłego roku, a na Litwie zaczął się jeszcze wcześniej. Kurdowie stanowili jedną z największych grup migrantów, próbujących z Białorusi dostać się na teren Unii przez Polskę, Litwę lub Łotwę. Natomiast „kurdyjski szlak” został zablokowany dzięki wysiłkom władz Regionu Kurdystanu we współpracy z unijnymi i polskimi władzami.

Wycieczki na Białoruś oferowały istniejące w Kurdystanie (i innych krajach bliskiego wschodu) siatki przemytnicze. Gdy jeszcze zjawisko nie było tak rozpowszechnione, a granice nie były jeszcze tak dokładnie pilnowane, wielu ludziom udawało się bez problemu przechodzić do Polski, a potem podstawionym transportem jechać do Niemiec. Siatki przemytnicze zaczęły reklamować się, że z Mińska można w 3 godziny dostać się do Niemiec. Nie informowały oczywiście, że białoruska wiza nie pozwala na legalne przekroczenie granicy Unii Europejskiej. Na przełomie lata i jesieni zjawisko stało się masowe. Z Kurdystanu na Białoruś wyjeżdżali ludzie marzący po prostu o lepszej przyszłości i znalezieniu pracy, ale też uchodźcy, którzy żyjąc przez lata w obozach utracili nadzieję na normalne życie na Bliskim Wschodzie: jezydzi, Kurdowie wygnani w 2017 z Kirkuku i okolic, a także ofiary tureckich bombardowań prowadzonych w prowincji Duhok przeciwko PKK.

Gdy okazało się, że zdesperowani ludzie są wykorzystywani przez Białoruś do szantażowania UE i destabilizowania polskiej granicy, Rząd Regionalny Kurdystanu skasował loty do Mińska, a organizatorzy siatek przemytniczych wylądowali w więzieniu. Kurdyjskie media emitowały też organizowaną przez polskie władze kampanię informacyjną o tym, że z Białorusi nie można legalnie przekroczyć polskiej granicy.

Jednocześnie jednak trudny los Kurdów na granicy polsko-białoruskiej wywołuje spore poruszenie w Kurdystanie. Dlatego premier Regionu Kurdystanu Masrour Barzani, który raz rozmawiał z polskim premierem przez telefon, a raz spotkał się z nim w kuluarach konferencji w Monachium, apelował o humanitarne traktowanie ludzi, którzy przekroczyli granicę. Ja również prosiłem o to podczas spotkań w polskich ministerstwach, rozmów z posłami oraz z rzecznikiem praw obywatelskich. Kurdów na granicy pozostało już niewielu. W listopadzie Rząd Regionalny Kurdystanu zorganizował z Mińska loty powrotne, później wróciła też część ludzi przebywających w polskich i litewskich ośrodkach zamkniętych.

Została natomiast grupa, która nie chce wracać do Kurdystanu, część z nich chce w Polsce ubiegać się o status uchodźcy. I tu niestety jest problem, bo procedury przeciągają się, a warunki ośrodkach zamkniętych, zwłaszcza w obozie w Wędrzynie, są złe. W tej chwili w ośrodkach w Wędrzynie, Lesznowoli i Przemyślu trwa głodówka osadzonych, w tym Kurdów. Apeluję o poprawę warunków i o przenoszenie tych ludzi do ośrodków otwartych. O to samo zabiegają posłowie i przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy wizytują te ośrodki oraz rzecznik praw obywatelskich.

Sytuacja na świecie jest dynamiczna i wiele się zmienia. Czy w narodzie Kurdyjskim mówi się o tym, że kruchy ład międzynarodowy może przynieść szanse na uzyskanie upragnionej państwowości?

Niezależnie od tego, że po referendum z 2017 roku perspektywa niepodległego Kurdystanu oddaliła się, własne państwo pozostaje niezmiennym marzeniem zdecydowanej większości Kurdów, niezależnie od tego, w której części Kurdystanu mieszkają. Polacy, którzy żyli ponad 120 lat pod zaborami, doskonale rozumieją tęsknoty narodu kurdyjskiego.

Rzeczywiście, sytuacja na świecie jest dynamiczna, a ład międzynarodowy, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, jest bardzo kruchy. Jednym z głównych powodów niestabilności tej części świata, jest niesprawiedliwy układ granic odgórnie wyznaczony jeszcze przez mocarstwa kolonialne ponad sto lat temu- na mocy angielsko-francuskiego układu Sykes-Picot z 1915 roku. Naród kurdyjski jest jedną z ofiar tego porządku.

Obecnie Rząd Regionalny Kurdystanu apeluje do władz w Bagdadzie o kompleksowe rozwiązanie kwestii spornych. Kluczem do tego jest przestrzeganie konstytucji z 2005 roku, która wprowadziła w Iraku ustrój federalny. W pierwszych latach istnienia tego porządku, korzystając z konstytucyjnych przywilejów, Kurdystan przeżywał okres imponującego rozwoju i stał się najbogatszą częścią Iraku. W Bagdadzie szybko jednak wzięły górę tendencje do traktowania Kurdów jako obywateli drugiej kategorii- wstrzymano przysługującą na mocy konstytucji subwencję budżetową, potem przyszła wojna z ISIS i wieloletni kryzys ekonomiczny. Obecnie Region Kurdystanu znów przeżywa okres wzrostu gospodarczego, ale subwencja dochodzi nieregularnie i jest mniejsza niż przed wojną z ISIS. Tylko postulowane przez nas kompleksowe rozwiązanie spornych kwestii i powrót do przestrzegania konstytucji może przynieść Irakowi stabilność, a wyzwania stojące przed tym krajem są ogromne, chociażby konieczność ostatecznego pokonania ISIS, dywersyfikacji gospodarki, czy zmierzenie się ze skutkami zmian klimatu.
Natomiast, jeżeli okaże się, że rząd w Bagdadzie nie jest skłonny do szczerego dialogu z Kurdami i do przestrzegania konstytucji, pewnie powrócą tendencje niepodległościowe.

***

Kontekst historyczny

Kurdowie to ludzie pochodzenia indoeuropejskiego, który na Bliskim Wschodzie żyje od czasów starożytnych, jednak ze względu na sąsiedztwo regionalnych mocarstw nigdy nie mieli własnego państwa. Ten ponad 40. milionowy naród zamieszkuje historyczną krainę Kurdystanu, w skład której wchodzą tereny znajdujące się w Turcji, Syrii Iraku i Iranu. W żadnym z tych krajów długo nie uznawano ich politycznego i prawnego statusu. Wobec osób identyfikujących się jako Kurdowie często stosowano politykę wynaradawiania, szczególnie w Turcji, gdzie żyje ich około 25 milionów. Przez długi czas odmawiano im m.in. prawa do używania własnego języka i przesiedlano, aby osłabiać lokalną społeczność kurdyjską. Tak duża mniejszość narodowa w optyce Ankary do dziś stanowi pewne zagrożenie wewnętrzne dla tureckiego projektu imperialnego.

Innym przykładem opresji, jakiej doświadczają Kurdowie, były rządy Saddama Husajna w Iraku i zbrodnicza „operacja Al-Anfal”, w ramach której 16 marca 1988 roku przeprowadzono atak gazowy w Halabdży. Na skutek użycia mieszaniny środków chemicznych w skład której wchodziły m.in. sarin, tabun i gaz muszdardowy, w ciągu kilku minut życie straciło około 5 tysięcy osób. Był to jednak dopiero początek dramatu. W ten sposób reżim Saddama zaatakował i zniszczył około 3 tysięcy osiedli, wiosek i miast kurdyjskich. W sumie, od lutego do września 1988 roku, na skutek „operacji Al-Anfal” zginęło około 180 tysięcy Kurdów.

Po 1991 roku Kurdowie w Iraku uzyskali szeroką autonomię w Regionie Kurdystanu ze stolicą w Irbilu, zwanym po kurdyjsku Hewlêr. Mają tu własny parlament, prezydenta i flagę oraz Peszmergów, czyli elitarne oddziały wojskowe, w których służy także wiele kobiet. Od 2005 roku było to jedno z najstabilniejszych i najszybciej rozwijających się gospodarczo miejsc w regionie.

Choć w większości są sunnickimi muzułmanami, to Kurdowie stanowią główną grupę wśród wyznawców jezydyzmu – wierzeń łączących elementy szyizmu i zaratusztrianizmu z wpływami nestorianizmu, pierwotnych wierzeń indoirańskich, kurdyjskich oraz judaistycznych. Ta stosunkowo nieduża wspólnota uznawana jest przez niektóre skrajnie radykalne nurty islamu za sektę. To przekonanie miało tragiczne w skutkach konsekwencje w 2014 roku, kiedy na zdestabilizowanym pograniczu syryjsko-irackim pojawił się samozwańczy kalifat ISIS. Terroryści zabijali jezydckich mężczyzn, a kobiety porywali w niewolę jako niewolnice seksualne. Kiedy świat w geście bezradności rozkładał ręce nad Bliskim Wschodem, kurdyjscy Peszmergowie skutecznie przeciwstawili się dżihadystom i uratowali tysiące Jezydów.

Podobnie jak Polska, Kurdystan jest jednym z najważniejszych regionalnych sojuszników Amerykanów. Obecnie Autonomiczny Region Kurdystanu jest schronieniem dla wielu kurdyjskich uchodźców z Iranu i ludzi uciekających z ogarniętej wojną od ponad dekady Syrii. Tak jak Polska od trzech miesięcy dla osób z Ukrainy.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pogrzeb Franciszka Pieczki - video flesz

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie